Zwykły dzień Budującej

Tak naprawdę, to żaden dzień nie jest zwykły. Mając w domu Malucha, każda sytuacja może zmienić nasz nastrój w sekundę, nic nie jest stałe. Widzicie to zdjęcie? To jedna z nieliscznych w miarę neutralnych min Zosi :) Pamiętacie? Że wszystko się zmienia...

Ale czy to jest złe? Wcale nie :) Choć przyzwyczaiłam się i było mi dobrze, kiedy Zofia spała do 9-10, to musiałam przestawić się z dnia na dzień, kiedy postanowiła wstawać o 6. Nie myślcie więc, że dzień, o którym przeczytacie dzisiaj, będzie takim jutro :)

Aha! Przepraszam tez wszystkich, którzy liczyli na normalny post. O nie! Niestety mój dzień kręci się wokół Zośki, a ta jeszcze zdjęć robić nie umie, wiec zdjęcia też będą właściwie tylko jej :D




Pobudka


Od tego zaczynamy dzień. Pobudka jest różna. Czasem o 5, czasem o 7... Wszystko zależy od mojej szefowej :) Najbardziej lubię sama obudzić się wyspana, zjeść spokojne śniadanie i czekać na wołanie Zosi.

A czas w niedzielę, to sobie nawet wszyscy dolegujemy :D


Potem na rozruch Zosia dostaje cycusia. Obecnie chyba Zosia rozpoczyna następny etap odstawiania, bo cyca max 5 minut i leci do zabawek.


Śniadanko


Najpierw zjeść musi Zosia. Dlaczego? Bo dopóki ona się nie na je, ja tez nie będę mogła... Zośka bardzo lubi dziemdziać chlebek, tyle, że z tego dziamdziania nie wychodzi zbyt duże najedzenie... Dlatego najpierw musi być kaszka.

I nie... Nie myślcie sobie, że to już czas na śniadanie mamy... To czas na nocnik.

Po nocniku ubieranie i już wtedy czasem mama zjeść może. W końcu matka też człowiek.

Ale Zosia mamy nie opuszcza i z jej kanapkę tez sobie radzi :)



Zabawa


Dla Zośki to czas zabawy w domu. Ja staram się coś tam ogarnąć, czasem odkurzam, czy sprzątam, a czasem po prostu bawię się z Zofią. Czasem tez nie jest kolorowo i ten wczesny jeszcze (bo to zazwyczaj przed 9) poranek, muszę wymyślać takie zajęcia dla Zosi, żeby nie chciała wyjść na dwór. Bo? Ona zawsze chce. i to nie na swoje, tylko do sąsiadów. Aha! Wtedy tez jest czas na wstawienie pranie. Z racji tego, że Zofia zasypia koło 12, a pralka pierze około 2 godzin, wolę, żeby skończyła przed drzemką, dlatego jeśli mam już nazbierane pieluch i ubrań, to szybko nastawiam pranie.






Spacer


Kiedy już pora jest w miarę przyzwoita, siadamy na nocnik (jak przed każdym wyjściem) i idziemy na spacer. Czasem jest to kawka u sąsiadów, czasem wizyta na placu zabaw, przechadzka po wsi lub zabawa na podwórku. Dziś odkryłam nawet, że Zośka akceptuje nadal kojec, więc mogę wtedy coś zrobić na swoim ogródku, a ona bawi się spokojnie na powietrzu.

Na spacerze często wykonujemy telefony, bo w domu z zasięgiem słabo, a o 10 jest obowiązkowy telefon od Budującego Taty - ma wtedy przerwę w pracy.

Takie cudeńko ostatnio u nas zagościło :)

I możemy elegancko w basenie chlapać :)


Ostatnimi upalnymi dniami, spacery nie są długie, max 1-1,5 godzinki. A kończymy je w przydomowym ogródkowym basenie :) Taki zabieg na ostateczne zmęczenie Kurczaka przed snem.


2 śniadanko


Oczywiście nasz głodomor często coś tam w międzyczasie podje - kanapkę od mamy, bułę ze sklepu, czy chrupka, ale przed spaniem obowiązkowe 2 śniadanko. Ostatnio jemy Danio i nektarynkę lub brzoskwinię. W chłodniejsze dni jajecznica, omlet, albo naleśnik z jabłkami. Potem nocniczek i spanko.


Drzemka


Od około 10-11 miesiąca Zosia pokazała mi dosadnie, że jedna drzemka jej wystarczy. Jak? A tak, że przy dwóch drzemkach trwały one po 30-40 minut. Jedna, to minimum 1,5 godziny, czasem nawet ponad 3. Wszystko zależy od dnia.

Kiedy Zosia śpi, ja nie wiem co robić... O nie! nie to, żeby nie miała co robić, ale najchętniej wtedy piszę na bloga, odpowiadam na komentarze, po czym zalegam na kanapie i oglądam... cokolwiek. Ale rzeczywistość jest taka, że wypada wtedy przygotować obiad, ogarnąć trochę mieszkanie i inne sprawy. Staram się w tym czasie jednak odpocząć, choćby psychicznie od cudownej obecności mojej córuni :D


Obiadek


Po drzemce wiadomo - nocnik itp. Zazwyczaj robi się nam wtedy koło 15 i porę mamy obiadową. Tato wraca z pracy i zajadamy wszyscy razem. Ostatnio nawet to samo, choć Zośka najbardziej preferuje ziemniaki :) Muszę przygotować specjalny post obiadowy, bo Zosia najwięcej zdjeć ma z jedzenia - robi to przecudownie :D

Pozostałość po ziemniaczkach i marchewce :)



Wspólny czas


Nareszcie! Menżu już w domu (zazwyczaj), teraz nie tylko na mnie leży obowiązek oglądania się za Zośką :) Czasem on zabierze ją na spacer, kiedy ja muszę coś zrobić. Często spędzamy czas na podwórku, bo wtedy juz u nas jest cień za domem :) Czasem wspólnie gdzieś się wybieramy. Dziś mam wielką ochotę nad jezioro, a potem przymusowe zakupy...

i znów je... No tak, bo jeszcze podwieczorek :D



Kolacja i wieczorne rytuały


O 19 pora na kolację. Kaszka, która podaję zazwyczaj ja, a Tato szykuje się do kąpieli i spania. Potem Zosię przejmuje Tatuś. Zaczyna od czytania bajeczek, a to wszystko odbywa się oczywiście na nocniku. Kiedy już przeleci wszystkie, ostatnia bajka - czyli o gospodarzu Ignacym zostaje dla Mam,y a Tato w tym czasie leje wodę. Potem razem z Zosią idziemy do Taty i ja już dalej nie mam wstępu. Po około 20 minutach wracają uśmiechnięci oboje. Wtedy się ubieramy i idziemy spać.


Zasypianie


Odbywa się jeszcze przy cycusiu. Tzn ostatnie kilka dni Zośka cyca kilka minut (wczoraj dwie :/) i zaczyna się walka o sen. Czasem 20 minut, a czasem 40, więcej raczej nie. W razie kłopotów, pałeczkę przejmuje Tato.


Wieczór


To czas dla nas, dlatego coraz mniej spędzam go na blogach... Choć często, kiedy Menżu ma inne zajęcia, to i ja wpadam na Wasze blogi... To czas wspólnej kolacji, a potem błogiej, odprężającej kąpieli... I powiem szczerze, o 22 marzę o spaniu... :)


No, może nie usnęliście. Chciałam być dokładna, być może dzień opisałam zbyt szczegółowo, ale miał być zwykły dzień, to jest :)







Udostępnij to:

Komentarze

29 komentarze :

  1. U nas kaszka rano by nie przeszła, o nie.. Rano jest chlebek. Dużo chlebka. Albo i jeszcze więcej chlebka. No i tak jak u Was najpierw je władca a dopiero potem pospólstwo może się posilić xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Justyna Krzysztof Majcher18 lipca 2014 15:44

    Gdzie kupiłaś takie świetne krzesełko ?:)

    OdpowiedzUsuń
  3. http://szajba-mi-bije.blogspot18 lipca 2014 16:40

    Bardzo podobny macie dzień do naszego .
    Miło patrzec jak Zosia pałaszuje , ma kobitka apetyt :) i super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana każdy dzień jest szczególnym dniem i każdy do naszego życia wnosi nową wartość, kolejną umiejętność... doświadczenie. Trzeba cieszyć się każdą chwilą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jak ZOsia dostanie chlebek, to on jest wszędzie, oprócz jej buzi :P

    OdpowiedzUsuń
  6. A to Babcia Marysia w Netto wyczaiła :D

    OdpowiedzUsuń
  7. oj tak... Pałaszuje bardzo często :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tak! Zdecydowanie :D Dlatego jesteśmy razem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To prawda, każdy dzień jest zagadką ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniałe z Was kobietki i ten dzień zwyczajnie niezwyczajny:)

    OdpowiedzUsuń
  11. taaak, każdy dzień nie jest zwykły ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe, czy ja się wyplączę kiedyś z chaosu i będę mogła tak skrupulatnie opisać "typowy" dzień, hehe.
    Fajnie tam macie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm u na jest o 7 mleko a ok 11-12 kaszka ale dania absolutnie nie daje mu bo tam jest mnóstwo chemii i cukru daje mu albo twarożek z owocami albo serek zwykły waniliowy lekarz mi powiedział ze jest najlepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak, funcjonujemy pod dyktando naszych dzieci ;)U nas już się trochę to unormowało na szczęście,no ale Lenka to już pannica;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie wiadomo z czym Młodzież wypali...

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj dzisiaj wyjątkowo rozryczany! Menżu wracaj :/

    OdpowiedzUsuń
  17. czasem by się chciało zwykłości :/

    OdpowiedzUsuń
  18. My koło 3 miesiąca już wiedzieliśmy co będzie się po kolei działo, a na pół roku, to już idealnie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Owszem, jest cukier, ale nie znalazłam jeszcze gotowego odpowiednika. Chemii nie ma tak dużo jak w typowo "dziecięcych" produktach. Właściwie po przeczytaniu składu ten serek odpowiadał mi najbardziej. Niestety, szykując dla Zosi 6 posiłków z prostych składników, nie mogłabym zrobić już nic innego... A pijecie jeszcze z piersi?

    OdpowiedzUsuń
  20. :) no mam nadzieję, że i u nas się unormuje, bo czasem mam ochotę wyjść i nie wracać

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas rano są przeważnie wafle ryżowe, chlebek, twarożek, jajko na miękko - tzn. nie na raz - w różnej kombinacji, żeby matka mogła zjeść wtedy, kiedy syn będzie jadł, potem nocnikowanie. Jak na razie bezowocne, bo ileż można dziecko trzymać na nocniku, jak nic nie robi, choć ranek to jego "kupowa" pora. Potem odkurzanie mieszkania (odkurzam codziennie, bo pies futra gubi masę, czy zima, czy lato). Poza tym stałymi punktami dnia są pozostałe posiłki, kąpiel syna, kaszka i usypianie. Całą resztę muszę dopasować do nastroju synka (czasem ma dwie drzemki, czasem jedną, czasem przed obiadem, czasem po, czasem chce więcej zabawy ze mną, czasem więcej sam), ilości pracy zawodowej i spraw domowych, treningów (i pogody - nie wyjdziemy przecież biegać w największy upał czy środek burzy, bo tak wypada z grafiku dnia). :)

    OdpowiedzUsuń
  22. No pewnie, że u nas też nie wszystko jest jak w zegarku i nie zawsze Zosia bawi się ze mną czy sama, bo czasem ona potrzebuje więcej uwagi, a czasem ja muszę więcej zrobić... No i czasem trzeba jechać do lekarza, a innym razem na zakupy. Na szczęście drzemka wypada w miarę regularnie :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Alina Dobrawa22 lipca 2014 13:56

    "Wszystko zależy od mojej szefowej" :) :) :)
    Idealnie napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dzień podobny do naszego - też od niedawna mamy jedną drzemkę... o właśnie mi uświadomiłaś, że dawno nie pisałam o tych sprawach u siebie... muszę nadrobić! Pa!

    OdpowiedzUsuń
  25. Dla mnie drzemka to najważniejszy moment dnia :D

    OdpowiedzUsuń
  26. No i to też znamy... Codziennie karmimy kurki xD

    OdpowiedzUsuń
  27. O tak najpierw Prezes później reszta :) i z drzemkami dokładnie to samo pokazał.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)