A jak pada?

1 maja 2013r. Budowanie odwodnienia


Równo rok temu, w Święto Pracy mój Mąż pracował. A jak. Budował odwodnienie, a dokładnie podłączenie rynien spustowych do zbiorników zewnętrznych. W tym roku musiał je poprawić. Dlaczego? Dlaczego musieliśmy dwa razy płacić za to samo? Po co w ogóle coś robiliśmy?


Po co zbierać wodę z rynien?


Mieszkamy na terenie, na którym króluje glina i ił, czyli grunty nieprzepuszczalne. Poza tym wysoki poziom wód gruntowych sprawy nie poprawia. Co prawda łatwiej o uprawy, ale dla budownictwa jest to sytuacja słaba.

Puszczając wodę z rynien na działkę zrobilibyśmy sobie niezłe bajoro. Do sieci kanalizacji deszczowe mamy za daleko, nie było innej rady, trzeba było wodę zbierać...

Poza tym deszczówkę można powtórnie wykorzystać. W podstawowej i najprostszej wersji do podlewania ogrodu ;-) a że ogród nam się robi powoli, to się woda przyda :)


Do czego zbierać deszczówkę?


Jeśli mamy do czynienia z gruntem przepuszczalnym jak piasek czy żwiir nie ma problemu, można użyć specjalnych studzienek do rozsączania w gruncie i problem znika. U nas taka możliwość w grę nie wchodziła. Musieliśmy myśleć o zbiorniku.

Wymyśliliśmy plastikowe zbiorniki napaletowe. Po jednym na przód i tył domu. Razem 2m2. Plan był dobry. Zbiorniki były wokół zabezpieczone deskami, żeby ich nie zgniotło. Takie rozwiązanie wystarczyło prawie na rok. Pod koniec zimy zbiorniki ścisnęła... Woda od spodu. Tak. Spód nie był zabezpieczony... I tym sposobem straciliśmy zainwestowane ponad 500zł...


No i co teraz?


Szkoda było odpuścić tyle pieniędzy, ale bez sensu było znów inwestować w nowe małe zbiorniki. Zauważyliśmy bowiem, że przy ulewie zbiorniki wystarczały na jeden raz. Trzeba było w kółko pompować. Po zgnieceniu kompletnie nie spełniało swojej roli...


Kupimy szambo


Betonowe, 6cio metrowe szambo. Zainwestujemy ponad tysiąc złotych, ale będzie na lata, nie zgniecie się, nie zniszczy, nie zabraknie w nim miejsca po jednym deszczu...

Zbiornik na deszczówkę umieszczony
Pokrywa też






 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Efekty na zdjęciach


Pracy było dużo. Oczywiście w dniu zaplanowanej dostawy padało, koparka natrafiła na ciek wodny podziemny, szambo praktycznie pływało w basenie... Potem był problem z dostawą piasku na zasypkę... Zawsze pod górkę. Cała 'akcja' trwała prawie dwa tygodnie, ale już została zakończona i mogę się pochwalić. Rury spustowe podłączone, szambo zakopane... Już nawet pierwsze podlewanie było :-D

A teraz już profesjonalne betonowe szambo

i gotowe, zasypane... :D

Zosia oczywiście pomagała Tacie :D


Macie jakieś inne rozwiązania na deszczówkę u siebie?

Udostępnij to:

Komentarze

5 komentarze :

  1. Alina Dobrawa3 maja 2014 20:13

    U nas M. rok temu w studni zamontował pompę i wody z niej używamy do podlewania :)
    Tanio i eko :):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo... Swoja studnia - super. Chcieliśmy na początku założyć i swoją, ale właśnie wysoki poziom wód gruntowych by nam przeszkadzał, bo za dużo syfu, a taka wiercona studnia nie wchodziła w grę, bo za głęboko. A jaka pompa? Macie jakiś kranik na górze i daje radę ze zraszaczem? Bo my na razie mamy taką zwykłą pływakową i myślimy co dalej ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Alina Dobrawa3 maja 2014 21:04

    Wiesz co pompa jest już od dłuższego czasu i to jeszcze dziadek Michała ją zamontował. Pomyliło mi się :)
    Michał w zeszłym roku założył taki bęben z rozwijanym wężem.
    Końcówka węża wystaję i wystarczy pociągnąć :)
    Zraszacz daję radę, ale tylko jeden. Ciśnienie za słabe na więcej.
    Kiedyś wymienimy pompę na lepszą to będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A to mamy już ten bęben, ale sika jak by miała problem z prostatą :P Bo pompa to taka zwykła pływakowa, a potrzebne byłoby coś z lepszym ciśnieniem

    OdpowiedzUsuń
  5. Alina Dobrawa3 maja 2014 21:16

    Co my mamy dokładnie to już Ci nie napiszę, bo nie znam się na tym, ale ogólnie to fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)