Czasem warto się narobić. Zupka pomidorkowa 12+

Dlaczego czasem? Bo przecież wiecie, że ja wolę robić tak, żeby zrobić, zarobić o się nie narobić, jak szpinakowy makaron. No, ale kiedy zaczyna się sezon, to żal nie wykorzystać takiej okazji na dawkę witamin.

Wiecie, że pomidor, to jedno z nielicznych owoców (bo to raczej owoc nie warzywo), które ma lepsze właściwości po ugotowaniu? Dlatego warto używać koncentratów i ketchupów zimą. "Pomidory – po ugotowaniu są bogatym źródłem likopenu, związku mającego właściwości antynowotworowe i chroniące przed chorobami serca i miażdżycą." (źródło) poza tym taka ilość pomidorów, to bomba witaminowa, a przecież teraz witamin nam potrzeba :)



Jakie pomidory wybrać


Ja szukam takich tanich. Te zazwyczaj są mięsiste i mają dużo treści, mniej wody. Poza tym tanie pomidory w sezonie są najbardziej dojrzałe, dzięki czemu zupka będzie pyszna. Jeśli mieszkacie gdzieś niedaleko pomidorowego pola (bardzo dużo jest takich w okolicach przetwórni pomidorowych, np. koło Międzychodu), albo macie gdzieś niedaleko gospodarza, który ma tabliczkę "sprzedam pomidory" (ja kupuję w Ziminie, gmina Kleszczewo), dostaniecie tam pomidory za 2zł kilogram, a nawet taniej.

Nie nadają się kompletnie pomidory ze sklepu, kupione zimą. To danie typowo sezonowe.

Poza tym, do naszej zupy potrzebujemy na 2,5 osoby (bo Zośka troszkę zjadła) 3 kg pomidorów, więc cena jest tu istotna :)


Składniki (dla 2 dorosłych i dziecka):


  • 3 kg pomidorów

  • 3 cebule

  • sól, cukier

  • bazylia, mozzarella


Przygotowanie


Jak pisałam na początku, trzeba się troszkę narobić. Zaczynamy od pomidorów, bo trzeba je sparzyć. W tym celu wrzucamy je do wrzątku, ponacinane tak, żeby potem łatwiej było ściągnąć skórkę (u mnie na krzyż wzdłuż całego pomidorka).

Takie umyte i nacięte pomidorki lądują we wrzątku


Niektórym pomidorom wystarczy chwilka, inne potrzebują więcej czasu. Parzymy pomidory na małym ogniu do czasu rozejścia skórki. Niestety pomidory trochę się przez ten czas gotują.

Tak wygląda skórka, która już ześlizgnie się z pomidorów


Potem obieranie. To kolejna robota, na którą warto mieć sposób. ja wbijam widelec tam, gdzie skórka się "rozeszła" i nożem delikatnie, uważając, żeby się nie poparzyć, ściągam skórkę.

I gotowe go gotowania, obrane pomidory :)


Takie piękne, obrane pomidorki są już niemal gotowe. Teraz bierzemy się więc za drugi składnik - cebulę. Kroimy ją dowolnie. Ja kroję w grubą kostkę i wrzucam na rozgrzany olej. (wszystko robię w dużym garnku).

Kiedy cebula się podsmaża, kroimy w kostkę (zupełnie byle jak) pomidory, które dorzucamy po zeszkleniu cebuli. Całość dusimy na średnim ogniu, często mieszając. Wszystko teraz już idzie szybko. Pomidory potrzebują około 20 minut. Po tym czasie dodaję sól i cukier (cukru na 3kg poszło 1,5łyżeczki), a na sam koniec bazylię.

Przed miksowaniem nie wygląda apetycznie


Całość miksujemy na krem. Przelewamy do miseczki i wrzucamy kawałki mozzarelli, która cudownie rozpuszcza się w ciepłej zupie. Ozdabiamy bazylią i zajadamy :) Zosia po roku je już z nami.

Za to po, dla mnie jest piękna :)


To nasze ulubione letnie danie, które jadamy tylko latem, zaledwie kilka razy. Zawsze wyczekuję już tych pomidorów, które będą się nadawać :)

Udostępnij to:

Komentarze

18 komentarze :

  1. czy Coreczka je juz "dorosle" obiady? nawet kotlety itp itd? Solone dania rowniez?

    OdpowiedzUsuń
  2. A czemu nie? U mnie też już "dorosłe" obiady weszły w obieg :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, a ja wczoraj miałam robić pomidorówkę... I tak ją robiłam, że się za obieranie fasoli zabrałam i fasolówkę zrobiłam - cała ja. O jednym myślę, a drugie robię. Za to dzisiaj będzie kurczak w pomidorach - czyli tak trochę tematycznie z Twoim wpisem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego typowo może nie, bo nawet nie chce. My sami bardzo mało solimy, więc odrobinę soli dostaje. Kotlety jadła na razie mielone i nawet kiełbasa z grilla się zdarzyła, choć bez skórki. Warzywa gotuję często na parze bez soli. Ziemniaki też bez soli a z koperkiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie, a już na pewno lepsze to co w kawałku niż papka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe :) U mnie od wczoraj buraczkowa na tapecie, więc dzisiaj dzień bez gotowania :D takie lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bernadetta bolek22 lipca 2014 09:07

    ja zimą gotuję taką z pomidorów z puszki ale tych lidla pisze na nich że to pomidory do pizzy, też wychodzi pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Alina Dobrawa22 lipca 2014 13:40

    Kochana, a poleć mi coś zamiast mozzarelli :)
    Ja i M. nie przepadamy za tym serem. Może pleśniowy, by pasował?
    Teściowa już ma coraz więcej pomidorów na swojej działce, więc jak się zbierze więcej to zrobię na kolacyjkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda pysznie, a i pewnie jeszcze lepiej smakuje.
    Uwielbiam pomidory :)
    Dodajesz cukier do pomidorów - to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kurcze, to ileż tam puszek idzie :) Na Twoją rodzinkę większą niż nasza :D

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja bym dała zwykły ser tarty na grubych oczkach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja czekam zawsze na sierpień i szczyt pomidorowy. Wtedy pędzimy na targ, najlepiej hurtowy i kupujemy np. 25 kg pomidorów. Potem je gotuję (nie obieram ze skórki, pod blenderem i tak znika), część doprawiam czosnkiem, solą i ziołami, a część tylko solą. Odparowuję, żeby nie były takie rzadkie i zamykam w słoiki. Pasteryzuję. Mam zupkę pomidorową sezonową przez cały rok. A te z ziołami są rewelacyjne do spaghetti, lazanii i pizzy. Aha, część pomidorów suszę w piekarniku i zamykam w słoiczkach z olejem (pasteryzuję). Rok temu kupiłam polne limy, po 50 gr za kg. Przetwory są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  13. Polne limy są pyszne :) uwielbiam je na chleb, albo po prostu do ręki :) ale to dopiero w sierpniu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Takiej pomidorowej jeszcze nie gotowałam :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja odkryłam chyba 2 lata temu :) i zapamiętałam na zawsze. Jednak naszym mamom było szkoda pomidorów na zupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję za ten przepis, dzisiaj wypróbowałam i okazał się strzałem w dziesiątkę! cała rodzina zadowolona, nawet teściowa;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Super! Teściowa, to najmocniejszy krytyk ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)