Pieluchowanie się zmienia - u nas też :)

Zośka w otulaczu, wygląda na zadowoloną?

Tak, wiem. Wszystko się zmienia, bo zmieniamy się my. Jeśli jednak chodzi o rzeczy związane z maluszkami, zmiany są jeszcze częstsze. Bo kto to widział, żeby urosnąć przez jeden sezon tyle, aby co chwile segregować ubranka?


Zmieniamy styl pialuchowania


Przez cały czas, kiedy dziecko siedzi w pieluszce, cel jest jeden - komfort dziecka.

Na początku ten komfort, to uczucie stałej suchości i miękkości. Potem pieluszka musi być coraz bardziej chłonna, nie ograniczać ruchów i nie wypuszczać większych zawartości. Ostatecznie najlepiej, żeby oduczała malucha chęci robienia w pieluchę i zachęcała do nocnika :-) takie kombo :-P



Wielorazowo


O tym, że będzie wielorazowo, wiedzieliśmy zanim byłam w ciąży. Pod koniec zaopatrzyłam się w kieszonki z warstwą z mikropolarku. I tak z kieszonkami żyliśmy prawie 10 miesięcy... Mieliśmy kieszonki różnych firm, w tym Bobolidera.

Na początku kieszonka plus wkład z mikrofibry. Potem dodatkowo wkładka polarowa i bibułka, żeby kup nie trzeba było spierać. Potem dwie wkładki, bo sikała i sikała... Potem odkryliśmy wkłady grafitowe bambusowo-węglowe o zwiększonej chłonności. Na wszystko przychodzi czas. I dla nas przyszedł czas na otulacz.

Otulacz Bobolider



Nowy zestaw Bobolider


Od firmy Bobolider, otrzymaliśmy otulacz PUL oraz dwie wkładki składane bambusowe z warstwą bawełnianą. Otulacz to sam PUL, bez dodatkowych warstw 'robiących sucho', więc możemy dzieciola zacząć przyzwyczajać do tego, że życie to nie je bajka. Jak się "zesikasz", to jest mokro :-P


Wkładki


Nie zachwyciły mnie specjalnie, choć swoją rolę spełniają. Niestety, piorąc wszystko razem z ubraniami już w pierwszym praniu bawełna nałapała kłaczków. Poza tym moim zdaniem materiały powinny być przeprane przed szyciem, aby każdy z nich zbiegł się po swojemu i dopiero potem zszyte. Teraz moje wkładki są lekko nieforemne właśnie przez to, że materiały zbiegły się nierówno... Co jest dowodem na naturalne materiały - coś za coś :P Jednak? Swoją rolę spełniają, ale na noc jeszcze się nie zdecydowałam... ktoś próbował? Mam spróbować i ja?

Warstwa bawełniana zdecydowanie większa

Warstwa bambusowa wygląda idealnie



Jak wypełniałam otulacz?


Bo wkładki dostałam dwie, a pisałam, że Zośka może przehulać w jednym otulaczu cały dzień.

Używałam zwykłej wkładki białej lub grafitowej, którą owijałam uszytymi przez siebie flanelowymi wkładkami, albo polarkiem (sucha pupa), żeby wkładki nie dotykały pupy i za bardzo nie wysuszały pupci :-)

Moja kombinacja

Otulacz czeka na Zośkę



O samym otulaczu


Zdanie mam super. Nie będę już pisać, że jest wielorozmiarowy, bo to już wiecie z postów o Naszych pieluchach.

Materiał to trwały, choć delikatny w dotyku PUL. Oddychający, ale nie przepuszczający. Ciągle jestem pod wrażeniem PULa :D

Pod napkami, podobnie jak w pieluszkach - wzmocnienie. Jestem pewna, że napki wytrzymają jeszcze miliony odpinam i zapinań. Poza tym większa możliwość regulacji i dwa rzędy napków przy pasie pozwalają na lepsze dopasowanie.

Otulacz od wewnątrz


A przy nóżkach - lepiej dopasowujące się ściągacze :-) dzięki temu, że nie ma wszytego polaru, ściągacz nie jest taki gruby, a całość wygląda znacznie delikatniej niż w pieluszce.

dwa rzędy napek

i dodatkowe miejsce na zapięcie otulacza "na zakładkę"


Poza tym otulacz schnie 15 minut, właściwie można go zakładać od razu po praniu. Poza tym w kieszonce najczęściej czuć siuśki na polarku. W otulaczu, pilnując kupy dziecko może spędzić cały dzień :-) Otulacz nie złapie tego "zapachu", bo nie ma w nim warstwy niosącej zapachy ;)

I znów zdjęcia :)



Kolor


Oczywiście to kwestia gustu. Jak wiecie, kolorów pieluszek mamy dość spory wybór. Łaciate, kropkowane, czerwone, różowe i we wzorki... Dlatego tym razem wybrałam cielisty odcień. Dlaczego? Taki kolorek nie przebija przez rajstopki, czy cieńsze spodenki :-) nie rzuca się w oczy. Warto czasem i o tym pomyśleć, kto by chciał, żeby mu gatki prześwitywały? A nasza Zosieńka na sezon letni coraz częściej w jakiejś spódniczce będzie się pojawiać :)

Wygląda jak majteczki

Nawet przy jasnych rajtkach



Podsumowując.


Otulacz? Rewelacja. Korzyści są przeważające. Co prawda najlepiej byłoby na początku używać kieszonek, a potem, kiedy dziecko bardziej współpracuje i więcej siusia przejść na otulacz, nam 3-4 sztuki wystarczyłyby w zupełności :-) na całe pieluchowanie teraz, kiedy Zosia ma 10 miesięcy. Otulacz możecie zakupić bezpośrednio u producenta.

Przeważa wygoda i mnogość możliwości wkładkowych. Możemy włożyć specjalne wkładki, tetrę, bambusa, albo mikrofibrę w coś owiniętą. Poza tym rewelacyjna cena :) (zobaczcie sami) i ograniczenia prania w porównaniu z pieluszkami kieszonkami.

Wkładki dedykowane? Jak wkładki. Mnie nie powaliły, ale mam alternatywę wykonaną samodzielnie. Jeśli komuś szyć się nie chce, będą super :D Do kupienia tutaj.

Złapana w locie :D


Dziękuję firmie Bobolider za otulacz przekazany do testowania. 
Polecam Wam szczerze produkty tej marki. 
Pieluszki używamy już prawie 11 miesięcy.


Interesują Cię wielorazówki? Poczytaj więcej:


Udostępnij to:

Komentarze

26 komentarze :

  1. i znów mamy podobnie :) my też wolimy obecnie otulacze, a to wszystko przez nocnikowanie - skoro większość i tak ląduje w nocniku, to kieszonki zaczęły utrudniać zamiast ułatwiać :) a teraz przymierzamy się do otulaczy wełnianych, bo lato idzie, niech się pupka nie kisi w PULu :)))
    a Bobolidera nie znam, ale wygląda przyzwoicie :)
    na Zośce z resztą wszystko wygląda super :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszka G.9 maja 2014 13:22

    Serio zaczynam żałować, że zaczęliśmy od jednorazówek... Yszz mądra ja po szkodzie xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybym mogła cofnąć czas, to pewnie też bym się zdecydowała na pieluchy wielorazowe... dwa lata temu tylko pobieżnie rozważyłam kwestię i wybrałam pampersy... A niedługo będzie już tylko nocniczek, więc inwestycja mi się nie opłaci... :'-(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również jak mały będzie większy zamierzam otulacze przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A my po pierwszym lecie nic nie zauważyliśmy, wszystko było w porządku, a że finanse ograniczone, to wystarczy nam otulacz z PUL... Te wełniane swoje kosztują, co?

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, widziałaś w poście http://budujacamama.blogspot.com/2013/12/pieluchy-wielorazowe-nasz-wybor.html - po maks 4 miesiącach inwestycja się zwraca przy kieszonkach, a przy otulaczu jeszcze szybciej... Kupujesz 4 otulacze, trochę wkładek, trochę możesz poszyć z flanelki i masz spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas już nocniczek, ale właściwie 4 otulacze i kilka wkładek to koszt ~150 zł, czyli? 3 paczki pampersów? A wiesz, przy flaneli czuje lekko mokro, to możesz wykorzystać :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszka G.9 maja 2014 17:53

    Widziałam, widziałam... Kusisz xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Warto od razu zaczynać. :) Naprawdę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak mi wyszło, że 4 otulacze to 80 zł i trochę wkłądek. No max 150zł, czyli tyle co 3 paki pampersów? NO, może więcej, ale zwróci się szybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A nie orientujesz się czy są wielorazówki do pływania?

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze a ja dalej nie moge sie jakos zdecydowac...

    OdpowiedzUsuń
  13. super dzieciaczki9 maja 2014 19:37

    Ja nigdy nie zdecydowałam się na wielorazowe.

    OdpowiedzUsuń
  14. Są specjalne do pływania, ale ja bym wzięła zwykłą kieszonkę. Ale kieszonkę, nie otulacz, bo kieszonka ma polarek przy pupie :) Bez wkładki oczywiście, więc też koło 20 zł, no max 25. Tylko z pul, nie minkee.

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie otulacz jest z jednej strony trudniejszy (przy ubieraniu), a z drugiej łatwiejszy - przy praniu :) Wiesz... Kupisz dwa otulacze i co drugi dzień możesz odstawić jednorazówki. To wydatek 60-70 zł (bo wkładki jeszcze). Jak zaoszczędzisz na pampersach, możesz dokupić następne. metoda małych kroczków :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale kilka lat temu było słabiej z dostępnością chyba ?

    OdpowiedzUsuń
  17. wcale nie są drogie - pewnie nie szalałabym z zakupami bo to nie było w planie, ale ostatnio przy odtłuszczaniu zmarnowałam 3 pulowe kieszonki-chinki (niesamowite, 2 cykle w w 60* i po nieprzemakalności... żadnym porządnym pieluszkom to nie szkodzi, a w niskiej temperaturze nie odtłuszczają się jak należy.. no generalnie zabiłam je. dokumentnie.)
    koszt wełniaków np. z Kokosi jest nawet niższy niż PUL, a ja mam smaka na 'no name' na zamówienie, jeszcze taniej :) zobaczymy... niby PUL oddycha, ale jakoś tak korci mnie, tym bardziej że na noc by wtedy nie było strachu zapodać Małej :) jedyny powód, dla którego się ociągam, to mój wewnętrzny leniwiec - te całe lanolinowanie i pranie odrębne odpycha... ale to pewnie pozory, jak ze wszystkim ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. E tam... Mi się nie chce... Zawsze to kolejna robota :) U mnie jeszcze żadna pieluszka nie ucierpiała, a same chinki mam :P Ale żadna nie była nigdy zatłuszczona. Zwykłe pranie pomagało :) ewentualnie trochę sody. Raz kwaskowałam. Ten otulacz kosztuje 25 zł. A wiem, że są tańsze :)

    OdpowiedzUsuń
  19. o szczęśliwcu, znaczy że dobrą wodę masz! :D mi mimo wszystko cośtam się zawsze osadza i czuję aromacik, więc co parę miesięcy puszczam stripping.
    Nie ma tego złego, pobawię się któregoś dnia i uszyję z nich śliniaki :P w końcu szkoda PUL całkiem marnować, nawet jak nie dość szczelny już :P
    a wełniaki - ciekawa jestem, jak przetestuję to na pewno coś skrobnę :) najbardziej korci mnie fakt braku konieczności zapinania - przy wysadzaniu zakładanie majtkopodobne ułatwiłoby życie, zwłaszcza na tej Wiercipiętce.. o ile wkłady nie suwałyby się zanadto :P we'll see ;]

    OdpowiedzUsuń
  20. No to jestem ciekawa. Bardzo ciekawa, bo coś majtopodobnego to moje marzenie. Dlaczego nie zrobią pieluchomajtek po prostu :P Już myślałam, żeby pozszywać te pieluszki na stałe :P Bo Zośka mi ucieka, muszę używać nóg, rąk i czasem brody :D A co masz do pieluszek na wychodne? Woreczki?

    OdpowiedzUsuń
  21. Hahaha, o tak, właśnie o te pościgowe boje przewijakowe mi chodzi :P nasza Zośka ostatnio daje się EWENTUALNIE umiarkowanie spokojnie przewinąć, kiedy leży obok lustra. Wtedy przed chwilę zajmuje się inteligentnym towarzystwem :P
    a na wychodne mam woreczek "spadkowy" od siostry - ręcznie szyty pulowy, ze zwykłym sznurkiem i stoperem, ale robi swoje ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja zeszłam na podłogę, żeby mi nie spadła znikąd :P Woreczek to mój zakup nr jeden na liście :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak, wszystko już wiem! Żartowałam. ;p
    Ja jestem całkiem na bakier z tematem wielorazówek, tak więc mam w takim razie prośbę, czy mogłabyś mi w takim razie zrobić listę co musiałabym kupić (i w jakich ilościach) żeby maluch mógł chodzić 2 razy w tygodniu na basen. Nie chciałabym kupić za dużo, ani też pominąć jakiegoś drobiazgu i musieć potem dodatkow płacić za niewielką przesyłkę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Na jedno wyjście potrzebujesz jednej pieluchy kieszonki z PUL z warstwą mikropolarku. Jak chcesz wygodnie, to warto mieć też woreczek na brudną pieluchę, żeby jej nie nosić w zwykłej siatce. A jak chcesz mieć pewność, że zawsze będziesz miała pieluchę pod ręką, to kup dwie sztuki pieluch. i to wszystko właściwie. Taki woreczek z pul jest nieprzemakalny, to też możesz wziąć jeden na ubranka do ubrania po pływaniu :) A jak będą dawać dodatkowo wkładkę, to taką pieluszkę może Mały nosić nad wodą, bo jest kolorowa, a nie jak pampers :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Otulacz + tetra sprawdza się super na dzień, nie trzeba wtedy inwestować w drogie dość wkładki. Ja używam zwykłych taniutkich tetrówek, z Pepco, po około 3 zł/sztuka, idą 2 sztuki na jedno pieluchowanie składam "na samolot", z tym, że jedną z pieluszek składam w prostokąt i tak układam jak wkład. I jest OK, też mam otulacze BoboLider, jestem zadowolona, mam też kilka kieszonek Lulajbaby i też dobre, choć wolę opcję z otulaczem. Synek ma teraz pół roczku i świetnie się mu sprawdza ten system pieluszkowania, przedtem był na jednorazówkach i żałuję, że szybciej nie obczaiłam tematu wielo-

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeśli chodzi o tanioszki, to polecam kupić flanelę "z metra" i poszyć wkładki na wymiar - do składania na pół. Wiem, trochę zachodu jest, ale jednak flanela przyjemna dla pupki :) A my niedługo z drugim Malcem zaczynamy pieluchowanie - córka 18 miesięcy już pieluch nie używa od 4 miesięcy :D tylko do spania :) Więc wszystko "idzie dalej". Nam żadna pieluszka przy córce się nie zniszczyła, więc wszystko mamy w spadku :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)