Potrzebuję wolnego


I tutaj zaczyna się problem. Jestem mamą, siedzę w domu, i co? Jakiego wolnego? Przecież "cały czas" mam wolne... A ja potrzebuję wolnego od codzienności, od rytmów, od tego, że to ja wiem, co ubrać na spacer i kiedy dać jeść, kiedy jest pora na spanie i ile tego jedzenia podać!

Chcę wolnego! Wolnej głowy, relaksu... Gorącej kąpieli i masażu... Przytulenia i dobrego filmu nie w momencie, kiedy padam po całym dniu!



Kocham dzieci


Najbardziej na świecie. Kocham Zofię, Kocham Bąbla, choć jeszcze nie znamy się tak dobrze (a może dzięki temu ;)). Nie wyobrażam sobie życia bez nich, bez tych uśmiechów Zośki czy kopniaków (no może mógłby troszkę ograniczyć rozciąganie brzucha ruchami jednostajnie pchającymi)... Nie mam już tak wielu dolegliwości ciążowych, ale...


Jestem zmęczona


Czasem fizycznie, czasem psychicznie, czasem... nie wiem już jak... Po prostu, energii wystarcza mi na 2 godziny po pobudce, a czasem nawet jeszcze mniej? No po prostu zmęczenie czuję w całej sobie... Menżu mówi wtedy, że mam pomarszczone czoło, nie mogę się zrelaksować, nie potrafię znaleźć sposobu na odprężenie. Wkurza mnie wszystko. Chyba za bardzo. Jestem zmęczona, więc jestem nieprzyjemna, nie pomaga kawa, ani słodycze (których już i tak nie jem, kiedy Zosia jest niedaleko, więc pozostaje tylko wieczorne obżarstwo).


Jestem zła


Na siebie. Za to, że jestem zmęczona, bo przez to jestem nieprzyjemna. Przez to, że jestem niezrelaksowana, przez co wyżywam się na moich bliskich, czyli wiadomo, co się dzieje. A kiedy nawet nie mam pretensji (albo tak mi się wydaje), to Menżu mi mówi, że się tak zachowuje, co mnie znów wkurza...


Perspektywa


Chyba jest... Właśnie wysłałam moją rodzinkę na spacer i zasiadłam do kompa wylać do z siebie. Chyba musiałam sama sobie to powiedzieć, że jestem beznadziejnie zmęczona... Dziwne, ale czuję się lepiej ;) Dziękuję, że mogłam to z siebie wyrzucić :P Przepraszam, że musieliście to czytać...

Tymczasem włączyłam wodę na kąpiel, zdążę, przed powrotem a potem położę Zosię spać i będziemy mieć chwilkę dla siebie. Miejmy nadzieję, że pomoże...

Ba! Musi pomóc, bo mamy dzisiaj wspólną niedzielę, nie będę zmuszona do całkowitego ogarnięcia Zośki. Na szczęście! Życzę Wam też takiego odpoczynku i piszcie, jak tam się udało :) a może macie jakieś idealne pomysły oprócz tej mojej kąpieli, które mi pomogą ogarnąć to napięcie?



Udostępnij to:

Komentarze

31 komentarze :

  1. Doskonale cię rozumiem, mimo że nie jestem w ciąży to po całym szalonym tygodniu w pracy i popoludniach z Anią czuję to samo, wkurzam sie na siebie że nie potrafię tego wszystkiegio ogarnąć, że za mało czasu poświęcam małej i wyrzuty sumienia sprawiają, że zamist skupić się na tym co mam chodzę i się czepiam pierdul, ale wczoraj powiedziałam dość, spacer kino ze znajomą i wieczorne pogaduchy a tato miał okazje sie wykazać. Mi pomogło trzeba szukac sposobu na relaks i ładować akumulatory bo przecież szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko i tatuś też :) Trzymaj się :) Pozdrawiam wierna czytelniczka Anita

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też odczuwam stan bezgranicznego zmęczenia,bo wszystko jest na mojej głowie. Marzę o długim,relaksującym masażu,ale nie ma mi go kto zrobić,ani nie mam możliwości,żeby wyjść gdzieś na dłużej niż pół godziny bez Marysi :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. http://szajba-mi-bije.blogspot28 września 2014 12:36

    Też czasem potrzebuję wolnego . Od Adasia , od codzienności od pieluch i gotowania . Ale to kochana każda mama ma czasem takie dni . Ja wtedy wysyłam Szanownego Tate i dziecko do dziadków a sama lenie się ile wlezie. Po godzinie jestem już steskniona ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale znam to uczucie, tyle, że u mnie już coraz rzadziej pomaga "wypisanie to z siebie"... Czasem mam po prostu dość własnego życia- tak zwyczajnie i tak po prostu. Brakuje mi odskoczni, odpoczynku, oddechu. A dziś to w ogóle mam dzień, że bez kija nie podchodź :)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak, teraz nasz wolny czas dyktują dzieci.
    Ja na co dzień jakoś tam sobie radzę choć wiadomo zdarzają się gorsze dni.


    Moją słabością jest moja jakakolwiek choroba. Ja jestem z tych osób co wszystko musza odleżeć. No, ale jak? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja już przestałam liczyć na wolne ;) tym bardziej, że zaraz do pracy wracam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ehh u mnie 34 tydzień ciąży a ja nie mgoę doczekać się wolnego od...brzuszka. Nie tyle od Młodego ale od ciężaru, który uciska mnie dosłownie wszędzie. Jednym słowem toczę się mimo, że tylko 6kg na plusie.

    OdpowiedzUsuń
  8. To zupełnie normalne co czujesz. Dla mnie idealnym rozwiązaniem jest zaplanowanie odpoczynku, czy to krótkiego czy długiego, jak właśnie wysłanie tatusia z dzieckiem na spacer, podczas tej przerwy można nie co naładować bateryjki. Tylko właśnie fajnie jest się umówić z partnerem, że kilka godzin to on przejmuje dziecko i wówczas jesteś nietykalna :) jedyny obowiązek to relaks i spędzanie czasu tak jak TY masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oo..czytam...i widzę że popełniłam podobny wpis...kurcze..to chyba ta jesień..przynajmniej na to u siebie zganiam...ja w ciąży nie jestem..ale też czuje ogrom zmęczenia...takiego wypalenia...sama nie wiem po czym...też potrzebuję odskoczni...nawet nie od obowiązków domowych..ale chyba od problemów....i od pracy....

    OdpowiedzUsuń
  10. czasami jest ciężko, ale treba przezyc... tez chetnie wybralabym się na urlop.. taki długi i od wszystkiego. I tak jesteś silną kobietą i wspaniałą mamą! Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, to wspaniale Ci się udało :) Mi też się udało, całą niedzielę żyłam w innym świecie :P
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj... pół godziny nam się wolnego zdarza, choć czasem muszę i tak na spacer im wszystko przygotować :P Ja tam najbardziej bym chciała obiady na dowóz, tak chociaż przez tydzień :P

    OdpowiedzUsuń
  13. ah... No u nas takie wypady jeszcze nie wchodzą w grę, ale nawet godzinny spacer pomaga :D

    OdpowiedzUsuń
  14. oj, mam nadzieję, że ten dzień zakończył się i nie wrócił? Ja nie mogę się doczekać końca budowy, keidy będę mogła mieć chociaż popołudnia luźniejsze ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdecydowanie tak jest ;) U mnie jest w porządku, jak mam popołudnia wyjazdowe, muszę coś załatwić, jedziemy z Zośką na zakupy. Bo o ile od rana wiem, jak ją zająć, to popołudnie bez taty jest dolinowe ;P


    Ja jeszcze porządnie nie chorowałam, a przy zatruciu nie obyło się bez wolnego taty. Niestety, wtedy, to trzeba z dwóch stron zaatakować ;) Ale pierwsze dni ciąży mi pozwoliła i była naprawdę grzeczna :D

    OdpowiedzUsuń
  16. :D No tak... Ale Tato zawsze trochę pomoże. Mi przeszkadzają takie dni tylko z Zofią przez cały dzień... Ale podniosłam siei jest lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  17. ho ho ho... Kochana! Ja już 23 tydzień kończę, więc zaczynam brzuszek czuć, tym bardziej śpiąc na kanapie :D... W pierwszej ciąży też 6 kg przytyłam, ale do porodu. Teraz na razie 2 i wolę nie przesadzać ;) Dasz radę. im dłużej w pakiecie, tym lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja i bez ciąży czasem tak mam. To normalne. Nie jesteśmy maszynami żebyśmy nie mogli powiedzieć : "dość"! Mi pomaga podobnie jak Tobie napisanie czegoś na blogu, zjedzenie czegoś słodkiego, kąpiel. Polecam także upieczenie jakiegoś dobrego ciasta lub prace w ogródku. Ja uwielbiam coś zmieniać, planować i potem zadowalać się efektami.

    Zapraszam czasem na mojego bloga. Ja Cie czytam, choć nie zawsze chce mi się pisać komentarz. Pozdrawiam

    http://zakreconyswiatewy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. To tak juz chyba musi być. Jesień nawiedza każdego... Ważne, żeby się podnieść

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze troszkę potrzebujemy czasu na to, bo szalejemy teraz z nocnikiem i jednak trzeba co rusz tego pilnować. A jednak Tatko trochę mniej czasu z Zosią spędza i też musi to ogarnąć ;D ale już i tak świetnie sobie radzi w baaardzo wielu sprawach :D W niedzielę bardzo dobrze się udało - bo najpierw tato na spacer, potem drzemka, a potem sąsiedzi przyszli i wzięli Zośkę na spacerek :)

    OdpowiedzUsuń
  21. oj taki długi i od wszystkiego, to ja nie wiem kiedy :) Dziękuję za ciepłe słowa i... pokonamy tą jesień, co?

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja polecam też zrobić profil disqus i swoją stronę dodać, wtedy zawsze będzie można Cię podejrzeć ;)


    W ogródku już trochę nie mam siły... odpuściłam sobie na początku ciąży i teraz tylko zbieram plony :) ale właśnie ciacho będę robić, bo nam się goście zbliżają :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj wiem ale zawsze bylam aktywna, a to posprzatac a to ugotowac cos, gdzies wyjsc.Teraz wszystko sprawia mi bol. Nawet jak cos upuszcze to jest mi tak ciezko sie schylic, ze czasami sama nie wierze jak mi cialo sie zmienilo. Czuje sie jak staruszka.

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj, no niestety ciało się zmienia. Ja od 28 tygodnia chodziłam na gimnastykę do szkoły rodzenia i to było super :D i chyba bardzo pomogło. Teraz mam gimnastykę z Zofią. A propos schylania się - zawsze mi powtarzali i zawsze się tak staram robić - lepiej kucać niż się schylać. Zdrowiej :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Jednym słowem odpoczęłaś troszkę. Fajnie mieć takich sąsiadów.

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj tak, udało się ... Wiesz, dzieci na wsi nie mają co robić, a takiej dziewczynce 12-latce już można Zofię powierzyć na chwilkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wczoraj dowiedzialam sie, ze moj syn juz glowka w dol a to dopiero 34 tydzien :D

    OdpowiedzUsuń
  28. To bardzo dobrze, to ja już bym się stresowała. Zośka się w 20 tygodniu obróciła główkowo i tak została, a Bąbel jeszcze na dupce siedzi i mam nadzieję, że się obróci... Ponoć tak do 30 tygodnia się powinien obrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tak tylko u mnie wiąże się to z okropnym napieraniem na krocze :( chodzę już jak kaczka.

    OdpowiedzUsuń
  30. No niestety... Ale to mija... Szyjka powinna wytrzymać ;) Ja staram się pamiętać o ćwiczeniu Kegla, ale słabo z pamięcią ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak na razie Braxton-Hicks mnie straszy co jakiś czas:D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)