Mama na szóstkę szykuje się do wyjazdu

Mama na 6
Szóstka. Najlepsza ocena w Polskiej skali ocen. Zastanawiał się ktoś kiedyś, dlaczego akurat 6?

Sześć, to cyfra doskonała. Co to znaczy? Suma jej dzielników, mniejszych od niej samej jest równa tej liczbie :-) (1+2+3=6) taka dygresja dla tych co Królową Nauk lubią :-) ja uwielbiam i chciałabym miłość moją przekazać dalej, ale to nie na temat :-)

Na temat ma być o tym, dlaczego jestem "Mamą na 6". A pisze to dzięki Alinie, czyli Mamie od Córki. A powiążę to z podróżowaniem, ponieważ czeka nas mała wyprawa :-)


Kiedyś, patrząc na mamy zawalone różnymi tobołkami patrzyłam zdumiona... Przecież to tylko spacer/wyjście do parku/wyjazd na jeden dzień... Tylko, tylko...



Dlatego sama wolę pomyśleć o wyjeździe wcześniej


Nie, nie tydzień... Nie szykuję się maniakalnie ;-) miałam przecież czas, żeby napisać tego posta ;-)

Jednak postanowiłam przygotować listę, żeby niczego nie zapomnieć. W sumie na każdy wyjazd potrzebne są podobne rzeczy, więc moja lista przyda mi się często :-)

Lista rzeczy potrzebnych na wyjazd z niemowlakiem
Co zabrać na wyjazd od śniadania do kolacji



Dokumenty


Czyli? Portfel z dokumentami rodzica i Książeczka Zdrowia Dziecka - powinniśmy zawsze mieć ją przy sobie. Swoje dokumenty również. Po co? Wg prawa, dowód osobisty musimy mieć, jeśli wyjeżdżamy ponad 100 km od miejsca zameldowania. Poza tym jak wiadomo, z dzieckiem różnie. Nieoczekiwana choroba, wypadek, nawet drobny może skończyć się na SORze. Lepiej mieć przy sobie te dokumenty. Dzięki temu unikniemy stresu w takiej (i tak już stresującej) sytuacji.


Ubranka na zmianę


Dlatego, że jedziemy z dzieckiem warto mieć jeden zestaw ubranek na przebranie. Wiem, że czasem jeden może okazać się za mało :P Ale zawsze choć na jeden wypadek jesteśmy ubezpieczeni. Pobrudzenie, kupa nie mieszcząca się w pieluchę, czy przegięcie czasu w jednej wkładce - z tym damy sobie radę :)

Ja zawsze biorę cały komplet. i na szczęście nie zdarzyło mi się musieć korzystać :) Ale latem miałam duży zapas koszulek, i zmieniałam przy każdym wyciąganiu z fotelika, bo od tego styropianu bardzo pocą się plecki, a wiaterek na spoconych pleckach miesięczniaka nie jest dobrym zjawiskiem ;)


Pieluchy


To chyba nic nie muszę tłumaczyć oprócz jednego. Zazwyczaj w domu zużywamy 3-4 pieluchy na cały dzień. Na wyjazd wolę wziąć 5. Dlaczego? Bo tak :) Każda Mama zrozumie :) Chusteczki i inne akcesoria są wygodne w podróży, szczególnie nasz składany przewijak. Nigdy nie kupiłam tych jednorazowych. W pierwszym tygodniu życia Zosi zaopatrzyłam się w taki składany z Pepco za 20 zł i jestem bardzo zadowolona :D

Torba z wielorazowymi pieluchami na wyjazd
Pieluchowa torba



Akcesoria


I tu znów "w razie czego", a więc:
  • w razie zaśnięcia w wózku, w foteliku, chłodniejszego wiatru - kocyk
  • w razie deszczu - folia przeciwdeszczowa na wózek 
  • chusta - w razie ataku furii, alergii na wózek, czegokolwiek - zresztą chusta jest dobra na wszystko :D


Jedzenie


My zazwyczaj planujemy tak, żeby śniadanko i kolacja były w domu, więc wszystkie posiłki pomiędzy musimy dziecku zapewnić. Możemy korzystać ze słoiczków, możemy wziąć inne gotowce. Ja czasem robiłam nawet kisiel do pojemniczka na wyjazd. (Oczywiście wszystko zależy od pogody - na upał proponuję niezawodne gotowe zapasteryzowane słoiczki :) - Zosi nie trzeba nawet podgrzewać)


Zabawki


Oprócz tego, że musimy się zaopatrzyć we wszystko, co Dziecku pomoże przetrwać podróż warto mieć coś sprawdzonego i pewnego, u nas są to kółka, na których można zaczepić wszystko

najlepsze wieczne kółeczka - na wózka, fotelika i maty


oraz niezniszczalny kot pozytywka z zestawu maty edukacyjnej Brights Starts - widoczny na zdjęciu :)

Zośka gotowa do podróżowania

A co mam zawsze przy sobie na wypadek każdego wypadku i inny wypadek też...?

No Dobra, zdradzę Wam ostatnią, tajną szczęśliwą 7 :D czyli? Piersi :P bez nich się z domu nie ruszam :P

No i najważniejsze. Chciałabym poznać gadżety Mamy Snikersika, Pasjomatki i Barnadetty Bolek z Mamom Polecamy :)

Udostępnij to:

Komentarze

23 komentarze :

  1. HAHA końcówka najlepsza, a tak poza tym, to wprawiasz mnie w kompleksy - jako mama jesteś młodsza stażem a zorganizowana jakbyś ich co najmniej trójkę miała, a rady chętnie zapiszę

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie to ja poznam Twoje metody, doczytałaś do końca? Bo BLA chyba nie lubisz, bo nie odpowiedziałaś :P A ja troszkę miałam przepraw nie tylko ze swoją małą, i stąd takie przygotowania :) Poza tym - najstarsza siostra - to zobowiązuje :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też się szykuje w naszą pierwszą podróż kto wie może spotkamy się w tym samym miejscu:)

    http://polkamatkaa.blogspot.com/2014/04/rabaty-rodzinne-czyli-jak-zaplanowac.html

    OdpowiedzUsuń
  4. http://polkamatkaa.blogspot.com/2014/04/rabaty-rodzinne-czyli-jak-zaplanowac.html

    OdpowiedzUsuń
  5. bernadetta bolek8 kwietnia 2014 20:18

    oj tak książeczka jest niezbędna, nie raz wyjeżdzając nawet na jeden dzień miałam nie przyjemność musieć z niej korzystać a raz nawet dzwoniliśmy po karetkę bo mały nie wiadomo skąd dostał temperatury i drgawek. Ja jadąc do rodziców na wekend biorę całą torbę i choć teoretycznie w domu tyle nie zużywamy to nagle dzieci na wyjazdach częściej się brudzą.

    OdpowiedzUsuń
  6. My już pierwsze mamy za soba - jak pisałam u Ciebie. A to wszystko jest planowanie jednodniowego wyjazdu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, że odpowiedziałaś :)
    Piersi najlepsze :) Też zabieram, ale już są niepotrzebne. No chyba, że do przytulenia :):)


    Takich całodniowych wyjazdów miałyśmy już z Lili sporo. Na początku też miałam listę. Teraz już z pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja się i tak często po coś wracam :P Też mieliśmy wiele wyjazdów, ale co rusz co innego potrzeba. Dopóki Zosia była na piersi tylko, to było najwygodniej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. haha, żebyś wiedziała, że nie zauważyłam, zatrzymałam się na tych piersiach :D a BLA hm....nie lubię o sobie pisać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana! Mam nadzieję, że jako doświadczona podzielisz się też informacją, dlaczego Ty jesteś Mamą na szóstkę :D (końcówka posta, pewnie nie zauważyłaś ;) )

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że Matka Natura sama "wręczyła" nam pewne gadżety... Choć mi się wybrakowane dostały :P

    OdpowiedzUsuń
  12. bernadetta bolek9 kwietnia 2014 12:07

    Zauważyłam i napisałam wczoraj pięć punktów jak maly usnie to dokończę

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bez piersi też się nigdzie nie ruszam, bo jak to moja położna mawiała - prawdziwy problem jest dopiero wtedy, gdy cycek nie umie go rozwiązać. ;P
    Mam torbę (typu wózkowego) spakowaną zawsze. Znajduje się w niej: książeczka zdrowia dziecka, zapas pampersów (nawet większy niż potrzeba), paczka chusteczek nawilżanych, mały krem przeciw odparzeniom, jednorazowy podkład do przewijania, malutki podróżny kosmetyk do kąpieli i krem nawilżający (jakby się na dwa dni jechało), awaryjne body+spodnie (jakby nam zawartość pampersa uciekła), kocyk, dwie pieluchy tetrowe. W łatwo dostępnych kieszonkach bocznych mam krem z filtrem na słońce i krem na zimno (jako, że torba stoi w dostępnym miejscu, gdy wychodzę bez niej, łatwo mi przed wyjściem skorzystać z odpowiedniego kremu, a nie ma ryzyka, że go zapomnę wychodząc/wyjeżdżając na dłużej). Mam tam też na stałe dwie lubiane przez syna wyjazdowe zabawki - grzechotki, jako, że widuje je tylko w trasie, to szybko się nimi nie nudzi. Jak więc widać większość rzeczy stale "siedzi" w torbie zawsze gotowej na wyjazd. Przed wyjazdem muszę tylko pamiętać o zabraniu dokumentów i telefonu, obiadku i deserku oraz termoopakowania z małą butelką ciepłej herbatki lub wody, na wypadek, gdyby synek się obudził i chciał pić w trasie - pozwala to uniknąć postoju lub (o zgrozo!) karmienia piersią w czasie jazdy.

    OdpowiedzUsuń
  14. e tam! Ja też dochodzę do wprawy z każdym wyjazdem. Oczywiście dzisiaj miałam wszystko z listy, a i tak najważniejszy były cycki. Wystarczyły 3 pieluszki i chrupki i dzień z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jedyne, na co mogę narzekać to nadmiar gadżetów :P Ale zdecydowanie są najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, u nas już było wiszenie nad Zośką w aucie, ale jak była bardzo malutka na autostradzie. Ale nam sie trafił przypadek anty-smoczkowy i anty-butelkowy :) Ja taką torbę miałam na poprzedni sezon letni, kiedy byliśmy na wyjścia w jednorazówkach. Teraz musimy troszkę zmienić system :) ale zdecydowanie najlepsze były czasy, kiedy wystarczyły piersi i pieluchy :)


    Podzielam zdanie Twojej położnej. Powinno się je głosić wszędzie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Super. Mam nadzieję, że zdążę przeczytać, bo mi prąd zabierają dzisiaj co chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mój synek też bezsmoczkowy, a butelkę uznaje tylko ze smoczkiem w kształcie przypominającym sutek. I to też nie zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  19. :D My poszliśmy od razu w doidy cup. Czasem niekapek, ale max 2 łyczki :) Więc raczej w podróży nie pijemy. Trzeba się zatrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  20. O nie, naprawdę lubisz matmę? Masakra :) Nie znoszę :)
    A wyjazd z dzieckiem, choć na pół dnia, to i tak zabieranie połowy mieszkania ze sobą :) Eh, pamiętam te czasy, kiedy wyjazd nawet na weekend nie oznaczał zabierania tyluuuuuu rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystkich za to przepraszam, ale... Uwielbiam, kocham i ... w ogóle :P

    He! U nas teraz to wygląda super, bo Zocha ma wielką torbę, a mi wystarczają gatki na zmianę... Zmiana priorytetów :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja właśnie wróciłam z długiego weekendu w Wawie... zawalona tobołkami nie byłam, bo to już kolejny wyjazd, więc nabrałam wprawy :) Na początku robiłam listy, a i tak zawsze czegoś zapominałam, teraz ograniczam się do rzeczy niezbędnych (nie tylko ze względu na ograniczenia bagażowe, ale w szczególności na schody, które dla matki samotnie podróżującej z małym dzieckiem są sporą przeszkodą) i jakoś dajemy sobie radę... No ale w moim przypadku to było na zasadzie prób i błędów, bo ja nie jestem w ogóle zorganizowana, więc przy tobie to kiepsko wypadam... ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)