Mamo bądź kobieca #8 - Mama idzie do spa

SPA
Taki kolejny etap projektu Mamo bądź kobieca. Sama idea wspaniała. Projekt wychodzi nam na dobre...

Pamiętacie jak to było? Miałam się wybrać do fryzjera, to by za spa mogło robić, tymczasem znów się nie wyrobiłam...

No to maseczki i domowe spa? Hmm... Mogłoby być, to się zawsze człowiekowi przyda. A jak taki człowiek nie robił maseczek kilka tygodni, to przyda się jeszcze bardziej.




Cały tydzień przygotowań


No tak. Człowiek zapomniał jak się maseczki stosuje, musiał sobie przypomnieć. W ciągu tygodnia zrobiłam ich 3, co drugi dzień. Chciałam wybrać, która mi kolorystycznie najbardziej do oczu pasować będzie, bo fotki miały być, a tu?


Wielka dupa


Zośka podłapała jakieś obrzydliwe gluty, nie wiadomo skąd, ja przejęłam od niej i zamiast dzisiaj nakładać relaksującą maseczkę w kolorze kremu czekoladowego, zapijam się mlekiem z miodem i czosnkiem.


Są też plusy


No jak zwykle u mnie... Mogę nareszcie odpocząć. Nie tłukę w głowie pytań co jeszcze powinnam zrobić, tylko jak w tygodniu odpuszczania obowiązków odpuszczam, chociaż na weekend.


Rozwalona


Całą sobotę wyczuwałam zbliżającą się katastrofę. Zosia pociągała nosem już dawno, ale winiłam zęby. W końcu i jej i mi w sobotę zaczęło się rozkręcać. Za dnia było jeszcze dość lekko, ale pod wieczór nam się pogorszyło...


Jak spędziłam sobotę


Którą miałam spędzić w domowym spa? Nie powiem, gdyby nie samopoczucie byłby to jeden z milszych wieczorów.

Na pierwszy ogień poszło mleko z miodem i czosnkiem. Mój nr jeden w domowych metodach leczenia.

Potem Zośka. Kąpanie, usypianie z cycaniem oczywiście i transferem wszystkiego, co mój organizm zdążył już wywalczyć...

Na ostatni ogień poszły przyjemności. Kanapa, kocyk i...? Chipsy z sosem czosnkowym :-D tak tak. To mój pomysł na chorobę... Do tego pogłaskanie po główce Menżową dłonią... Przez chwilę zastawiałam się, dlaczego wcześniej nie pomyślałam o tym, żeby zachorować ;-)

Ostatecznie walnęłam paracetamol i poszliśmy spać :-)


Taki to wieczór


W domowym SPA mi się trafił, w doborowym towarzystwie Menża przyjaciela :-) a do tego jak się okazało jeszcze opiekuńczego pielęgniarza :-)


A rano?


Po ogólnym złym nastroju nie ma śladu. Zośka spała u siebie, znów :-) dopiero od 7 rano z nami, bo chciałam ją przeciągnąć :-) i tak w trójeczkę do 9 pogniliśmy :-)

To będzie dobry dzień :)



SPA


Pewnie by się przydało, nawet bardziej niż cokolwiek innego. Tym bardziej, że włosy już nawet nie próbują się układać, kosmetyczka miałaby bardzo dużo roboty.

Ale trudno. Ten wieczór był tak miły, że sprawił się lepiej niż SPA, a dzisiaj zajmę się twarzą i paznokciami, dobrze?


Postaram się


Obserwujcie Facebooka. Na pewno podrzucę fotki :-) miłego dnia :-*




Pozostałe wpisy z tej serii:
#1 - Mama odpuszcza zbędne domowe obowiązki
#2 - Mama pracuje nad swoją sylwetką
#3 - Mama zdrowo się odżywia - WYGRAŁAM - dziękuję :)
#4 - Mama sprawia sobie przyjemność 
#5 - Mama we własnym świecie
#6 - Mama idzie na zakupy 
#7 - Mama idzie się wygadać 
#8 - Mama idzie do spa

Udostępnij to:

Komentarze

25 komentarze :

  1. Byleby wyjść z choróbska, bo z nim mimo starań pielęgnacyjnych można wyglądać jak kobita z problemem alkoholowym - czerwony od kataru nos i lekka chrypa. Zdrowiej kochana. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Walnęłam paracetamol- umarłam :D Super tekst :) Mleko z miodem i czosnkiem- moje (koszmarne) wspomnienie z dzieciństwa :) Zawsze mnie te farfocle od czosnku obrzydzały :) Teraz już wiem (wow-szybo to odkryłam :)), że można sobie takie mleczko przelać przez sitko.
    Zdrowiejcie!

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też ciągle mam nie po drodze do fryzjera, kosmetyczki,...a jak planuje domowe spa zawsze coś idzie nie tak..więc teraz nie planuje i robię na spontana...

    OdpowiedzUsuń
  4. Inawet nie napisałaś o tym, że nie zrobiłaś :P bo ja napisałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O dziwo, czosnek powalił je na kolana, bo dzisiaj czuję się fantastycznie... Ale jakieś szalone, bo Zosia przez jakąś godzinkę w ciągu dnia miała 38,5 i bez leków spadło do normalnych wyników, a sprawdzałam - do herbaty nie wkładała termometru ;) Dzięki za życzenia, widocznie pomogło :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja zawsze lubiłam, bo od razu przesitkowywałam :) Tym razem - od razu wrzucałam plasterki, żeby mi się nie fafolowały :) Dzięki za życzenia, chyba pomogło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No niestety moja fryzjerka ma terminy :/ stąd te poślizgi. A jak weszłam z marszu do innej, to żałuję do dziś :/ Ale co tam! byle do przodu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę Wam dużo zdrówka na teraz i na zapas.
    I żeby następne SPA było... bardziej kompleksowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. DZIĘKUJEMY :) Oby tak było :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestes niesamowita ! Mimo tylu przeciwności losu, jak zawsze zadowolona szukająca plusów ;) Tylko przykład brać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Matka Kubiczkowa12 maja 2014 08:07

    Walczcie z chorobą dziewczyny! :) Przyjemny to wieczór był, ale żeby tak przy mężu zaraz iść spać ;p
    Moje stopy już się proszą o kosmetologa :) Maseczki używam bardzo sporadycznie, zazwyczaj, jak mi skóra wysyła sygnały o nawilżający ratunek :*

    OdpowiedzUsuń
  12. A czasem można zamówić fryzjera do domu :D pomyśl o tym ;) sama tak jeżdżę do klientek :)
    Musiałam odświeżyć stronę, żeby u Ciebie dodać komentarz, bo nie było takiej opcji :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj zawsze zawsze, prawie zawsze :) Inaczej bym nie wytrzymała ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie w drugą stronę, choć po ciąży, to tak skaczemy od przetłuszczenia do wysuszenia...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nawet mam niedaleko we wsi fryzjerkę, ale z fryzjerką jak z ginekologiem i dentystą (u mnie) - muszę ufać :) Może jesteś z wielkopolski? Nie lubię zmian bez kontroli w tym zakresie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Głównym celem SPA jest przecież relaks, a tobie jak widać go nie brakowało... powiedzmy, że wyrobiłaś 75% normy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. WerkaZeberka13 maja 2014 21:31

    W pełni to rozumiem ;) sama jestem wymagająca, ale nie lubię czekać na fryzjera, więc jak jest zajęty to idę do następnego ;) Poznań się kłania ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No co Ty. Ja jadę do fryzjera do Poznania właśnie. Na Dolną Wildę do p. Marzenki. A sama jestem z wioski w powiecie w stronę Środy :) To następne cięcie u Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. To znaczy, że jest 100%? No to pewnie jutro będzie coś nowego na blogu ;) Już czekam :)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzisiaj? 11 miesięcy ma MOJE DZIECKO :)

    OdpowiedzUsuń
  21. WerkaZeberka15 maja 2014 19:17

    Ja jeżdżę do klientek albo przyjmuję w domu - na Winogradach :) a Rodzice mieszkają w Krzesinach ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. No to z Krzesin żabi skok :) Dzisiaj załatwiłam już cięcie :D, ale czasem jakieś czesanie bym potrzebowała :) Dobrze wiedzieć :) Świat jest mały :)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja znowu do tyłu... Nic sobie miłego nie zrobiłam ^^"

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj tak ;) dlatego czasem nawet trzeba uważać ;) co jakiś czas jeżdżę do Kamionek, więc nigdy nie wiadomo, kogo się na drodze spotka :P

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)