Olać tradycję!



Tradycje są ważne, owszem, ale jakie tradycje warto ciągnąć na kolejne pokolenia? Czy w ogóle warto?



Tradycyjne świąteczne siedzenie przy stole


W ogóle mnie nie bawi... Owszem. Lubię się spotkać z bliskimi. Wigilia, Wielkanocne Śniadanie mają swój klimat, ale te dwa dni ciągłego siedzenia przy stole? To nie dla mnie! Nie mówię, że nie lubię pojeść. Lubię! Nawet bardzo, ale minęły czasy, kiedy to 'nic nie było' i wszystko trzymało się 'na święta'.


Od kiedy jesteśmy z Zosią


Spędziliśmy już w trójkę i Boże Narodzenie i Wielkanoc. Wielkanoc nawet u nas w domu. Było pięknie, wspaniale... Przynajmniej dla mnie. Skromnie, ale suto, a przede wszystkim? Spokojnie. Bez szaleństwa, bez gotowania na godzinę, bez czekania na wszystkich. Wszystko działo się swoim torem. Przecież z Zosią, nawet nie posiedzimy przy stole. Po co się więc męczyć?

Wigilię Wielkiej Nocy i Niedzielny poranek spędziliśmy z Rodzicami Menża. Oczywiście jedzenia było za dużo, pomimo tego, że była połowa tego, co 'być powinno' ;-)

Potem zostaliśmy sami.


Chroniczny brak czasu


Chyba większość rodzin się z tym boryka. Nie mamy z Menżem czasu dla siebie, nie mamy kiedy spokojnie pogadać, o milczeniu wspólnym nawet mowy nie ma... Więc?


Drugi Dzień Świąt będzie dla nas


Nie niedziela z piosenki. Te nam się rozpadają, uciekają zbyt szybko, nie możemy się sobą nacieszyć...

Już drugi raz z Zosią drugi dzień świąt spędziliśmy sami ze sobą i było super. Bez wielkich powrotów, wyjazdów. Lubię spędzać czas w naszym wąskim gronie. Oczywiście lubię też pozostałą część naszej rodziny, ale? To My musimy pobyć trochę ze sobą SAMI. Bez obecności nie można zbudować dobrych relacji...


Nasz Poniedziałek Wielkanocny


Był wspaniały. Leniwy, ale nie związany jedynie ze stołem i kanapą. Mieliśmy pełną lodówkę, więc nie musieliśmy gotować, wybraliśmy się na rodzinną przechadzkę po kórnickim arboretum. Było cudownie!

Zamek w Kórniku widziany z Arboretum



E tam...


Wiem, się podniecam spacerem z rodziną po parku... A tak! Bo już nie pamiętam, kiedy tak miły rodzinny dzień spędziliśmy... Nie w aucie, gnając gdzieś... Nie w domu, szykując się na coś... Po prostu będąc ZE SOBĄ :-)

Oto kilka zdjęć :-) było świetnie :-) myślę, że takie spędzanie świąt stanie się u nas tradycyjnym :-)

Przywitały nas magnolie

Bo to czas magnolii... Było ich mnóstwo

Zaliczyliśmy też obiadek w parku

i deserek też

i zabawę jedzeniem

jaka była zabawa :)

Samo zdrowie )

Wózek prowadził Tato, bo? Matka, ma go na co dzień. Tato wybrał sposób dość ekstrawagancki, ale...

Zosi się podobało :)

Na koniec wizyta w lodziarni - obowiązkowa :)

 Takiemu odbieganiu od tradycji i budowaniu swoich mówimy stanowcze TAK :)

Udostępnij to:

Komentarze

27 komentarze :

  1. Czyżby w odpowiedzi na mój wczorajszy post? ;) Oczywiście podtrzymywać warto tylko te tradycje, kóre są fajne i nam odpowiadają. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niee... Bardziej w związku z lanym poniedziałkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. widzę, że nie tylko mnie Święta zainspirowały do takiego tematu. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny ten wasz spacer! A tak na marginesie: bluza Zosi jest prześliczna! Uwielbiam kropki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj zgadzam się z Tobą w 100%. Ja też nie lubię tego siedzenia bo ktoś powiedział, że trzeba. Właśnie, że wcale nie trzeba!

    OdpowiedzUsuń
  6. super jest tworzyć swoje własne - rodzinne tradycje, takie które budują atmosferę i relacje i które po latach dzieci będę wspominać: u mnie w domu to mieliśmy taki zwyczaj, że....

    OdpowiedzUsuń
  7. My w tym roku w ogóle chwili dla siebie nie mieliśmy... Za dużo rodziny!

    OdpowiedzUsuń
  8. A podniecaj się :P ja też uwielbiam spacery... a im wolniejsze i bardziej leniwe tym lepiej ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. racja, w PL jest tradycja,by swięta przejeść, a to nie dla mnie. Zosia rozkoszna;)

    OdpowiedzUsuń
  10. My również spędziliśmy Lany Poniedziałek na spacerku sami tylko we trójkę;-)Z racji tego że mam 3siostry to zawsze u którejś się siedziało ale odkąd 7tyg temu zostaliśmy Rodzicami postanowiliśmy to zmienić ;-)I to będzie nasza tradycja i na pewno dojdą inne takie "nasze" i to jest piękne!Chcemy ogólnie dać Zosi wiele ciekawych wspomnień;-)Pozdrawiamy
    Mariola D.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zosiowy zaciesz z jabłuszkiem - 'in love' mode: ON! <3
    bardzo, bardzo fajnie że tak dopasowaliście ten czas do własnych potrzeb :) u nas wyszło pół na pół, bo wyjazdowo - ale spacer w okolicznym uzdrowisku też był, i pohukująca, nadrzeczna Zosia też. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, jak ja nie cierpię tego świątecznego siedzenia za stołem, a już zwłaszcza wtedy, gdy pogoda nastraja do spędzenia czasu na zewnątrz. Czasami to nawet korci mnie takie odejście od tradycji i wyjechanie na święta (w każdym razie te wielkanocne) do jakiegoś górskiego pensjonatu. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak właśnie chcę :D w przyszłym roku już będzie szukanie zająca, ale i spacer będzie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Myśmy rodzinę olali, na koszt swojej małej rodzinki :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że coraz więcej osób tak mówi :) A Zosia :) Oby była taka jak najdłużej :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Super! Warto celebrować wspólne chwile. U nas też wiele się zmieniło od kiedy mamy Zosię. Myślę, że na lepsze! Trzeba się szanować i cieszyć wspólnie spędzonym czasem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cieszmy się sobą, to dobre hasło :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam już dość wyjazdów. Trochę nawet się cieszę, że nie mamy do siebie tak blisko. W końcu Dziadostwo też może przyjechać :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Też się nad tym zastanawiałam, jednak ceny skutecznie odstraszają :/ Ale u nas też nastrojowo :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę, że wiele osób odchodzi już od naszego tradycyjnego stania przy garach i siedzenia przy stole. Widać to nawet po liczbie osób, które można spotkać w Święta w plenerze. I bardzo dobrze. Ruch na świeżym powietrzu to zdrowa odmiana od ciągłego jedzenia, a dwa- fajnie tak pobyć razem, w nowym miejscu, a nawet w takim zwykłym parku, ale w niezwykłym dniu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No wiesz, nawet musieliśmy zapłacić za wstęp do parku :) ale było warto. Naprawdę miło spędzony czas... :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja też bardzo lubię takie rodzinne dni. Ale z Wielkanocy lubię jeszcze lanie wody. U mnie swieta były raczej przy stole z rodziną, bo mąż w pracy :/

    OdpowiedzUsuń
  23. no co Ty? No to musicie odbić sobie w jakiś weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Matka Kubiczkowa9 maja 2014 10:38

    Popieram! Wiara w święta na ulice i uliczki :) Cieszmy się sobą :*

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)