Pierwsze objawy ciąży, czyli złe dobrego początki. PIerwszy trymestr Budującej po raz drugi


Z racji tego, że przez tyle czasu się nie ujawniałam (dopiero tutaj), zrobię skumulowany opis poprzednich 3 miesięcy.
 
Od samego początku zaznaczę, że jest to post o moich objawach i nie dotyczy wszystkich kobiet, bo każda przeżyje to inaczej. Niektóre z nas do 5 miesiąca mogą nawet nie domyślić się, że są w ciąży :)

U mnie jednak pomimo tego, że "każda ciąża jest inna" obie zaczęły się podobnie. Niezbyt przyjemnie, ale kończymy z tym i zaczynamy już lepszy czas :)





Czy jestem w ciąży?


No to jest pierwszy w moim przypadku objaw, czyli przeczucie. Oczywiście nie bezpodstawne, bo w końcu się staraliśmy... I tak jak wtedy, tak i teraz się udało, więc przeczucie było. 28 dnia cyklu zrobiłam test - tak samo jak z Zośką (bo cykle miałam 28dniowe). Test, który nie wyszedł jak chcieliśmy, ale przeczucie zostało, bo jakiś tam blady cień drugiej kreseczki był. I pomimo tego, że Hafija pisała, że testy ciążowe wywołują okres, to ten go nie wywołał. Była jednak nutka niecierpliwości, ponieważ TA choroba, mogła nam pokrzyżować plany. Przeczekałam. Test wyszedł dopiero 32 dnia i nadal ta druga kreseczka nie była jakaś wyraźna. Wiecie. Najwidoczniej moje dzieci są skromne i się nie chwalą zbyt wcześnie ;)


Wizyta u lekarza


U Zośki wizyta wypadała na 5 tydzień, więc na pierwszej wizycie nie słyszeliśmy nawet serduszka, dopiero na drugiej w 7 tygodniu. Teraz pierwsza wizyta była w 7 tygodniu i choć serduszko słyszałam, to rozmiary sugerowały na 4-5 tydzień... Poza tym teraz było trochę wątpliwości... Kosmówka może się rozwarstwiać, i jest krwiak i może być plamienie... Och... To nam dowaliło...


Ale jest Zosia - moja szefowa


I jeszcze tuż przed roczkiem urządziła sobie cały tydzień nocy na zupełnym podłączeniu do cycka. Czułam się źle, coraz gorzej. Zaczynałam już odczuwać mdłości. (poprzednio też zaczęły się w 7 tygodniu) I przyszedł...


Jadłowstręt


To mój główny, i najbardziej uciążliwy objaw. A nawet, kiedy udało mi się coś zjeść, to nie mogłam popić, i występowały mdłości. Jedynym lekiem była woda z cytryną (pół cytryny na pół litra wody), i tej też nie mogłam pić za wiele, bo mogło się skończyć nieprzyjemnie. Na szczęście najgorszy czas przypadł na urlop Menża i jakoś daliśmy radę z Zośką.


Zminimalizowanie cycka


Pomogło na moje ogólne samopoczucie. Nie ukrywajmy, że karmiąc sporo dobrego wyciągamy z naszego organizmu, który ma teraz do wykarmienia jeszcze tego Bąbla w środku. Tak więc chcąc jak najlepiej dla obu dzieci, zrezygnowaliśmy z nocnych karmień, zostawiając dwa, o czym pisałam w poście o Leku na całe zło. Teraz zostało już nam jedno karmienie z rana. I to są właśnie te nasze chwile, tak ważne i cenne dla nas obu. Czy żałuję? Może troszkę, jednak cieszę się, że wyszło tak bezproblemowo i bez zbędnych stresów.


Witamy 14 tydzień


Pechowy 13 już za nami. Wiecie, że większość samoistnych poronień ma miejsce właśnie do 13 tygodnia. Oddychamy więc pełną piersią i czekamy na USG, które czeka nas w sobotę.

Jestem jeszcze zmęczona, zasypiam koło 21. Na szczęście Zosia śpi coraz lepiej, a w razie "awarii" Zosię nocą przejmuje Tato. Co prawda w dzień nie ma zbytnio czasu na odpoczynek, ale i tak staram się ograniczać z wysiłkiem. Dzięki temu nasz dom wygląda na niedoczyszczony, ale i tak gości niewiele, więc nie mam parcia. Nie ma czasu, ani sił na skakanie po meblach i mycie, ale trudno. Zdrówko najważniejsze... Menżu dzielnie działa na górze, pomimo upałów.


Tak więc z radością rozpoczynamy drugi trymestr i cieszymy się, że dolegliwości przestały dokuczać (w większości). W pierwszym trymestrze schudłam 2 kg, czyli znacznie mniej niż w pierwszej ciąży. Mam nadzieję jednak, że ostateczny bilans będzie podobny :)

Udostępnij to:

Komentarze

52 komentarze :

  1. Gratulacje !!!!!!!!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Już zgłupiałam. Tak napisałaś, że zaczęło mi się wydawać że już wcześniej o tym pisałaś tylko ja głupia przeoczyłam. ;) strasznie bardzo mocno ogromnie gratuluję i bardzo się cieszę! Buziaki dla całej czwórki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisałam tutaj :) http://www.budujacamama.pl/2014/07/pierwsze-objawy-ciazy-czyli-ze-dobrego.html Dziękujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. GRATULACJE!!!!!! Aż mi się ciepło zrobiło na sercu! ;) Teraz gdy sama jestem matką wiem ile to szczęścia! Ty teraz to szczęście będziesz miała podwójne - choć i podwójne troski i zmęczenia, ale to nic w porównaniu z tym ile dzieci dają radości! ;) Życzę aby ciąża przebiegała jak najlepiej i całuję w brzuszek! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam za Was kciuki kochana już 1/3 za Wami!

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś czułam, że drugi bąbel w drodze:)))))))))) Gratulacje kochana:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! U mnie każda ciąża była inna, generalnie żadna nie była przyjemna (nie lubię być w ciąży... ;) ), ale jakoś się przetwało i... dopiero wtedy się zaczęło!

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszka Modzelewska23 lipca 2014 15:08

    Wow super :) GRATULACJE :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój syn też się obwieścił taką bledziutką kreseczką, że męża dopytywałam, czy urojeń nie mam i on też ją widzi. Oczywiście mój gin to ze mną szału dostawał, bo ja tu z przejęciem, że test, ze chyba jest kreska, on, że za wcześnie, żeby w USG zobaczyć, w końcu dał mi skierowanie na beta HCG. Oczywiście z wynikiem od razu z powrotem, że test, że chyba pozytywny, że chyba ciąża, a ten dalej jak krowie na rowie musi tłumaczyć że za wcześnie, żeby coś zobaczyć. Karę za ten swój brak cierpliwości poniosłam - jak już wytypował, że mógłby mi pierwsze USG zrobić, bo coś powinno być widać, to ujrzałam pusty pęcherzyk. Przeżyłam dwa tygodnie strasznych nerwów, płaczu i googlowania w sieci (nigdy nie googlujcie takich rzeczy - tylko strata nerwów), na szczęście później zobaczyłam malutką fasolkę z wyraźnym tętnem. Ot, ciąża musiała być młodsza. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A więc jednak!!! SUPER!!! Ogromnie się cieszę!!! GRATULACJE :))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Agnieszka - Mama Lenki23 lipca 2014 16:50

    Gratuluje :) ja nie miałam żadnych objawów w ciąży :) ale każda kobieta inaczej znosi ciąże :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak się cieszę, że w końcu pojawiła się ta Cudowna informacja na blogu ;)
    Mam nadzieję,że wszystkie dolegliwości znikną. Ja miałam krwiaka w łóżysku, niestety większego niż samo dzieciątko. Leżałam od listopada do stycznia plackiem w łóżku i krwawiłam. To nie był przyjemny czas ale krwiak dzięki krwawieniu pięknie zszedł. Szybko zapomina się o takich sytuacjach.. :)
    Dużo dużo zdrówka. Z niecierpliwością czekamy na opis kolejnego trymestru. Chciałabym mieć dziecię w takim odstępie czasowym jak Twoje... :) Super!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Och jak ja się strasznie cieszę. Będę wypatrywać każdego postu. U nas 2 x wyszły blade kreski i tez myśleliśmy, że to nie to choć też się staraliśmy. Ale USG potwierdziło, że Kicak zagnieździł się na stałe. Dużo zdrówka. A dom nawet jak trochę niedoczyszczony to przecież się nie zawali, prawda Pani Inżynier? :) Mówicie już Zosi, że będzie miała rodzeństwo?

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękujemy, i brzusio też :D Jak nie teraz, to kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj tak... Trochę mnie to przeraża bo jeszcze tyyyyle roboty

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj tak :) W sumie na miejscu jest nie w drodze :D Ale będzie drugi nasz Bąbel :D Dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  17. :D hehe :) u mnie najgorsze początki, potem na budowie zapierdzielałam równo :D http://www.budujacamama.pl/search/label/budowa

    OdpowiedzUsuń
  18. u nas w 5 tygodniu nie było serduszka, ale usłyszałam, że wszystko w normie, to się nie przejmowałam i nie szukałam :D Ale robiłam z krwi HCG i mi wyszło duuuuże, więc nawet nie myślałam, że może być źle. Pamiętam, jak zawołałam męża na USG, a lekarz mi powiedział, że może nie będzie, ale spojrzał na betę, i powiedział, że z takim wynikiem musi być dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Pisałam Ci, ale musiałaś nie zauważyć :D Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No tak, ja niestety początki znoszę słabo. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj oj oj... ja sobie na to pozwolić nie mogę... Mam nadzieję, że wszystko się wchłonęło i nic się nie pojawi, bo Zosia jest i trzeba z nią być :)



    A żeby tak mieć dzieci, to trzeba zapracować :) Odsapnij troszkę i popracujcie :D

    OdpowiedzUsuń
  22. to te dzieci coś leniwe do pokazywania się :D Dom stoi jak stał :D i ma się dobrze.

    A Zosi, czasem wspominam, że jest Dzidzia, ale dla niej to totalna abstrakcja. Chyba kupimy lalkę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kobieta blogująca23 lipca 2014 19:37

    Gratuluję :) Cieszę się z Twojego szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  24. No właśnie jakoś mi umknęło... a dzisiaj taka miła niespodzianka! Naprawdę się ucieszyłam :)))

    OdpowiedzUsuń
  25. Justyna Krzysztof Majcher23 lipca 2014 19:45

    Gratulacje!! :) Już nie mogę się doczekać, czy Zosia będzie miała siostrę czy braciszka :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana, nawet nie wiesz, jak dobrze Cię rozumiem. Dokładnie rok temu też męczyłam się z mdłościami i innymi tego typu ciążowymi atrakcjami. A za 2 tygodnie Synkowi minie 12 mies bez cyca ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. O gratulacje :)) Niech ciąża lekką będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. ponowne Gratulacje!!!, widzę, że idziemy łep w łep u mnie zaczyna się 13 tydzień
    a jak sobie dajesz radę ze zmęczeniem? ja potwornie ciężko przy moim motorku czyt. Snikersiku mimo pomocy najbliższych

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja w ciąży mdłości nie miałam, więc mogę tylko mieć nadzieję, że teraz będzie u Ciebie lepiej :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Gratuluję i po trosze zazdroszczę bo mam córeczkę 12 miesięcy i tez chce kolejne, ale karmienie nadal skutecznie blokuje możliwości ;-(

    OdpowiedzUsuń
  31. Kochana tego wlasnie Ci zycze ;) znow jestes w tym cudownym czasie. Przyznam, ze Ci zazdroszcze !

    OdpowiedzUsuń
  32. też jesteśmy ciekawi ;D dzięki

    OdpowiedzUsuń
  33. No ciekawe, która pierwsza do mety dobiegnie ;) Ja sobie nie daję rady. O ile rutynowy dzień jestem w stanie przeżyć, to wyjazdowy, jest już ciężki. Jak się położę z bólem głowy, to rano się z nim budzę :/ Kawa mnie obrzydza jeszcze... Ja mam tylko Menża, który czasem musi znikać na budowę, więc lekko nie jest :P

    OdpowiedzUsuń
  34. no lepiej jest, ale szału rewelacji nie ma... :/

    OdpowiedzUsuń
  35. No co Ty. Ja już miałam możliwości po 7 miesiącach, kiedy Mała dostała inne jedzenie. I bardzo się cieszyła, bo plany już wtedy były :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Gratulacje :) Wiem, jak to jest kiedy dziecko jest w wieku Zośki, bo moja Nadia miała 13 miesięcy, jak zaszłam w drugą ciążę ;) U nas też przeczucia miałam, a test nr 1 nie wykazał nic, a test nr 2 (tydzień później) bladą drugą kreskę. Przez całą ciąże moja ginekolog nie potrafiła odgadnąć terminu porodu (cykl wydłużył mi się wtedy o ok. 30 dni!, ale o tym dowiedziałam się już po porodzie ;)) i straszyli mnie dystrofią.... Nic się nie przejmuj i odpoczywaj ile się da ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. U nas będzie 19 miesięcy różnicy wieku :) U mnie chyba jest spoko z terminem, bo już ten z wymiarów zbiegł się z tym z OM :) Ciekawe, jak będzie ostatecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Jadłowstręt to coś okropnego. Wiesz, ja jeszcze miałam w drugiej ciąży coś takiego, że mnie odrzucało od zapachu drewna i to tak gwałtownie a początki przypadły w trakcie przeprowadzki i instalacji w nowym miejscu, byliśmy wię częstym gościem w sklepach z materiałami budowlano-wyjończeniowymi. I te kończyły się zawsze, kiedy przechodzilśmy koło drewna biegiem do toalety ;)
    Cieszę się, że zaczynacie kolejny trymestr, niech będzie jak najspokojniejszy :)))

    OdpowiedzUsuń
  39. oj to musimy się wspierać bo ja też wysiadam momentami:/

    OdpowiedzUsuń
  40. Dzisiaj myślałam, że nie podołam, pomogły przekąski dla Zofii (borówki i paluszki juniorki) i namiot :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Mnie w pierwszej odrzucał czosnek (który uwielbiamy). Teraz nie mam jakiś wielkich odrzutów na razie :D Dzięki za dobre życzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  42. No to ja opowiem jak wyglądały moje ostatni dni w skrócie, jestem w związku od 4 lat z jednym chłopakiem, a znamy się już od 5 :) długa historia i piękna przygoda, mieszkamy ze sobą już 2 lata i w maju mamy zaplanowany ślub, wszystko pięknie i cudownie do wczoraj. Spóźniał mi się okres, zrobiłam test i okazało się, że jestem w ciąży, po nim od razu drugi i to samo... nie wiedziałam czy się cieszyć czy nie, nie był to motyw jak w filmie że wystrzał radośći bo przed nami sielankowe życie :) dobrze wiecie jak jest w naszym kraju... objawów żadnych akurat nie było, nic co by mi to przepowiadało, nawet sobie sprwadzałam tutaj: http://www.biomedical.pl/ciaza/objawy-ciazy-76.html dla porównania z ciekawośći czy coś przegapiłam i co może mnie czekać, nie wiedziałam co dalej, jak to teraz nagle będzie, bardzo chciałam mieć dzieci ale nie teraz, za jakieś 2 lata jak się trochę ustatkujemy a tu trach, mam 23 lata teraz, jestem jeszcze przed ślubem i ciąża, teraz to wszystko szybko się potoczy pewnie... nie wiem czy się bać, co z utrzymaniem i tak dalej, miejsca za wiele nie mamy, od taka kawalerka, uech :/ tak bardzo chciałabym się cieszyć ale tak bardzo się boje :(

    OdpowiedzUsuń
  43. Moja Siostra dała sobie radę jako 19 latka w trakcie pierwszego roku. I nie miała ślubu w planach ;) Zobaczysz, będzie pięknie :) Zajrzyj do nowych postów i popatrz na naszego pięknego Nowonarodzonego Synka :) i Starszą Zosię :) Warto :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)