84 lata różnicy... Zosia na urodzinach Prababci


Nasza Zosia ma prababcię. Aż jedną. Pamiętacie, jak pisałam o tym tutaj, że ma też dziadka i dwie babcie. Dziewczyna zabezpieczona dziadkowo :)

Prababcia ostatnio miała taką "małą" imprezkę - 85 lat skończyła. Wiek wspaniały, ale i ciężki. Coraz cieższy... Ale nie o tym. Babcia przy wnukach nie okazuje słabości. (wnuków ma 9, a prawnuków już 11, 12 w drodze :D)




Impreza rodzinna


Ostatnia taka impreza była przed 5 laty, na Osiemdziesiątkę. Msza Święta, Rodzinny obiad i wspólnie spędzone popołudnie. Wtedy jeszcze Zośki nawet nie było... w planach? Nie... W planach pewnie była ;)

81 urodziny były na naszym ślubie, wiec też dość hucznie obchodzone :) Kolejne były dość kameralne, a teraz z racji powagi wieku spotkali się wszyscy jak na 80 urodzinach.


Planowanie i organizacja


Tym zajęła się głównie Zośkowa Babcia Ela, która zaplanowała Mszę, obiadek. Napracowała się bardzo dużo. My musieliśmy tylko być. Chcieliśmy pogodzić jednak naszą obecność z komfortem Zośki i naszym.

Wyjazd był jednodniowy. Msza na 12. 2 godziny drogi przed nami w każdą stronę. I jak wiecie, 12 to godzina drzemki. Po tym wyjściu do ZOO, wiemy, że ze spania w wózku nici. Możemy sobie pomarzyć...

Postanowiliśmy Małą troszkę wcześniej obudzić i już przed 9 byliśmy w drodze. Zośka zasnęła i spała prawie całą drogę. Potem na imprezie zachowywała się bardzo dobrze. Pojadła ziemniaczków i latała za dziećmi, kiedy tylko nikt jej nie przeszkadzał. Właściwie nie trzeba było się nią zajmować, choć niektórzy usilnie próbowali ją podnosić, czy pomagać chodzić, ale dorosłym ciężko wytłumaczyć, że dziecko jest samodzielne...

Nawet mieliśmy chwilę na rozmowę :P Widzicie te radosne miny :D


Udało się nawet pobawić chwilkę z Prababcią - takie zdjęcia ciężko zdobyć, ciekawe, która z nich bawiła się lepiej :D

Zośka zagarnęła Prababcię do tańca

Prababcia pokazała krzepę


Ostatecznie wróciliśmy po 17, Zośka początkowo zasnęła. Nie pospała jednak długo i ciężko zniosła pozostałą część podróży... Kolejne dwa dni mieliśmy w plecy, bo dochodziła do siebie i do swojej rutyny.


Zośka po podróżach


Naprawdę szkoda mi jej ciągać przez pół świata, tylko po to, żeby zjeść obiad, dlatego tak ograniczamy wyjazdy rodzinne i zapraszamy do siebie... Niestety dorosłym zawsze będzie łatwiej i wygodniej dojechać, taki Maluch w podróży jest kompletnie rozbity. Szczególnie jeśli trasa jest długa i trzeba wracać tego samego dnia...

Zośka jest bardzo dzielna, ale i ją i nas kosztuje to wiele stresu. Nie mówiąc juz o zmęczeniu. Menzu pracuje 6 dni w tygodniu i ten 7 dzień naprawdę należy mu się na odpoczynek.

Ja Wam pokażę :)



A Wy? Często podróżujecie z Maluchami? Jak dalekie drogi pokonujecie "na raz" i jak to znoszą Wasze Maluchy? U Zośki bardzo duży problem pojawia się z potrzebami fizjologicznymi, tym bardziej, że jesteśmy na etapie zrzucania pieluchy i Zośka niechętnie załatwia się w pieluchę, a na nocnik potrzebuje spokoju, jak każdy z nas nie lubi sie z tym obnażać przed ludźmi, których nawet nie kojarzy :P

Udostępnij to:

Komentarze

22 komentarze :

  1. A co to za dzidziusia ma pani na rękach :)??

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie pani ;) Na rękach mam Bratanka Menża, Nasz Bąbel jeszcze w brzuchu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika Dętkoś25 sierpnia 2014 13:09

    Ślicznie wyglądacie! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ale Zosia piękniusia, że ho, ho a wujek fajne fotki strzela no i życzenia najlepsze dla prababci!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zosia to prawdziwa mała dama :) A jak się ładnie z prababcią bawiła ohoho :) Widać radość na buzi i jednej i drugiej pani :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zofija jak zwykle wymiata...zdjecia z prababcia to nie lada pamiatka..my tez gdy mamy okazje robimi takie... warto....

    OdpowiedzUsuń
  7. To Wasz chrześniak właśnie?

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękną miałaś kreację, Zosia oczywiście też. Fajna babcia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie balety z prababcią...ho ho.Widać,że babcia ma dużo werwy.A nasza Lenka ma pra pra dziadka.W styczniu skończył 100 lat,nieźle nie?Tyle,że nie tańcuje.Z nikim.;)

    OdpowiedzUsuń
  10. http://szajba-mi-bije.blogspot25 sierpnia 2014 21:17

    Super że Zosieńka ma taką extra prababcię . Mój Adaś ma aż dwie :)
    A co do podrózy to ja nienawidze wyjeżdzac . Adaś rozdrażniony podróżą a mama tym że chwili spokojnie usiąść nie może bo musi za dzieckiem biegać . Wole gości tak jak ty u siebie w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Anna Poniedziałek26 sierpnia 2014 08:37

    ale Zosia wyrosła od ostatniego Naszego spotakania!!!I mega sie zmieniła i jakie włoski czy mi sie wydaje czy loczki widze?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale Zosia już duża dziewczynka:) A Ty mamusiu kwitniesz w ciąży:)

    OdpowiedzUsuń
  13. dzielna prababcia. Wszystkiego najlepszego!
    Co do podrożowania z dzieckiem to nie przepadam za tym. Początkowo mały przesypiał całą drogę, budzil się tylko na karmienie,a ateraz potrafi nawet w nocy spać 40 minut, budzi się i placze, nie pomaga cycek, nie pomaga butla... w dzień też się ciezko jezdzi po jakims czasie. On zmeczony, my zmeczeni... ale jeżdzimy prawie 500 km do dziadków.

    OdpowiedzUsuń
  14. Moje dzieciaki bardzo lubią jazdę samochodem. Mogły by w nim spędzić cały dzień :) Z synkiem zaczeliśmy wyjazdy gdy miał rok. To nie są odległe wyjazdy, ale spędzamy wówczas dużo czasu poza domem. A i z Małą teraz jeździmy, ale wiadomo nie na cały dzień. Góra 6 godzin. trzy-m.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Zacna okazja :) No i muszę to powiedzieć...Pięknie wyglądasz <3 Odpowiadając na Twoje pytanie...Wkrótce zapraszam do mnie. Będzie post o naszych wakacjach ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję, bardzo dziękuję :D :D Chętnie zajrzę. O ile FB mi pokaże :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam ja też mam Zosie, Zosia do niedawna miała jeszcze pełen zestaw 2 pradziadków i 2 prababcie, niestety w ciągu 2 miesięcy straciła i jedną prababcie i jednego pradziadka, nie wiem czy to teraz rozumie bo ma 3 latka ale kiedyś na pewno....więc trzeba się cieszyć czasem który pozostał. wszystkiego najlepszego dla prababci!
    pozdrawiam KosmetoMaMa

    OdpowiedzUsuń
  18. bernadetta bolek29 sierpnia 2014 23:56

    A moja prababcia jeszcze żyje za dwa lata 100 będzie :)
    Pięknie wyglądasz i sukienka w moich ulubionych kolorach.
    My maksymalnie dojechaliśmy na raz z Łodzi na Hel!!! Janka musiałam budzić na miejscu a Antek sam wstał jak dojeżdzaliśmy. A tak to kilkadziesiąt razy zrobiliśmy na raz prawie 200km, a 100 to robimy nawet kilka razy w miesiącu, dzieci się już przyzwyczaiły.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękujemy - zasób przodków imponujący :D

    OdpowiedzUsuń
  20. A dziękuję bardzo i pogratulować takiej prababci, ja sama nawet dziedków nie znałam :/
    U nas najdłuższe podróże, to tak do 5-6 godzin, ale wtedy nie jechaliśmy z powrotem tego samego dnia, więc nie najgorzej. My do najbliższej babci mamy 80 km, to z Zośką żadnego problemu, do drugich dziedków już 200, to jednego dnia dwa razy, robi się problemowo

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziewczyny pięknie wyglądałyście. Mężu też spoko :)
    Z Lilą najdalej nad morze, czyli godzinka, półtorej góra a i tak jest rzeźnia :)
    Świetnie, że Zosia ma prababcię.

    OdpowiedzUsuń
  22. dziękujemy :) My niestety mamy też dłuższe trasy i czasem trzeba, ale przed nami zima, drugi maluch... Będzie więcej powodów, żeby z wyjazdów rezygnować :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)