14 miesiecy - czyli zebranie doświadczeń z ostatnich dwóch miesiecy



Tak tak. Wcześniejsze posty były regularne, zawsze odpowiedniego dnia. Od kiedy jednak najpierw było szaleństwo roczkowe, a potem mega mdłości, spowodowane nowym lokatorem.

Opuściłam wiec zeznanie miesięczne roczkowe i z 13 miesiąca, więc pragnę nadrobić i się troszkę Zofią pochwalić :)




Pochwalić?


No tak, wiem, w tym miesiącu trochę na Zofię narzekałam. Bo oto ja, matka polka, naładowana emocjami i hormonami przestałam dawać sobie radę z humorzastą Zośką zmęczoną pogodą, niedospaną itp. Ale kurcze, jest się czym chwalić, i myślę też, że te "złe dni" wynikają z nadmiaru pozytywnych rzeczy, wyuczonych przez Zośkę. Po prostu, ta mała główka musi czasem odreagować i tyle.

A więc co nowego?


Chodzimy


Ba! To to już wiemy dawno, ale teraz to już tak: chodzi, biega, się potyka i wstaje bez trzymanki. Lata jak dzikus, ale potrafi też spokojnie dojść gdzie ma ochotę... Mamy już za sobą pierwsze spacerki na nóżkach (do skrzynki i z powrotem :D) - w końcu trzeba trenować, żeby zimą Malucha do wózka wpuścić ;)


Pływamy


Tak tak, bez większych szkoleń, Zośka sama doszła do tego, że na wodzie można się unosić... W basenie ma na tyle dużo miejsca, że może popływać (1,7 m średnicy w zupełności jej wystarcza). Kładzie się na wodzie i macha nóżkami jak żabka :) Teraz już wiem, że od jesieni regularnie będzie wybierać się na basen. Zosia z Tatą na nauki, a Mama na gimnastykę :)


Jemy


No, jedliśmy już dawno, ale teraz to tak całkiem na poważnie, jemy jogurciki, cycuś został mi tylko na poranne dobudzenie. Nadal jemy dużo owoców, nadal dwa razy dziennie owsianko - kaszka, teraz już właściwie tylko na mleku. Od momentu odstawienia jedzenia w nocy Zosieńka ma taaaaki apetyt :)

EDIT: Od poniedziałku Zosia odstawiła cyca :)

Oj cycusie nadal Zosię uspokajają :D


Obiad jemy razem. Zośce co prawda wystarczają ziemniaki do szczęścia, ale czasem udaje nam się przemycić coś innego. Kawałek mięsa czy jakieś inne warzywo :) No po prostu taka z niej pyrka, że szok :)

Ziemniaczki, to jest to :D

Nic się nie stało, to tylko starcie ze zwykłym burakiem. Wygrałam!

Kiełbaska też wchodzi :)

Tak zajadam żółty serek - koniecznie tarty, w inne postaci nie wchodzi

O! Takie ziemniaczki, tylko trochę inne - zła matka dała dziecku frytki



Śpimy


Większość nocy bez problemowo, bez jęków, płaczów i bez nas. Zosia śpi na wielkim łożu, sama w pokoju. Bardzo czekamy, aż przeniesie się do swojego pokoju :) Zazwyczaj od 20 do 6-7. Ale fajnie się już z Zofią zasypia, bo wystarczy ją położyć pogłaskać i po sprawie. Chwile  i zasypia. Bez piersi, bez butelki, bez smoczka :D Rewelacja :) Jestem dumna z tego naszego zasypiania i w dzień i w nocy. Żadnych przyzwyczajeń, żadnych problemów. Myślę, że i Tato da sobie radę pod moją nieobecność :)Ba! Czasem, kiedy zbyt rozrywkowy nastrój to Tato ją usypia :)


Zaczynamy się komunikować


Oj, tego mi najbardziej potrzeba. Powiedzenia nie, zamiast wyrzucania ręka łyżeczki, powiedzenia siusiu zamiast bicia brawo (bo nie zawsze brawo da się zauważyć :P), powiedzenia tak i innych. Teraz woła zazwyczaj mama, nawet na tatę woła mama :P Choć umie już kilka zwrotów.

O tak, bardzo dobitnie pokazuje, że już czas na jedzenie



Co mówi?


kokej - okej ;)
nie - nie
ta - tak
ma - masz
oć tu - choć tu
koko - tak robi kurka
miał miał - tak robi kotek
hu hu - tak robi piesek
nia - dowidzienia
kuje - dziękuję
mniam mniam - jedzenie i picie
ba! - odpowiedź na buuu :)
be - to coś niedobrego, albo jedzenie, którego już nie chce
m ma - nie ma (nic w nocniku)

To chyba na tyle, choć mogłam o czymś zapomnieć :D Czekam bardzo aż zacznie jakoś mówić na kupę i siku i będizemy mogły pożegnać się z pieluchami. Bo o tym, ze wie, co robi już wiemy...


Coraz więcej precyzji


Tak, to widać, chwyta co się da w dwa paluszki, wkłada powoli kształty w odpowiednie otwory, nakłada dekielek na swój zabawkowy dzbanuszek :) jedzenie coraz pewniej ląduje w buzi.

Poranne zabawy z jeżem



Sukcesy nocnikowe


Bardzo mieszane. Bywają dni z udanym nocnikowaniem, bez siku podczas spania itp, a są takie z trzema kupami w pieluchę. Ciężko ją rozgryźć, ale staramy się ją wspierać a nie atakować :)

Coraz częściej sama przynosi nocnik, albo sama na niego siada, kiedy biega po domu bez pieluchy.


I tak nam minął kolejny miesiąc. Zośka uwielbia towarzystwo, najlepiej dzieci, nie lubi przesadnej kontroli ani ograniczeń :)

Udostępnij to:

Komentarze

23 komentarze :

  1. Czytam i uwierzyć nie mogę :) :) :)
    Lili przy Zosi to jakby miała z 8 miesięcy :/


    Nie ma chodzenia, mówienia.
    Mama było raz. Tak się cieszyłam, że posta napisałam z tej okazji i klops więcej już nie usłyszałam :/.


    Cudownie Wam się Córcia rozwija :)
    Jak w końcu uda się spotkać to może jak Lili zobaczy młodszą koleżankę w akcji to coś się zacznie :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. superaśnie:) świetna dziewczyna z tej Twojej Zosi:):)
    my mamy 11, ale podobnie bywa z nocnikiem, bywa, że od rana do 15 pielucha jest sucha, bo wszystko idzie do nocnika, a bywa, że od rana 3 pieluchy niemal na raz ida;)
    a dlugo rzucala lyżeczką podczas jedzenia? My jesteśmy na tym etapie i wkurza mnie to trochę, bo tyle zbierania tego jedzenia, a rzuty są spektakularne - obrywają ściany, okna, kanapa, krzesła, my...:/
    dalszych sukcesow życze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm.. To u Was lepiej to wygląda niż u nas, ze spania samej nici, bo jak tylko wyczuje, że mamy nie ma obok, to jest krzyk. Odejście od cycusia też nie wyszło, Maryśka jak nie dostanie swojej porcji, to chodzi za mną i mówi cici i histeria :-(
    A co do jedzenia to Maryśka ziemniaków nie lubi, no chyba że to są właśnie frytki. Tylko mięso by jadła samo albo makaron, albo ryż. Ale ostatnio mnie zaskoczyła, bo ni stąd ni zowąd zaczęła jeść groszek,który był w sosie, a ja jej go wybierałam, bo myślałam, że nie lubi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coreczka je kazdy rodzaj miesa?smazone kotlety np. schabowe, z piersi kurczaka rowniez? Zdrowka zycze!

    OdpowiedzUsuń
  5. http://szajba-mi-bije.blogspot14 sierpnia 2014 15:27

    Bardzo ładnie się Zosieńka rozwija :) Mądra dziewczynka z niej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Maria Szydłowska14 sierpnia 2014 22:33

    Mówi jeszcze"myj, myj" - sama słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Alina mój też sto lat za murzynami. Nie biega a chodzi od maja.Rzadko mówi, a nocnik to czasem się trafi :)) Udała im się córka oj udała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasem jej się zdarza jeszcze, ale rzadziej. Po prostu jej zabieram, jak widzę, że się najadła i nie dopuszczam do złości związanej z tym ,ze już nie chce jeść. Mam nadzieję, że opanuje nocnik, bo chciałabym mieć trochę przerwy... :P

    OdpowiedzUsuń
  9. No u nas też były krzyki, ale po tygodniu nie spania się poddała. i my wygraliśmy - no niestety - walka była, ale udana :)

    My chyba zdążyliśmy przed tym takim mega przywiązaniem cycowym i wystarcza trzymanie ręki z dekolcie czasem :)

    A Zośka też czasem niektóre rzeczy wybiera, ale ona czasem jak ziemniak pobrudzony sosem, to już nie zje o.O

    OdpowiedzUsuń
  10. Schabowych jej nie dawałam, bo nie mieliśmy dawno, ale ta panierka nie bardzo mi pasuje dla niej, bardziej pierś saute, obtoczoną w otrębach i usmażoną - o! niedługo wrzucę przepis na bloga. Mielone kotlety normalnie smażone, nawet kiełbachę z grilla :P

    OdpowiedzUsuń
  11. No to piąteczka :) :)
    Jak tak obserwuję moją Lili to widzę, że u niej ze wszystkim jest później niż u rówieśników.

    OdpowiedzUsuń
  12. Werka do leniwych to i ja należę :) :)
    Staram się nie wyręczać Lil za mocno, niech sobie radzi dziewczyna :) :)
    A Mama to już zapomniane u nas na amen :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj na pewno nie na amen, jeszcze Ci się znudzi. Zośka wczoraj co chwilę próbowała mnie zaciągnąć na spacery wołając "mamoooo" i wyciągając rękę. Musiałam być niewzruszona :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaka podobna do Ciebie :) Ależ Wam zazdroszczę, że jeesteście razem już tyle czasu, ale Ty też jesteś w ciąży, pewnie wiesz o czym mówię:)

    OdpowiedzUsuń
  15. czytam - i aż dziw bierze, jakie te Zośki podobne są :D a jakie fajne! :D


    tylko tego zasypiania zazdroszczę... u nas ciężko, a że w końcu zeby postanowiły nas chyba zaszczycić widokiem, to już całkiem nocki nam dobiło

    OdpowiedzUsuń
  16. A już się bałam, że tylko u mnie takie jakieś opóźnienia, a tu widzę zwyczajnie... Alek nie chodzi, mówi tylko mama, tata, baba i dada...

    OdpowiedzUsuń
  17. Każde dziecko idzie swoim tempem. Ja sie w ogóle nie spodziewałam, że zacznie chodzić tak szybko...

    OdpowiedzUsuń
  18. He he, widziałam wysoką dziewczynkę, która do 18 miesiąca śmigała na kolanach - jak na pielgrzymkę, a teraz śmiga jak szalona. Zośka ma dobrze położony środek ciężkości :) Co do gadania, to właściwie w ostatnim tygodniu zaczęło się to gadaniowe szaleństwo, ale być może dopiero zaczęłam ją rozumieć :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie panikujcie, mój smyk ciut starszy od Zosi, a nadal pionowo chodzi tylko przy meblach i za rączkę. W pozostałych przypadkach - bach na "czworaki", bo szybciej i łatwiej, to po co się męczyć z utrzymaniem równowagi (długi jest). ;p Gada też niewiele, po swojemu, bo skoncentrowany na łażeniu i odkrywaniu. Ale wesoły i pogodny, otwarty na ludzi, zwierzęta, cały świat, pediatra mówi, że każde dziecko wszystko robi w swoim czasie, a on jeszcze jest w tym okresie, w którym "nie musi".

    OdpowiedzUsuń
  20. No, że się udała, to nie przeczę, ale myślę, trochę, że to przez moje lenistwo i chęć samodzielności Zosi, bo pierwsze mama, to było jak miała chyba z 6 miesięcy, bo tak już coś chciała, że zawołała. A potem zauważyła, że to skutkuje, przez co teraz na wiele rzeczy mówi mama, choć świadomie, to dopiero koło 10 miesiąca zaczęła mówić to...

    OdpowiedzUsuń
  21. Zośka zdecydowanie ciągnie do dzieci i może to jej pomaga. A jej kuzynka zaczęła biegać w wieku 9 miesięcy, więc w porównaniu do niej, to Zośka też daleko w tyle... Nie ma co porównywać ;) Może ja jestem zbyt leniwa, i dlatego sama Zośka musi sobie poradzić :P



    A Zośka np wczoraj na rodzinnym spotkaniu dopiero po 3 godzinach zaczęła się odzywać. Wcześniej tylko jednego wujka upatrzyła na podrywanie ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)