Zimna Zośka

Z okazji imienin zdjęcia w kiecce :D



To już dzisiaj! Od dziś możesz bezpiecznie wsadzać w ziemię wszystko, co przymrozków nie lubi.

O Zośce dużo było wczoraj, w tym poście, zatem dzisiaj o? Ubieraniu. Jak się ubieramy, co należy sprawdzać i dlaczego nie powinno się matce wpierdzielać.




Jak ubieramy się my?


Lekko? Nie. Lepsze byłoby określenie - odpowiednio do temperatury. Raczej nie za ciepło. Nie patrzymy na porę roku (dowodem ta relacja z 'jeszcze zimowego spaceru' i zdjęcie poniżej), czasem nawet na termometr. Zazwyczaj po prostu wychodzimy na chwilę i sprawdzamy 'jak jest'.


1 marca - to jeszcze zima, prawda?


Ostatnie dni są dość zdradliwe. Często wychodzimy w dresiku, a kurtkę wiatrówkę mamy w zapasie. Czasem musimy ubrać kurteczkę, czasem ściągnąć bluzę. Zośkę ubieram jak siebie, z dołożeniem nakrycia głowy. Zawsze ma jedną warstwę więcej podkoszulkę (body).

Nie oszukujmy się też. Rączki dziecka bez rękawiczek na wietrze nigdy nie będą ciepłe! Dorosły z rękoma poza kieszeniami również miałby zimne ręce. Nie ubierajmy na wiosenne 15 stopni puchowej kurtki, tylko dlatego, że sąsiadka powie nam, że dziecko zimne ręce ma.


Dziecko nie lubi zimna


Dlatego po pierwsze raczej samo da Ci znać, że jest mu zimno. Marudzeniem, płaczem, stękaniem. To też człowiek, ma rozum i potrafi swoje prawa egzekwować :-)

Zośka ostatnio w ten sposób pokazuje, że chce na dwór :)


Czy dziecku jest ciepło, zanim zdąży się zdenerwować, sprawdzić możemy na karku lub z przodu na szyi, czy nie jest mu zimno. Bądźmy jednak realistami. Jak dziecko ma bluzeczkę rozwleczoną pod szyją to nawet w 25 stopniach przy wietrze będzie mieć zimną szyję.


Dobre rady


Sąsiadek, znajomych, cioć, babć i kogokolwiek - najlepiej ignorować. Choć czasem się nie da i trzeba mocniej przekazać swoje zdanie. Z czasem ludzie przestaną Cię wkurzać. Moje najbliższe sąsiadki przestały się już dziwić, że Zośka w krótkim rękawku / bez czapki / bez kurtki... Uśmiechają się, mówią: 'o! A Zośka już na lato się szykuje' i tyle. Łapią za rączki, mówią ,zimne łapki to ty masz, ale ty i tak nie chorujesz'. No tak, bo kto od rąk zimnych by chorował :-o ? Tym bardziej, że porównanie mają ze swoimi obsmarkanymi, poubieranymi dziećmi.


W ciągłym ruchu


Właśnie. Tym bardziej, że dzieciaki stale coś kombinują. Zośka też. Jej stopy ruszają się bez przerwy, nawet w wózku. A te biegające? To już nawet nie ma potrzeby (mam nadzieję) tłumaczyć. Każdemu, co chce dziecko zapakować w grube ciuchy polecam ubrać się podobnie i potruchtać. Ja sama przy około 0 stopni nie przekraczałam koszulki i podkoszulki zz szalikiem i czapką :-)


Nie przesadzajmy


Dziecko nie dostanie drgawek od podróży w ramionach rodzica z domu do auta bez wielkiego ubrania. W autach mamy zazwyczaj 20 stopni, w domach też, więc po co dziecko ubierać grubiej do auta? Czy Ty też ubierasz szalik, czapkę i kurtkę, kiedy wychodzisz komuś pomachać na 'do widzenia'?

Traktujmy swoje dzieci jak ludzi. Od początku. A będzie nam łatwiej. Trenujmy asertywność. W końcu im się zwracanie uwagi znudzi. Mam nadzieję? :-P


Rób po swojemu


Jeśli uważasz, że Twojemu dziecku przyda się dodatkowa bluza, to ją ubierz, jeśli żar leje się z nieba, nie ubieraj na siłę dodatkowej warstwy, bo powiedziała tak ciotka. Rób tak, jak uważasz. Nie leć z kolejnym sweterkiem, gdy Ci tylko ktoś wspomni o zimnych rączkach. Sprawdź sam. Najważniejsze, żeby nie dać się przegadać !!! Przy okazji polecam fantastyczny post na ten temat: Dlaczego mieszasz w głowie małemu dziecku. Wszystkim :)

No i troszkę Zośkowych imieninowych fotek :) W kiecce oczywiście, przy ostatnio ulubionej zabawce, dzięki której pion utrzymuje się sam ;)





Aha! Jak już napisałam to wszystko, przypomniało mi się, że miałam napisać o tym, dlaczego Zośka to Zośka. Chcecie kiedyś taki post bez okazji??

Udostępnij to:

Komentarze

17 komentarze :

  1. Justyna Krzyszof15 maja 2014 12:30

    Wszystkiego dobrego Zosieńko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sto lat dla Zosi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Alina Dobrawa15 maja 2014 13:22

    Samych radosnych dniu Zosiu ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszka G.15 maja 2014 14:48

    Najgorsze jest to, że nie zawsze ludziom się nudzi takie doradzanie -.- Ja tylko czekam aż się przeprowadzimy, bo dobre rady zaczynają mnie tak denerwować, że kiedyś wybuchnę.
    PS
    Sto lat Zosiu!

    OdpowiedzUsuń
  5. W kwestii ubierania my się stawiamy. Mam nadzieję, że wystarczy nam na długo sił, bo oczywiście babcia i prababcia, którym wiecznie zimno uważają, że dziecku też jest zimno. A mały przygotowuje się do raczkowania i siadania i tak jak Zosieńka wiecznie jest w ruchu. Już usłyszeliśmy, że u nas jest "zimny wychów". A Zosi wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Taki post bez okazji chcę! Masz rację, trzeba robić tak jak uważamy, przecież ciocia, która wychowała dwójkę dzieci to żaden ekspert ;) Wszystkiego najlepszego, Zosiu!

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas też zimny wychów. I na dodatek, nie pozwalamy nosić bez sensu :P

    OdpowiedzUsuń
  8. To będzie :) Czytasz do końca :* {love} ;) Nawet po 5 dzieci się nie jest ekspertem. Tzn ja jestem, do mojego dziecka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepszego Zosi! :D niech taka właśnie radosna rośnie! ^^ i bardzo chętnie dowiemy się, czemu Zosia :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Najlepszego dla gorącej Zosi.... Na nas na osiedlu tez sie patrza jak na odmiencow gdy Jasko w basebollowce i t-shircie a reszta dxieciakow w czapkach z nausznikami i kurtkach...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkiego najlepszego Zosiu!
    Z ubieraniem, jak ze wszystkim trzeba się zdać na zdrowy rozsądek. Ja w sumie ubieram dzieci podobnie jak siebie. Przegrzanie im raczej nie grozi. Dużo biegają na świeżym powietrzu, i na razie tfu tfu prawie nie chorują. Raczej czasem są tylko pociągające, ale dajemy sobie z glutami radę domowymi sposobami. :)
    A dobre rady... nauczyłam się jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczać. Polecam każdej mamie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. bernadetta bolek16 maja 2014 08:55

    U mnie dzieci zimą latają po domu z bosymi stopami, chyba że jest mi zimno to wtedy skarpety zakładam. Dzieci są przyzwyczajone, zimno im nie jest i nie chorują z tego powodu, w tym roku przez całą zimę dzieci nie chorowały, jedynie koło świąt Antek zaraził się anginą od innego dziecka. Wręcz przeciwnie pani doktor popiera nasz system. A denerwuje mnie jak wkładam zimą dziecko do nagrzanego auta (lub za chwilę będzie w nim ciepło) wysadzam u kogoś pod domem (teoretycznie dziecko na dworzu jest w sumie nie dłużej niż minutę i słyszę komentarze że dlaczego moje dzieci pod spodniami nie mają rajstop. To mi ręce opadają.... Albo ludzie którzy zimą grzeją w domu do 25-27 stopni i mało tego dziecko ma na sobie rajstopki, spodnie, body koszulkę i bluzę. A to wszystko bo dziecko ma katar i jest chore...... A skąd się katar wziął????? Z przegrzewania

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja już mam zawsze ze sobą dodatkowe bluzy dla Martynki odkąd jeździmy rowerem, bo ona na nim strasznie marznie ;) Sto lat Zosiu! :*

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)