Na zakręcie...

na zakręcie
Życiowym? Małżeńskim? Nie wiem... Mam nadzieję, że każdy zakręt pokonamy i nie będziemy musieli ponosić konsekwencji naszych głupot.


Głupot?


Tak, głupot. Bo czy nie jest głupotą trzymanie w sobie żali? Czy nie jest głupotą siedzenie obok z zaciśniętymi ustami? Czy nie jest głupotą jakiekolwiek poczynanie, które mogłoby doprowadzić do rozpadu czegoś tak pięknego?



Zakręt...


Chwila zmiany, przejście z bezpiecznej drogi... Musimy czasem zmienić prędość, każde koło kręci się inaczej, choć jadą w tym samym kierunku. Przecież tego chcą!


...Poślizg...


Czasem się koła nie zgrywają, jedno chce bardziej, a nie powinno... A może to drugie chce za malo? A może w inną stronę? Tak, czy inaczej - Nie mogą się zgrać... Co szwankuje? Komunikacja. Nie chcą współpracować, a przecież tworzą jedną tak doskonałą maszynę, najlepszą maszynę jaką mogliby tworzyć razem!


Szarpanie kierownicą


... W lewo...
... W prawo...

Od krawędzi do krawędzi, zygzakiem. W oczach pojawia się niepokój, strach przed konsekwencjami, nie chcemy wypaść z drogi którą podąrzamy, nie chcemy zmieniać trasy, nie chcemy rozbić naszej maszyny... Bo?


Nam zależy


Bardzo nam zależy, OBU. Pomimo tego, że każdy ciągnie w swoją stronę, nie naciskamy hamulca, to mogłoby jeszcze pogorszyć sytuację...


Dogadujemy się


Każdy pociągnął już w swoją stronę i nic to nie dało, każdy chciał zdominować, ale to też nic nie dało. Co było potrzebne? Rozmowa, wspólna robota. Ustawienie nowych trybów. Tylko w ten sposób wyjdziemy na prostą...


Będziemy kontynuować podróż


Z radością, bez pretensji... W tym samym kierunku, z tymi samymi marzeniami, jako jedna najlepsza maszyna. Najbezpieczniejszy nasz pojazd zmierzający w odpowiednim kierunku. Z małym pasażerem na pokładzie, który potrzebuje każdego z nas...


Jesteśmy za zakrętem


Po poślizgu i? Zdobyliśmy nowe umiejętności. A naszą wspólną podróżą będziemy cieszyć się dalej. Kolejny zakręt, nie pierwszy i pewnie nie ostatni. Każdy jednak wnoszący coś nowego w nasze wspólne życie.

Nasza rodzina. Nasza maszyna. Pokonująca kolejne zakręty. Nie bez problemów, ważne, że skutecznie!


I OBYŚMY NIGDY NIE MUSIELI ZASTANAWIAĆ SIĘ, CZY U NAS BYŁO PODOBNIE?

"Mieliśmy słodkie chwile, słony pot
Dziś mamy kwaśne miny, gorzkie żale
Szykowaliśmy parę skrzydeł na lot
Czy w międzyczasie to coś z nas uleciało, kochanie?"



Udostępnij to:

Komentarze

40 komentarze :

  1. Kobieta blogująca15 kwietnia 2014 21:07

    Dobrze, że pokonaliście ten zakręt :) Jeśli obojgu Wam zależy to wszystko da się pokonać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem dziś dobrym doradcą, ani dobrym komentującym. Fajnie, że się dogadaliście. To najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana! Widziałam, że taki czas u wielu... Aż mnie zdziwiło... U nas była kulminacja. Porządna... Udało się. Na szczęście, bo już było słabo :/ Czasem trzeba się nawzajem kopnąć w tyłki

    OdpowiedzUsuń
  4. I to właśnie mam ochotę zrobić- kopnąć Go w dupę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kopnij, pogryź, pociągnij za włosy i POWIEDZ o co chodzi :) U mnie pomogło :) a męczyło bardzo

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście u nas nie ma żadnych zakrętów:)

    OdpowiedzUsuń
  7. super dzieciaczki15 kwietnia 2014 22:05

    Zakręty, czy też rzucanie książką, w każdym związku są takie chwile. Najważniejsze aby sobie z nimi poradzić.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Kiedy znajdziemy się na zakręcie... co z nami będzie"... Tak mi się piosenka przypomniała, której w sumie n ie lubię ;)

    http://pomieszane-z-poplatanym.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiam się co napisać ...

    Dobra, niech będzie.
    Nie wierzę, że to ostatni zakręt. Będą inne - jestem przekonany o tym. I różne. Sztuką nie jest nie mieć zakrętów, ale sztuką jest umieć je przejechać i nie wypaść. Pomaga w tym baaardzo umiejętność rozmowy, ale takiej szczerej prawdziwej.
    I niech zawsze wystarcza wam sił na taką prawdziwą rozmowę :)
    I do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiecie co...a czasem dobrze udać się do fachowca by ustawił zbieżność kół...lepsze to niż wypaść z drogi...

    OdpowiedzUsuń
  11. Matka Kubiczkowa16 kwietnia 2014 01:31

    Szerokiej i bezpiecznej podróży!
    Tylko silne związki potrafią jechać dalej i nie wciskać hamulca :D Każde chce inaczej z kół, ale tylko razem w jedną stronę mogą pchać ten "wózek". Bardzo pięknie i prosto do serca to napisałaś. Trzeba do przodu jechać nam, a przy jechaniu najlepiej się rozmawia :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze powiedziane Werka. Dobrze, że umiecie rozmawiać. Ja też na zakręcie jestem, może trochę innym ale wiesz....zakręt to zakręt.

    OdpowiedzUsuń
  13. to niesamowite! u nas są, ale pokonane :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Każdy wspólnie pokonany zakręt umacnia związek :) Cieszę się, że Wam się udało!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi się to bardziej z kabaretem Neonówka kojarzy - ze skeczem z Bogiem i Lucyferem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna metafora :)) dobrze, że nie był wam potrzebny mechanik ;)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie, bardzo obrazowo opisane. :) Oby tych życiowych zakrętów było jak najmniej, a jeśli już, to oby zawsze udawało się bezpiecznie i bez szwanku wyprowadzać z nich ten rodzinny "wóz". :)

    OdpowiedzUsuń
  18. o tak... :) Mój Menżu dodał jeszcze, że dziecko jak esp dohamowuje odpowiednie koło :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetnie napisany tekst! No i najważniejsze rozwiązanie:) Zawsze powtarzam, że dopóki obie strony chcę rozmawiać, to będzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  20. bernadetta bolek17 kwietnia 2014 11:08

    U nas od dwóch miesięcy zakręt za zakrętem, ale jest ich już coraz mniej i z za drzew widzę prostą. :) Uszy do góry i nie ma się co martwić. Co nas nie zabije to nas wzmocni. :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozmowa i szczerość pozwalają pokonać każdy zakręt, a ostatecznie ich uniknąć :)

    OdpowiedzUsuń
  22. O tak zakręty w małżeństwie czyhają co kilka metrów. Mam nadzieję, że damy radę nie wypaść z obranej drogi a co gorsza nie zmienić nigdy kierowcy. Bo mimo, że czasami mam ochotę trzasnąć drzwiami to trzymają mnie pasy bezpieczeństwa i ten mój synek w foteliku z tyłu;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajnie to napisałaś.
    Zakręty zawsze się zdarzają, tak jak na każdej drodze. Nie ma dróg idealnych, tak samo w życiu. Nasza droga życia usłana jest również zakrętami.
    Ważne, żeby te zakrety łagodnie przemierzać i spokojnie przed nimi hamować,a wtedy każdy zakręt pokonamy bez wypadku. Trzymam kciuki. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  24. kurcze a jak facet jest łysy?:-P też muszę postawić go do pionu żeby zrealizować marzenie jakim jest dom;-)bo jak tak dalej pójdzie to nie będzie miał kto w nim mieszkać:-P pozdrowienia śle Mariola mama małej Zosi;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak jest łysy, to na pewno jakieś włosy ma :P i może nawet bardziej boleć :S Jak przetrwacie budowę, przetrwacie wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  26. jak najdłuższych prostych życzę! :) póki jest wola, póty żadne zakręty nie wyrzucą z trasy :)
    (u nas też się nazbierało ostatnio, taki widać czas...)
    ((i świetny kawałek!))

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzięki :) Tak, chęć z obu stron jest najważniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ty masz gorzej, bo jeszcze hormony Wam szarpią :) Oby wzmacniało :)

    OdpowiedzUsuń
  29. I oby tak było. Po co radzić sobie z zakrętami, jak można wyprostować drogę :) ale czasem po zakrętach nam się poprawiają zdolności :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dzięki, i my trzymamy kciuki :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Też zauważyłam, że ostatnio czas taki... Kawałek ostatnio mną wstrząsnął

    OdpowiedzUsuń
  32. Do przodu. Jak widziałeś, nie łudzę się, że to ostatni, ale można niektóre zakręty ściąć, jeśli mamy świadomość, że rozmowa wcześniej pomoże. Ale wiadomo, że teoria swoje, a życie swoje i czasem się piętrzy wszystko... Trzeba się otrząsnąć i gadać! Dzięki za "życzenia" :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Kiedy już rozmowa nie wystarczy, na pewno lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Oj uwielbiamy rozmawiać w aucie... a może ostatnio za mało razem jeździmy :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zakręt to zakręt - trzeba go pokonać i jechać dalej

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)