Zośka kaskaderka

Zaczęło się niwinnie


Jak wiecie, Zośka pięknie raczkuje już od jakiegoś czasu, stylem jak z horroru, ale i tak, żadne odległości jej nie straszne :-) ba! Od jakiegoś czasu już wstaje, a nawet chodzi, jak ma czego się złapać. Ale ale... Jej to nie wystarcza. Co wymyśliła ostatnio?


Tylko dla czytelników o mocnych nerwach




Okoliczności


Były normalne. Mama siedzi i działa na kompie, Zośka zniknęła 'za winklem'. Nagle zapadła cisza...


Zośka odkrywca


Odkryła, że rodzice wykombinowali sobie zamiast komody, na którą chwilowo brakuje, ustawić kartoniki (stoją ram od kiedy się wprowadziliśmy). No dobra. Może odkryła je już wcześniej, ale do tej pory wystarczało jej zabieranie ubranek z dolnego kartonika, tym razem poszła o stopień wyżej, a może kilka stopni?


Wyrodna matka


Dziecka nie ściągnęła, nie zbiła... A nawet nie krzyknęła, tylko? Pobiegła po aparat, i dzięki temu fotostory dla widzów o mocnych nerwach :-)

No to zaczynamy

Trzymam się :)

Nóżka w górę

Widzisz, jak umiem?

I już pierwszy stopień za mną

I dalej...

I jestem - myślałaś, że nie sięgnę?



Za jakość zdjęć przepraszam, pomimo tego, że jestem wyrodna, miałam troszkę nerwa :P I kontrolowałam w międzyczasie sytuację :)


Wasze dzieci też mają kaskaderskie zapędy? Kiedy zacząć się bać?

Udostępnij to:

Komentarze

36 komentarze :

  1. Alina Dobrawa12 maja 2014 12:12

    O ja... Zośka, no co Ty :) :)
    Ciekawość zawsze górą. Dobrze, że nic się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak znaczyłam te kartony to pierwsza myśl że moja Sara odrazu by na nie wchodziła:-D ona kocha sie wspinać:-P

    OdpowiedzUsuń
  3. Matka Kubiczkowa12 maja 2014 12:51

    Alpinistka mała :) Dobra jest!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój mega ostrożny. W życiu by się nie wspiął :D

    OdpowiedzUsuń
  5. heheh super zdjęcia. Mała agentka Ci rośnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Matka Wariatka12 maja 2014 13:47

    mój wchodzi na stół i parapet, wisiał na szafce... hmmm czekam aż na suficie będzie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszka G.12 maja 2014 13:50

    A w głowie miałam tylko muzyczkę ze "Szczęk" jak rekin płynął xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe, Zośka wznosi się na wyżyny :) Zasili szeregi polskich alpinistów :) Też parę razy miałam ochotę łapać za aparat w podobnej sytuacji, ale jednak odpuściłam, bo Lilka zazwyczaj idzie na całość...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow...akrobatka....ja zawsze jak zapada cisza wiem gdzie jest Jaś...włazi do kuwety kota....

    OdpowiedzUsuń
  10. Justyna Krzysztof12 maja 2014 21:45

    no to teraz trzeba mieć oczy dookoła głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha ha ... Zośka ostrożna nie jest - na pewno :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w tamtej chwili nie słyszałam nic

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, na pewno... No właśnie kojarzę, że pisałaś, że Lilka różnych rzeczy próbowała :P

    OdpowiedzUsuń
  14. super dzieciaczki12 maja 2014 22:20

    Ale mała alpinistka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Monika Dętkoś13 maja 2014 01:49

    Kaskader pierwsza klasa :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajne zdjęcia, Zosia w paski i kartony w paski ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. No Zośka jak uciekinier z więzienia :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie taka mała już, ale ciekawam co dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Zośki są po prostu niewiarygodne! Nasza robi to samo! (też mamy pudła, u nas obecnie plastikowe :P) a dziś np. wspięła się na koci drapak...... mi jednak nerwów brakuje do łapania aparatu :P
    cóż, wysokopienne mamy dziewczyny :P pilnować trzeba, ale niech się rozwijają, a co tam :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Też mam małego kaskadera, którego trzeba pilnować. Pozwalamy mu na takie cudowania tylko z asekuracją moją lub męża.

    OdpowiedzUsuń
  21. No tak, jak zapada chwilka ciszy, to oznacza, że będą kłopoty :) Fajnie, że jej od razu nie ściągnęłaś, ja też bym pozwoliła, asekurując z boku.

    OdpowiedzUsuń
  22. Taki są, ale ja jeszcze mam dystans do sprawy. Dopóki nie włazi na wysokie szafki :P

    OdpowiedzUsuń
  23. No Zośka też sama nie była ;) Jest szalona mała, teraz ma misję - im wyżej, tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  24. bernadetta bolek16 maja 2014 08:57

    Ja dzieci ze stołu tylko ściągam, bo ostatnio sobie go bardzo Antek upodobał. Ale pewnie też bym nie zdjęła a patrzyła na kaskadera :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Fantastycznie!!! MOja Hania tez taka zdolniacha i o zawał serca tez prawie potrafi przyprawic !!! :) kochane dzieciaki :)))

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)