Cycuś be! Czyli odstawienie krok po kroku.

Pamiętacie? Od kiedy tak poważnie wiedziałam, że jestem w ciąży i po Zośkowej chorobie, kiedy to wyssała ze mnie energię życiową niemal całkowicie, postanowiliśmy ograniczać karmienie.

Szczerze? Karmienia dwójki sobie nie wyobrażałam, więc chciałam stopniowo odstawić do porodu. Taki był nasz plan, bo oczywiście Menżu też miał głos w tej sprawie :) Zosia skończyła rok, więc postanowiliśmy, ze to najlepszy czas, żeby zacząć. Byłam w 7 tygodniu ciąży.




Krok pierwszy - karmienie w dzień


Tu sprawa była prosta. Karmienie w dzień było 3 razy. Po przebudzeniu, na drzemkę i na wieczorne spanie... Takie "wyjątkowe karmienia" zdarzały się tylko na wyjazdach, kiedy Mała była całkowicie rozbita, więc mieliśmy już jakiś plan...

Kiedy Tato zaczął urlop, zaczął usypiać Zosię po południu, więc pierś odeszła bez żadnych problemów. Zostały nam dwa karmienia


Krok drugi - karmienie nocne


Tu sprawa nie była tak łatwa. Kosztowało nas - całą naszą trójkę, kilka nieprzespanych nocy. Po prostu. Nie było karmienia w nocy, a wszystkie przebudzenia "zaspokajaliśmy" bliskością. Wstawaliśmy na zmianę. Nie spaliśmy z Zosią, ewentualnie przysypialiśmy razem z nią. Bo ona śpi już na normalnym łóżku, w naszej sypialni :)

Po niecałym tygodniu Zosia przestała się budzić tak często. Teraz zdarza jej się co 4-5 dni przebudzić w nocy.


Krok trzeci - zasypianie przy cycku


Kiedy już wszystko się unormowało, Zosia wiedziała, jak wygląda dzień i noc, zauważyliśmy zdecydowane ożywienie po wieczornym karmieniu. Mała dostawała " kopa" na kolejne pół godziny wariacji na łóżku. Pierś nie była potrzebna do zaśnięcia wcale. Wtedy postanowiliśmy i tą wieczorną jej "zabrać".

Nie oponowała wcale. Czasem, do tej pory, przy zasypianiu chwyta za kokardkę od stanika i to jej wystarcza. Oczywiście wieczorem Mała dostaje, jak przedtem kaszkę, ale teraz na samym mleku. Nie zawsze zjada całą porcję, ale nie ma to wpływu na długość snu :)


Krok czwarty - cycuś be!


To i tym sposobem zostało nam w zanadrzu tylko poranne karmienie. Rano Zosia wołała mnie do siebie, ja ją brałam do siebie i sobie cycała. Do 17 tygodnia ciąży. Jakoś już pod koniec 16 zaczęła dziwnie ssać, jakby z przymusu, przez zęby, po dwie minutki, nie dłużej. Cały tydzień tak jeszcze dostawała, aż stwierdziłam, że to bez sensu.

Tak jak się spodziewałam. Pojawiło się nowe mleko, inny smak. Nie ten, do którego była przyzwyczajona.
 
I teraz poranków nie spędzamy na cycaniu, ale na zabawie - coś za coś :D


Nasza mleczna przygoda się skończyła. Bez płaczu, bez wymuszania, podciągania bluzki, nocnych tragedii... Udało nam się dojść do tego powoli, małymi kroczkami, razem. Cała trójka na to pracowała i się udało :D Nawet nie wiecie, jak się cieszę z tych 14 miesięcy bez 4 dni :D wspólnych chwil. Zresztą mogliście przeczytać o tym w poście wspominkowych o naszym karmieniu, a właściwie początkach końców :)

Udało się to, co najważniejsze - zrobić to z szacunkiem dla mnie i przede wszystkim dla Małej. Bez płaczu, wymuszania i poczucia krzywdy. Właściwie sytuacja została obrócona w taki sposób, ze to Zosia zrezygnowała z piersi :)

Udostępnij to:

Komentarze

19 komentarze :

  1. Gratuluję bezproblemowego odstawienia córeczki od piersi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Misja Macierzynstwo28 sierpnia 2014 21:40

    Jak ją Ci zazdroszczę... Oskar jest tak "cytaty" , że bez cycusia ani rusz.. W ciągu dnia tylko ostatnio dużo ciągnie mleczka, bo zabkuje i potrzebuje bliskości, ale w nocy, kiedy budzi się wiele razy, bez cyca nie zasnie ..

    Poza tym gratuluje kolejnego malucha! :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie, że Wam się udało tak ładnie z tym odstawieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. momenty z życia29 sierpnia 2014 21:17

    zastanawia mnie krok drugi- to było marudzenie czy płacz? u nas Kacper po przebudzeniu jak nie dostanie cyca to wręcz krzyczy i się go domaga - nie do jedzenia a do possania

    OdpowiedzUsuń
  5. Sprawnie Wam to poszło. :) My nadal na kilku, zwłaszcza w nocy - synek źle znosi ząbkowanie, bo praktycznie na raz pcha mu się 8 ząbków, w dzień to przynajmniej zabawić można. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy Zosia pije teraz inne mleko? Modyfikowane? Moj piersiowiec nie wezmie innego do ust, zreszta z butelki tez nie potrafi pic Sorki za brak polskich liter, nie ogarniam

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak. Tym bardziej, że w ramach akcji - drugie w drodze, Tatuś na noc przejął Zofię, więc i usypianie i całonocne doglądanie po jego stronie :) A wiadomo, że czasem nocki z pobudkami się zdarzają ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję, nawet nie wiesz, ile mieliśmy wcześniej wątpliwości...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki. A ile ma? Zośka też nie zasypiała bez piersi nigdy. Musieliśmy się dlatego przemęczyć przez tydzień i nauczyć zasypiać w inny sposób :) Cieszę się, że trafiliśmy w odpowiedni moment, myslę, ze później mogłoby być gorzej ...

    OdpowiedzUsuń
  10. I płacz i marudzenie, różnie. Wiadomo, że pierwsze kilka razy było najgorsze, pomogło głaskanie, szeptanie do uszka. Nie raz Zosia ze złością próbowała mnie rozbierać, wtedy przychodził Tato, bo każde z nas miało przy samym wejściu najwięcej pokory i cierpliwości... Pierwsze 2 noce były najgorsze. Zośka dostawała pierś zawsze, nigdy nie pomagało nic innego. Dopiero po roku, keidy postanowiliśmy odstawić, stwierdziliśmy, że inaczej nie damy rady i podołała

    OdpowiedzUsuń
  11. Zośka też ząbkuje, oczywiście, wtedy też szły jej dwie dwójki, teraz raczej spokój, ale noce często to przeciwbólowych. Zasada była prosta. Skończył się cyc, skończyły się pobudki. Teraz to naprawdę max raz w tygodniu się przebudzi nocą. A jak skończyła nocne jedzenie, zaczęła duuuużo więcej jeść w dizeń

    OdpowiedzUsuń
  12. Zosia nigdy nie piła z butelki, tylko z bidonu i tylko wodę, bardzo rzadko soczek. Żeby jednak mieć produkty mleczne w diecie, rano i wieczorem dostaje kaszkę na gęsto http://www.budujacamama.pl/2014/04/kaszka-do-zadan-specjalnych.html - od jakiegoś czasu 150ml samego mleka do przygotowania potrzebujemy. Mleko mamy swoje, tzn od sąsiadów krowy, pełne. Poza tym w południe dostaje jogurt lub serek. Modyfikowanego nigdy nie piła. Ostatnio dostała na wyjeździe kaszkę z tych "dziecięcych" na mm do rozrobienia z wodą i zajadała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Misja Macierzynstwo1 września 2014 13:56

    Oskar ma rok. Panowałam na roczek go odstawić, ale to teraz niewykonalne :D Planuje do końca roku 2014 to zrobić (będzie miał wtedy 16 miesięcy). Mam nadzieję, że na tygodniu meczenia się skończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. najlepiej wziąć tydzień urlopu i być przekonanym o decyzji. U nas zdecydowanie strategia - najpierw noce, później dnia zdała egzamin, a Mała była barrdzo cycowa. Od tego ,że niemal nie piła, przez kilka pobudek, żadnych uspokajaczy itp. więc "letko" nie było. Była jednak motywacja. Ale cieszę się, i uważaj na "samoobsługę" - u nas jeszcze do tego nie doszło, żeby sama mnie rozbierała czy coś, a myślę, że gdyby miała takie umiejętności, byłoby znacznie gorzej :) Czekam na wiadomości :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za odp Pocieszyłaś mnie, czyli nie będę się stresować, że mm nie lubi Planuję ok roku karmić, a po tym czasie będę w innej postaci mleko przemycać Kaszek, które mają zawartość mm też nie toleruje. Chciałam mu wprowadzić karmienie mieszane, raz pierś raz mm, bo troszkę nie wyrabiam, syn często budzi się w nocy na jedzonko, a i w dzień nie pogardzi cycusiem, ale może jakoś do roku chociaż wytrzymam

    OdpowiedzUsuń
  16. Teraz ma 8,5 m-ca W dzień je 4 razy - rano, na dwie drzemki (i zwykle wisi na piersi) i na nocne spanie W nocy, niestety, tak jak piszesz czasem nawet co 2h Jak się wybudza to próbuję go jeszcze ululać i nie raz przyśnie jeszcze na trochę. Do tego ma trzy posiłki stałe: kaszka (albo manna, albo taka, co trzeba dodać mm, ale wtedy na wodzie robię, obiadek i podwieczorek - owoc) Natomiast produkty inne mleczne chciałam koło 11-12 m-ca wprowadzać. Ale to i tak sukces, bo przed rozszerzaniem diety wytrzymywał maks 1,5h bez piersi ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas było to samo. Ja pisałam o 3 karmieniach w dzień, bo wtedy już była jedna drzemka, ale chyba w 9 miesiący były jeszcze dwie. W dzień nie ma problemu i ja wolałam się przemęczyć do tego roczku. A po roczku akcja bardzo łądnie sie udała. Ale juz przy jednej drzemce były chyba 4 posiłki. Zawsze kaszka rano i wieczorem :) No, a od kiedy odstawilismy, to się zrobił głodomor :D Wytrzymaj, ponoć pediatrzy sugerują walki z nocnym jedzeniem po roczku. U nas tuż przed roczkiem była choroba i noce na całkowitym podłączeniu, stąd też takie radykalne kroki potem :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)