Roczek Zosi plany i oczekiwania a końcowa impreza :D


14 czerwca 2014. Pierwszy rok minął, jak kilka chwil... O tym jeszcze będzie, a dziś? Relacja z roczku.

Roczek był rodzinny. Ten pierwszy i najważniejszy. Potem były jeszcze spotkania z sąsiadami i znajomymi przy torcie. Tematu przewodniego nie było.

 


Wystrój i obranie


Sukienka - była dobrana do pogody, a właściwie naszych nastrojów, bo pogoda nie była zbyt piękna... No dobra! Była dobrana do pory roku :D

A jak Zośka lawirowała między gośćmi :D


Wystrój - nic szczególnego. Impreza miała być plenerowa. Miał być grill  i dopiero potem słodkie, ale pogoda z czerwcowej zrobiła się marcowa... Na dwa dni przed, postanowiliśmy zostać w domu i zrobić urodziny na słodko. Pobiegliśmy do Księdza po krzesełka (bo skąd u nas krzeseł na 15 osób), kupiliśmy paczkę balonów i jakoś poszło :)

Zastawa została grillowa - papierowe kolorowe talerzyki nadają się również do ciast, a nie było problemu z dziećmi zrzucającymi talerzyki, a potem ze zmywaniem... No tak, po roczku mieliśmy jedną zmywarkę szklanek i kubków :D


Nowe zabawki - głośne, ale ciekawe, jeszcze będzie o nich

Roczek - co po kolej?


Jak zwykle Goście przyjechali jedni za wcześnie, drudzy za późno, więc lataliśmy i ubieraliśmy się na minutę przed wejściem. Ale na 14, kiedy to impreza była zaplanowana wszystko stało na stole (pomimo lawirowania między gośćmi).

Na początek poszła kawa, ciasto i deser lodowy. Ciasto upiekła Zośkowa babcia - super kultowy serniczek :) Ja próbowałam coś ukręcić, ale słabo wyszło, więc bez pochwał będzie :) Oprócz tego owoce - nektarynki, banany, arbuz i winogrona. Dzieci, a w szczególności Zośkowy mały kuzyn, były zadowolone :) Dorośli też nie narzekali.

Potem chwila rozluźnienia. Spacerek, który niestety trwał tylko 10 minut, bo znów zaczęło padać. Rozmowy i dziecięce zabawy... No i?


Tort!


Tort może nie był prześliczny, nie miał super wzorów, ale za to był pyszny. Zamawialiśmy go od pewnej Pani, już wiemy, jakie pyszne torty robi, więc byliśmy spokojni o jego smak :) tort był śmietanowy z truskawkami, wiśniami i malinami.

Zośkowy torcik


Dmuchanie niezbyt nam wyszło, ale Zośka miała pomocników od dmuchania i szczerze? Bardziej interesował ją aparat niż świeczka ;)

Zdziwienie podczas "sto lat"

Kompletny brak zainteresowania tortem


Z racji tego, że tort był zrobiony "po domowemu", bez barwników i sztuczności, to nawet Zosia pojadła sobie go z nieukrywaną przyjemnością :)

O! Za to teraz już zainteresowana

Jak się je torta? Całą sobą :D




Aha! był jeszcze jeden ważny element :) żeby tort się nie "przyklejał" do noża. Nóż musi być gorący, stąd na naszym stole kanka z wrzątkiem, na krojenie toru :D

Do krojenia torta ;)



Stoliczek do wybierania


Pytałam już Was na FB o tą "wróżbę". Z racji naszych poglądów zrezygnowaliśmy z kieliszka, w zamian dokładając kalkulator. Chrzestny - automaniak od siebie dołożył jeszcze kluczyk. Zatem nasz stoliczek wyglądał tak:

Co wybrać na roczek?


Szczerze? Myśleliśmy, że Mała wybierze książkę, bo jest maniaczką a tu proszę :)

jako pierwszy chwycony został kalkulator

Zosi pierwszy wybór


potem kluczyk wbił się do łask.

i drugi - ku uciesze Chrzestnego :D

Znacie już ten uśmiech?


Pozostałe rzeczy w ogóle nie przykuły jej uwagi. Za to to, co wybrała, to już trzymała :) i nie puszczała :D

Mówisz, że to nie wykałaczka?

A co my teraz policzymy?



I po imprezie


Goście rozjechali się około 17, a wtedy Zośka pokazała jak bardzo jest zmęczona. Zaczęła marudzić, płakać, w końcu padła... Dosłownie :)

Nasza padnięta baletnica

Dzięki tej drzemce dotrwaliśmy w całości do wieczora :)


Szczerze? Roczek jak roczek. Wiele zamieszania, a zupełnie niepotrzebnego. Przy kolejnych urodzinach nie będę już tak szaleć. Tort, kawa, papierowe talerzyki i balony. Tak! Dzieciom balony podobały się najbardziej :D przynajmniej Zośce :D

Udostępnij to:

Komentarze

44 komentarze :

  1. przemiła fotorelacja..tort wyglądał smakowicie..oj jakbym zjadła...Zośka jak królewna...mama podobnie :-) Traktory mamy 2..bez łódki..ale fajowa zabawka...u nas szykuje sie właśnie od 2 tyg post o Jaśkowych zabawkach ale coś skończyć nie mogę...a balony..balony to raj...ostatnie zdjęliśmy dosłownie tydzień temu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajna ta kanka :)
    Naprawdę mi się podoba i przypomina mi moje dzieciństwo :)

    Zosia trzymaj się !! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękujemy :) Okazało się, że traktor i łódka mają takie same zwierzaczki i pasują do siebie nawzajem... U nas część jeszcze wisi

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochany! My w tej kance co drugi dzień mleczko przynosimy :D Zosia dziękuje i się trzyma jak może z zębami wychodzącymi...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zosia bardzo polubiła zarówno arkę, jak i traktor (takie same zwierzaczki). Ale arka mówi wierszyki, a traktor tylko gra i jeździ :) A to może wiesz, czy arkę da się "puścić" do jazdy jakoś? Czy tylko na sznurek?

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego najlepszego Zosiu! :) Tort bardzo apetyczny, a do wyboru u nas daje się tylko 3 rzeczy: książeczkę, kieliszek i pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego najlepszego dla córeczki! Dobry pomysł z tą papierową zastawą. Ja mam synka z czerwca dlatego też niedawno mieliśmy małe przyjęcie. Chwała temu, kto wynalazł zmywarkę ;)
    Pozdrawiam
    Mama Tesia

    OdpowiedzUsuń
  8. o proszę, co rejon, to inna tradycja :) Dziękujemy :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękujemy :) Bez zmywarki to kaplica totalna, ale ja jestem na tyle wygodna, że poszłam w papier ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. W końcu normalne pierwsze urodziny na blogu! Do d... z motywami przewodnimi!!! Super mama!!! Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki za komplementy :) jakoś nie wiem, co by to mogło być i po co :P Jak Zośka będzie starsza, to wspólnie coś udekorujemy, ale nie będę się upierać na świnkę Peppę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten słodki uśmiech :) :)
    U nas też była gorąca woda, ale na niewiele się zdała. Ozdoba z ciężkiego marcepanu i upał zrobiły swoje :/
    Urodzinki cudne!!! Pięknie Wam wyszło :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Sto lat Zosiu! Przepięknie wygląda w pastelowej żółci :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej, ale blogowa ciocia się nie popisała :( Sto lat Zosieńko! Zdrówka, zdrówka i duuuuużo uśmiechu!
    Tort wyglądał pięknie, nie wiem, co Ty od niego chcesz- bardzo ładnie i efektownie przystrojony. A skład- ślinka cieknie.
    U nas też zawsze sprawdzają się i papierowe (kolorowe) talerzyki i balony. Z tymi talerzykami, to może mało elegancko, czy szykownie, ale jaka wygoda!!!
    Ja mam podobnie odczucia co do roczków Dziewczyn :)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ps. u nas wtedy było ciepło, ale za to teraz- zimnica :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Mieliście upał, ale za to plener :) Dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Tort jest śliczny, ale nie efektowny ;) wiesz Peppy czy inne Dory ;) Był pyszny! Jedliśmy do z resztą jeszcze kilka dni, bo wiadomo - impreza na 15 osób, a tort na 40 ;) żeby było dla pozostałych gości :D

    Zośka dziękuje Cioci :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tu też teraz nadal zimnica, oby następny tydzień był lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Można ja właściwie tylko popychac albo po prostu pchnąć mocniej to wtedy sama jedzie,ale na mały dystans. A tak,żeby sobie jeździła, to jednak trzeba ja wspomóc sznureczkiem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Takie torty są właśnie najlepsze,bo maluszek też może go spokojnie zjeść. A w tych torach iście bajkowych, jest czasami taki skład, że nikt go potem tak naprawdę jeść nie chce(oprócz tego jednego kawałka).

    OdpowiedzUsuń
  21. Ach no i poza tym arka nie tylko mówi wierszyki,ale również wydaje odgłosy i wygrywa różne melodyjki.

    OdpowiedzUsuń
  22. chodziło mi o samodzielną jazdę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. To już wiemy, tylko o tą jazdę chodziło, bo traktor ma opcję jadę sam :) i Menżu szukał włącznika też w arce :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj byłam na takim roczku, kiedy cała dekoracja została zdjęta, tak była obrzydliwa :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Fantastyczna imprezka roczkowa. Torcik cudny. A Zosia wyglada na bardzo zadowoloną. Samych radości i zdróweczka dla Niej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Tort musiał być pyszny! Ja torty sama robiłam więc Martynka swojego roczkowego też bez obaw zajadała :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystkiego najlepszego! By zdrowa rosła i jak najczęściej nosiła swój Zośkowy uśmiech :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Trzeba przyznać, że tort jej smakował :) no i smakowicie wyglądał.
    Rodzice się postarali... przed Wami kolejne piękne lata..

    OdpowiedzUsuń
  29. Nasz roczek tak fajnie nie wypadł. Ponieważ jednemu z gości nie spodobała się nasza wizja imprezy urodzinowej, za naszymi plecami zrobił u siebie, że się tak wyrażę before-party, a do nas wszyscy przyszli 2h (sic!) spóźnieni, kiedy za pół godziny mieliśmy wychodzić na wieczorną mszę w intencji synka. Po niej goście się mieli rozjechać, mały miał być kąpany, kasza, te sprawy. Tylko zostaliśmy postawieni w takiej sytuacji (część gości spory kawał drogi przejechało, że głupio ich było wyprawiać z powrotem jak jubilata prawie nie widzieli), że musieliśmy jeszcze po mszy ściągnąć ich do siebie. Co gorsza winny nie uważał, że zrobił coś złego.Cóż - ja będę ten roczek dłuuuuuuugo pamiętać. :/ Syn na szczęście nie będzie wcale pamiętać.

    PS. Śliczna sukienka jubilatki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mama Calineczki24 czerwca 2014 08:15

    Cudna impreza ;)
    A mała jest prześliczna!! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. http://szajba-mi-bije.blogspot24 czerwca 2014 12:16

    Zosia cudna lala , pięknie wyglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  32. super fotki, a Zośki uśmiech uroczy! ;) Spóźnione wszystkiego najlepszego dla Niej, aby każdy dzień mijał z takim właśnie szczerym, wielkim uśmiechem!

    OdpowiedzUsuń
  33. Oj Kochana, to nie zazdroszczę. U nas trochę fochów wynikło po, ale to nie miejsce na roztrząsanie. Mogę tylko napisać, że to, że byliśmy jeszcze nieubrani, nie było problemem, tylko to, że nie rzuciliśmy się gościom na szyję w gaciach :P

    A Zosi chyba nawet wygodnie w kiecce było :D

    OdpowiedzUsuń
  34. No na pewno. Pierwsze pełne cukru "świństwo" w życiu :D piękne i ciężkie :P

    OdpowiedzUsuń
  35. a... Ja się na takie historie nie pisze. Jakoś, zanim urodziła się Zofia byłam lepsza w te klocki, teraz jestem leniwa :P

    OdpowiedzUsuń
  36. No to ja widzę, że się wam ekonomistka szykuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. oj bardzo bardzo, szczególnie, jak już mogła iść spać :D

    OdpowiedzUsuń
  38. U nas arka noego była hitem, Maryśka non stop puszczała melodie, a teraz po pół roku użytkowania trochę jej się przejadły,ale za to inne funkcje są na tapecie.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)