W królestwie pojedynczej skarpetki

Wieszam pranie, zawsze na koniec zostawiam sobie skarpety, żeby łatwiej było znaleźć parę, a tu?

Brak par. Same pojedyncze... Zwątpienie, spojrzenie na Zosię, która mi w tym procederze towarzyszy... Nie! Nie pomyliłam się. Ma dwie nóżki, ja też mam dwie nogi, myślami przypominam sobie Menża, też z dwoma nogami... Patrzę w miskę jeszcze raz....




Same pojedyncze


Jedna czarna, jedna granatowa, biała, różowa, antypoślizgowa i gładka, wszystko super, tylko ich nie ubierzemy... Ba! Nawet nie wiemy, czy te ich drugie połówki się znajdą...

Też tak macie?



Winowajca?


Jednym z nich jest nadmiar prania. Wielka kupa do wyprania, która leżała w przedpokoju. Zagarnęłam z grubsza od góry, wyprałam, druga część jeszcze czeka na swój czas...

Drugim jest oczywiście Zofia. I nie jest to tak, że zwalam na nią, bo się nie obroni :P o nie... Ona po prostu uwielbia skarpety :P


Co można zrobić ze skarpetami?


Mnóstwo rzeczy. Można je ściągać, z kartonika wyciągać. Można z nimi raczkować i wciskać pod szafki. O tak, moi drodzy. Zośka do skarpetkowy potwór :P

Ale opowiadasz głupoty mamo :P



A jak jest u Was? Wszystko poukładane, czy zdarzają się pojedynczaki? Na szczęście u nas to nie reguła, ale tym razem kumulacja mnie zaskoczyła :)

Udostępnij to:

Komentarze

40 komentarze :

  1. U nas najczęściej u męża pojedyncze skarpety się trafiają... Nie mniej ten mój olewacz skarpetowy ma to nosie i potrafi skarpety nie do pary ubrać! Straszne, jedna biała druga czarna i pojechał do pracy :o

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no, aż tak, to u nas nie jest. Menżu naprawdę nie jest w tym zakresie typowym "mencizną". Nie ubiera brudnych rzeczy, nie robi kulek ze skarpet i nie nosi dziurawych... A nie do pary, to ewentualnie mu się zdarza dwie czarne z różnymi paskami na górze (w ostateczności :) )

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszka Modzelewska2 czerwca 2014 13:21

    No co Ty. Pati uwielbia chować skarpety w najróżniejsze zakamarki.


    Ps.Chicco c4 jeszcze miałam. Następna wersja jakoś mi się nie podobała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehehe, problem pojedynczych skarpet to coś, co zawsze będzie mi towarzyszyć - dzielnie zwalam winę na pralkę, bo NAPRAWDĘ nie mam pojęcia, co dzieje się z moimi skarpetkami :D
    http://mmwdoliniehipsterow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No coś jest z tymi skarpetami, bo znikają oj znikają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no u mnie w pralce nie znikają, bo znajduję je w różnych innych miejscach

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas nagminnie znikają pojedyncze skarpety! Czasem się odnajdują a czasem nie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. O masz... Zazdroszczę! Mój jest tak męski, że skarpetki same się gubią - specjalnie dla niego xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Beata Bychowska2 czerwca 2014 14:44

    Ale u nas naprawdę pralka zjada skarpety znalazłam pojedyncze zguby co wcisnęły się jakimś cudem pod tą gumę od pralki podczas prania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no u mnie też niektóre na zawsze giną :S

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie też w gumę się wciskają, ale tak, ze je widzę przy wyciąganiu, jednak są mokre jak ścierki i trzeba prać jeszcze raz, bo niedoprane :/ amica

    OdpowiedzUsuń
  12. oj u nas nagminnie brakowało pary...wkurzyłam się w końcu jak Jasko był malutki ponieważ kupiłam mu jedyne skarpetki które nie obciskały jego nóżek grubiutkich no i wcięło jedną...do tej pory nie wiem gdzie jest...więc zakupiłam woreczek do prania..teraz wszystkie lądują pierw w woreczku potem do pralki...i Janek nie potrafi się jeszcze do niego dorwać :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. bernadetta bolek2 czerwca 2014 19:23

    Skąd ja to znam u nas Janek od małego ściągal i chowal w kuchni po szafkach za łóżko jak juz znalzlam jedna to drugiej nie było.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak rozmontujesz kiedyś pralkę to pewnie kilka tam znajdziesz.

    OdpowiedzUsuń
  15. jak kupuje skarpetki to po kilka par takich samych potem latwiej dopasowac :)
    ama tadi mami

    OdpowiedzUsuń
  16. Beata Bychowska2 czerwca 2014 20:01

    Ja mam Indesit i to samo robi jak mówisz.do ponownego prania :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha, ha :) :)
    Masz w szufladzie odłożone 4 skarpetki bez pary w nadziei, że ich drugie połówki się znajdą :)
    U nas giną tylko te Lilkowe...

    OdpowiedzUsuń
  18. :) U nas najgorzej te skarpety spacerowe, co to po dwóch godzinach spaceru czekają na następny spacer :P ZOśka ma wtedy raj :D

    OdpowiedzUsuń
  19. O tak, te pochowane najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Co Ty, w pralce czysto, ale Zośka a to pod szafkę wciśnie, a to do koszyka z zabawkami. Przecież skarpeta, to najlepsza zabawka :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla dorosłych tak też robię :) przynajmniej po dwie pary takie same. Zośce jeszcze nie uskuteczniałam, bo ciągle szukam tych idealnych. Poszukuję baby ono, bo mi szkoda za przesyłkę płacić, a ponoć nie spadają :D

    OdpowiedzUsuń
  22. O tak... Znam ten stan... My "dorosłe" skarpetki mamy zazwyczaj po kilka par ty samych, wiec zawsze się coś skompletuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. No czyli musimy to przeżyć, Najlepiej prać je w woreczku :) ale jeszcze się nie dorobiłam

    OdpowiedzUsuń
  24. Hahaha, skąd ja to znam! Ostatnio wsadzałam do pralki tylko sparowane skarpetki, a powyciągałam pojedyncze. I jak tutaj żyć? Chyba u mnie winowajcą jest po prostu pralka :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja raczej na pralkę zrzucić nie mogę. Tym razem miałam kumulację :P ale mam podejrzanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Matka Kubiczkowa2 czerwca 2014 20:52

    Fajnie, bo u nas to samo ze skarpetkami :D Czasem mam wrażenie, że to pralka je zjada :(

    OdpowiedzUsuń
  27. U nas identycznie. My odkryliśmy spisek producentów skarpet i proszków do prania. Skarpety w pralce po prostu się rozpuszczają:)

    OdpowiedzUsuń
  28. no to jest bardzo możliwe, bo jak wiadomo, każda pralka "chodzi" na truskawki

    OdpowiedzUsuń
  29. Dlatego u nas już raczej hurtowo minimum 2 pary takie same... ale bym chciała, żeby mi skarpetki kupowali :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Aha, czyli to jednak proszki, a nie pralki, które lubią skarpetki?

    OdpowiedzUsuń
  31. e, mi woreczek nie za bardzo pomoże, bo cały szkopuł tkwi we wstawieniu prania :P Trudno... Jakoś musimy z tym żyć. Na szczęście jeszcze się znajdują :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Misja Macierzynstwo4 czerwca 2014 19:19

    HA HA :D U nas też się zdarzają, ale ja nie mam pojęcia, gdzie giną.. Może z pralki uciekają razem z wodą do kanalizacji..?

    OdpowiedzUsuń
  33. Może tak, jak u Agnieszki, to najpierw się rozpuszczają??

    OdpowiedzUsuń
  34. U nas wszystkie do pary. Piorę Groszkowe w specjalnym siateczkowym woreczku ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. o proszę... U nas problem raczej tkwi we wkładaniu do pralki :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Ohh jak mnie irytują pojedyncze skarpety... też nie wiem jak to się dzieję :P

    OdpowiedzUsuń
  37. Woreczek do prania to super rozwiązanie, ja jeszcze szukam jakiegoś, żeby skarpetki po wypraniu już były sparowane. ;D

    OdpowiedzUsuń
  38. Tak! Jak się cieszę, że nie jestem sama w skarpetkowym problemie! Skarpetki w naszym domu giną notorycznie! Moja teściowa nie może tego pojąć i ciągle kupuje nam nowe pary a one i tak wsiąkają. Winowajca? Skarpetkowy potwór :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)