Goście goście

Chlebem i solą się witamy!
Bardzo lubię odwiedziny. Bardzo. Lubię się jednak do nich przygotować. Lubię, żeby osoby odwiedzające wnosiły do domu miłą atmosferę i energię, a nie głównie wkurzenie... Lubię dobrze ugościć moich gości, spędzać z nimi czas i cieszyć się wspólnie spędzonymi chwilami.



Moi goście o tym wiedzą, i dlatego odwiedziny są bardzo przyjemne :) Gdyby nie były, to nie chciałabym robić u siebie Śniadania Wielkanocnego :)

O moim postrzeganiu gości. O tym, co u nich lubię i o tym co mnie irytuje. Tym bardziej w domu z Małym Dzieckiem.




Dostosujmy się


Jadąc do domu, w którym jest małe dziecko, starajmy się w miarę dostosować do tego Maluszka. Po co robić mu nad głową zamieszanie tuż przed snem? Po co wpadać do niego w odwiedziny, kiedy przypada czas jego drzemki? Czy takim wielkim poświęceniem dla odwiedzającego jest zaplanowanie wizyty?

Kurczę. Ja się tak czasem zastanawiam... Dobra. Widujemy się z kimś często, dziecko zna znajomych, wpadają w różnych porach - ok :-) to jest świetne, to mi nie przeszkadza. Ale... Jeśli ktoś ma cały dzień wolny, pojawia się raz na kilka, kilkanaście tygodni, dziecko nie zna twarzy... Przecież dla dziecka nie jest ważne, czy to ciocia, sąsiadka, czy Pani ze sklepu. Musi poznać twarz. Czy tak trudno poświęcić się dla takiego malucha i dojechać na czas?

A może większym problemem jest szacunek do osób odwiedzanych, do ich czasu, zwyczajów? Do tego, że lubią się przygotować, przyjąć gości z radością, z ładnie nakrytym stołem i gotową Panią Domu?


Czy ludzie są złośliwi?


Bo ja nie wiem, czy może to ja jestem złośliwa, że dbam o to, żeby w moim domu było po mojemu. Dbam o to, żeby wszystko było uszykowane i gotowe NA CZAS. Nie godzinę przed czy dwie godziny po. Na czas.

Wiadomo, Zosi na czas budzić nie będę, ale chyba osobie, której na takim spotkaniu POWINNO zależeć, jest w stanie raz na dwa miesiące spiąć tyłek i zdążyć?


Czas podróży


Różne poślizgi mogą się zdarzyć. Takie jest życie. NIE MOŻNA wszystkiego przewidzieć. Czasem nam coś wypadnie, czasem zdarzy się korek, czy inny zapychacz dróg, ale... Jesteśmy tylko ludźmi. Zadzwońmy, poinformujmy o zmianie planów, nie każmy tym, którzy czekają czekać dłużej, ani nie wyjeżdżajmy dla pewności godziny wcześniej. Dlaczego? Bo tam po drugiej stronie czeka na nas zarobiona mama, która długo pracowała nad swoją organizacją czasu, która cieszy się, że jej dziecko ma ustalony plan dnia, a ona dzięki temu ma w domu tak, jak ma. Mama, która w sobotę o 6 rano wymknęła się od Menża i dziecka z łóżka, żeby ogarnąć, wysprzątać łazienkę i poczynić inne przygotowania, żeby jak najlepiej przyjąć SWOICH GOŚCI.

Więc? Gościu, nie olewaj tych, których odwiedzasz i jej rodziny, pokaż, że i Tobie zależy na dobrej atmosferze.

Przyjedź punktualnie, przyjedź zdrowy i z uśmiechem na twarzy. Nie musisz przywozić drogich prezentów, ale przy tak rzadkich odwiedzinach, nie przywoź tylko problemów :-D wszystkim będzie milej i przyjemniej, a może i odwiedziny staną się częstsze? :-D


Udostępnij to:

Komentarze

23 komentarze :

  1. Jak mnie to denerwowało, jak Pola była młodsza (chociaż i teraz też), jak przychodzili goście koło 18-19, a to pora Poli do spania. Niechby przyszli z godzinę przed lub po, a nie akurat w momencie kąpania czy ubierania w piżamkę.

    Ja lubie gości zapowiedzianych z tygodniowym co najmniej wyprzedzeniem, a niespodziewanych nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z gośćmi bywa bardzo różnie. Z mojego doświadczenia bywa, że dopiero pary, które same zostały rodzicami, zreflektowały się, że nie każda pora jest dobra na odwiedziny :) O, albo, że katar to przeszkoda... Moja teściowa, jak jeszcze nas odwiedzała, też wpadała o takich porach, że nic tylko dobranockę włączyć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nigdy się nie spotkałam z taką wizytą :)
    Mam szczęście, bo zawsze zadzwonią wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale cię rozumiem, ja też nie lubię "niespodziewanych gości" i nie lubię jak ktoś przyjeżdża za wcześnie... jak się spóźnia, to nawet się cieszę, bo mi to raczej rzadko się udaje przygotować wszystko na czas...
    W każdym razie chyba nikt mnie nie przebije: jak Nicko miał 4 miesiące moja teściowa wpadła do mnie bez uprzedzenia o 7.30 RANO!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie też to wkurza. W niedzielę mieliśmy gości. Moja Julka chodzi spać o 20:00. Dochodzi 20:00 a goście sobie siedzą w najlepsze. Julka mi mówi mamusiu idziemy spać. W kocu nie wytrzymałam i powiedziałam przepraszam ale ja muszę iść kąpać moje dziecko bo chce spać.

    OdpowiedzUsuń
  6. A weź... Mnie to tak strasznie wkurza! Niezapowiedziani goście... A co jakbym po domu w samych gaciach biegała? Albo byłby burdel na kółkach, bo... bo cokolwiek? Nie znoszę niezapowiedzianych! A niestety u moich rodziców tak jest. Wszyscy wiedzą, że zawsze ktoś w domu jest(dziadek, mama teraz i ja) i wpadają jak do siebie, jak do sklepu, jak do... obory :/ Bo niektórzy nawet butów zdjąć nie potrafią. A potem sprzątaj po takich flejach -.- No i ten nerw na twarzy jak masz jakieś plany, a tu nagle wpada tabun ludzi.


    Nie rozumiem. Wszyscy mają komórki. Tak trudno zadzwonić?


    PS
    Się uzewnętrzniłam trochę ^^"

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest jeszcze jedna rzecz - jak mnie wpienia, gdy w świeżo wysprzątane mieszkanie ładuje się gość, a zwłaszcza kilkoro gości w ubłoconych butach i do samej kuchni, albo o zgrozo - pokoju, gdzie mam dywany, zalezie. A to działa tak, że jak jeden butów nie zdejmie, to reszta za nim też nie, bo przecież nie będzie po błocku w skarpetach doginać. I w takich chwilach się zastanawiam, czy tylko ja i moja rodzina mamy nienormalny chyba nawyk ściągać buty przychodząc w gości?

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie to miałam napisać- nieraz człowiek nie pomyśli. Mi się nie przydarzyło oczywiście iść do kogoś niezapowiedzianym czy przeciągać wizytę, ale ludzie są czasem tak nieogarnięci, że trzeba im prosto powiedzieć jak nasz dom funkcjonuje i jeśli nie załapią to robić swoje- musisz iść położyć spać- idź to gość się nie zreflektował. Ważne, żeby było w tonie przyjaznym i z czasem ludzie sie dostosowują- chciałabym w to wierzyć przynajmniej...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zawsze ściągam buty, nawet jak sugerują inaczej. Ja wiem, co to znaczy po kimś sprzątać i nie zamierzam nikomu czegoś takiego fundować. Skarpetki mam czyste, stopy też. Nic nie śmierdzi :P


    Nie ściągam tylko tam, gdzie bym skarpetki mogła od podłogi pobrudzić :P

    OdpowiedzUsuń
  10. I dobrze! U nas niezapowiedzianie nikt się raczej nie pojawia, za to niespecjalnie punktualni są nasi goście...

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, trzeba od razu mówić, bo się tylko człowiek wkurzy, a tamten i tak nie wyczai :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie Cię nie pobije.... Mi drobne spóźnienie nie przeszkadza, ale moja Mama czasem wyjeżdża (a ma 70 km) o godzinie, na którą ją zapraszałam... :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale zawsze punktualni? Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak, zdecydowanie, choć są i tacy, którzy z dziećmi urzędują, ale wtedy Zośkę usypiamy po swojemu, a oni czekają... :) To akurat bliscy znajomi, co mają inaczej dzień niż my. Ale i oni i my wiemy, jak się zachować...

    OdpowiedzUsuń
  15. Dlatego tak cisnę na to, żeby się dostosować do Dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja napisze tylko Amen. i podpisuje się rękami i nogami pod tym co napisałaś :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam ;) plan dnia dziecka to podstawa i nie ogarniam że ktoś nie potrafi tego uszanować!!!! pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. oj tak, już o tym pisałam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzadko kiedy dłużej na kogoś czekamy :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)