Jak sobie radzić w polskim systemie ochrony zdrowia #1 - Siedem zasad postępowania przy rejestracji w placówce medycznej

Siedem zasad postępowania przy rejestracji w placówce medycznej - to coś, co każdy z nas wiedzieć powinien, a niekoniecznie zawsze dokładnie o tym wie. Ja nie wiedziałam o wszystkim, dowiedziałam się również kilku nowych rzeczy, co do niektórych upewniłam, a inne bardzo mnie zdziwiły. (źródło zdjęcia)

A wszystko dzięki warsztatom, a w szczególności prezentacji Pani Kingi Wojtaszczyk. Ciekawi?


1. Brak rejonizacji


Co to oznacza? Ano tyle, że ktoś kto mieszka we Wrocławiu, może leczyć się w Warszawie, a ten z Szczebrzeszyna może wybrać sobie lekarza w Pacanowie. Tyle.

Żadna rejestratorka nie ma prawa odmówić nam przyjęcia, czy zapisania na zabieg, bądź na wizytę lekarską powołując się na nasze miejsce zamieszkania. To samo tyczy się naszych dzieci, które mogą być zapisane do DOWOLNEJ przychodni, niekoniecznie do tej samej, do której jesteśmy zapisani my.

To samo tyczy się również opieki ambulatoryjnej - poradnie specjalistyczne,leczenia szpitalnego, opieki długoterminowej, psychiatrycznej, rehabilitacji, leczenia uzależnień, czy opieki hospicyjno - paliatywnej.


2. Pytania o chorobę - nie w rejestracji


O swojej chorobie opowiadamy lekarzowi. Pracownik rejestracji nie jest osobą upoważnioną do takich pytań. Może on zapytać jedynie o nasze dane osobowe, które są niezbędne do rejestracji.


3. Zapisy od-do


Czyli np, tylko w poniedziałki od 8-10. To nie jest zgodne z prawem! Rejestracja powinna odbywać się w sposób ciągły. Nie tylko w styczniu, czy grudniu, ale cały rok.


4. Rejestracja tylko osobista


To kolejny absurd. Bo czy chory człowiek powinien wystawać w kolejce? Tak naprawdę mamy prawo zgłosić Rzecznikowi praw pacjenta, że w naszej placówce nie odbierają telefonów. Ostatecznie warto jednak spróbować zagrozić w ten sposób osobie zajmującej się rejestracją ;) Informacja o tym, że znamy swoje prawa potrafi zdziałać cuda :D


5. Termin wizyty kontrolnej, ustalamy na bieżącej wizycie


Czyli jeśli lekarz informuje, że wizyta ma się odbyć za 3 miesiące, to pracownik rejestracji nie może nam powiedzieć, że wizyta może się odbyć dopiero za pół roku. To lekarz określa warunki ciągłości świadczenia i lekarz ma obowiązek nam tą ciągłość zapewnić.


6. Aktualizacja skierowania - nieuzasadniona


Jeśli idziemy do specjalisty w konkretnej sprawie zdrowotnej, to każda następna wizyta dotyczące tej samej sprawy nie wymaga skierowania, niezależnie od terminu. Może to być również w następnym roku kalendarzowym. Jeśli natomiast mamy do czynienia z pierwszą wizytą, na którą nasze skierowanie straciło ważność, powinniśmy poprosić lekarza kierującego o przedatowanie skierowania.


7. Informacja o zmianie terminu


Dotyczy to świadczeniodawcy, który przekłada wykonanie świadczenia. Powinien poinformować nas o tej zmianie. A my, jako uczciwi pacjenci powinniśmy informować o tym, że zamierzamy na umówiony termin się nie stawić. Być może skorzysta ktoś inny?


Pani Kinga Wojtaszczyk przedstawiła jeszcze szereg innych aspektów poruszania się po systemie opieki zdrowotnej, o czym pewnie jeszcze wspomnę. A tymczasem, mieliście jakieś problemy z tym związane? A może wspomnieliście o tym w ankiecie? Kochani rodzice! Jeszcze dzisiaj bardzo proszę o ostatnie wypełnianie naszych ankiet, bo to ważna sprawa!

Udostępnij to:

Komentarze

10 komentarze :

  1. Bardzo dziękuję :-) Pozdrawiam, Kinga Wojtaszczyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi kazali sie przenieść do przychodni, jak urodziła się Polka i chciałam ją tam zapisać. Nie ważne, że mąż tam chodzi od dziecka. Ja musiałam i już. Gdybym nie była zaraz po cc, to bym walczyła, ale tak nie miałam siły. I użeram sie teraz z moją niekompetentną panią doktor.
    A jak lekarz każe zapisać na za pół roku, a one że jeszcze nie zapisują na następny rok, to tak można?
    No i ostatni raz byłam u kardiologa ze 3-4 lata temu, termin kolejnej wizyty kwiecień 2015 ( "tylko" 9 miesięcy oczekiwania) i kazali nowe skierowanie. Po co jak kartę już tam mam? Wrodzona wada przecież nie stanie się nagle nabytą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Walczyłam 3 miesiące o wizytę u okulisty...zadzwoniłam powiedziano mi żeby dzwonić w czwartek...dzwonię a pani mówi mi, że terminy rozeszły się w poniedziałek...halo coś tu nie tak...opieprzyłam babkę...każe mi dzwonić do lekarza...dzwonię oni nic nie mogą zrobić...a pani w rejestracji mówiła, że lekarz ustala dodatkowe terminy...dzwonię raz jeszcze i proszę o zapisanie mnie na przyszły rok skoro w tym nie mają już terminów...nie mogą tego zrobić...oświadczam, że zglaszam tą sprawę do Rzecznika Praw Pacjenta...kierują mnie do dyrekcji...dzwonię przedstawiam sprawę po raz kolejny...to był piątek...w poniedziałek odbieram tel. z informacją, że w środę mamy wizytę...dość mam tego całego systemu...jak się postawisz i postraszysz to od razu inaczej działają...a panie w rejestracji często uważają się za święte krowy

    OdpowiedzUsuń
  4. O widzisz :) Wiesz, że prawie za każdym razem mnie w rejestracji pytają "A co się dzieję". Tak jak by sprawdzali, czy na pewno potrzebujesz wizyty :/
    Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem, że w tym mieście to nagminnie powtarzane kłamstwo :/ ale teraz możesz się przepisać, bo masz do tego prawo 2 razy w roku :)

    Jeśli chodzi o kolejną wizytę - zdaniem naszej Prelegentki - powinni mieć terminy zarezerwowane na sprawy, które jeszcze się toczą, ewentualnie wizyty "pierwsze" przełożyć.
    Nowe skierowanie też jest bezprawne jeśli sytuacja dotyczą "sprawy w toku", a jak wiadomo w Twoim przypadku to kontrola.


    Szaleństwo. Ale moim zdaniem nie warto odpuszczać. Np u mojego laryngologa w karcie mam przewlekłe zapalenie zatok i nie ma mowy o nowym skierowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj zbyt często, dlatego warto im przypominać, że nimi nie są i niestety skarżyć. Straszyć itp. A i tak warto takie rzeczy zgłaszać w NFZ, bo pomyślą, że to "załatwili" i dalej bedą tak robić

    OdpowiedzUsuń
  7. jeśli mają ciągłą umowę z NFZ, to juz powinni Cię zapisać na następny rok. Albo trzeba wymyślić cokolwiek, żeby dojechać na tą wizytę. Poza tym polecam posprawdzać na stronie NFZ czy jakieś niepubliczne placówki nie mają z nim umowy w tym zakresie - w takich placówkach zazwyczaj jest duuużo szybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki :) O ile przy dziecku to ok, to (jak już pisałam na FB) wyobraź sobie, że młody chłopak ma powiedzieć na głos w rejestracji, że ma wysypkę na prąciu - ucieka i nie pójdzie do lekarza wcale :/


    U nas z Zosią pytają tylko czy dziecko zdrowe, czy chorę, żeby wpisać na odpowiednią godzinę

    OdpowiedzUsuń
  9. System jest dobry, tylko ludzie jeszcze są z poprzedniego...

    OdpowiedzUsuń
  10. tak, to bardzo mądre stwierdzenie ;D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)