5 sytuacji, w których nie możesz czytać

Z mojej biblioteczki
Bardzo lubię książki, ostatnio jednak trochę brakuje mi na nie czasu. Albo inaczej - wolę ten czas wykorzystać w inny sposób. Poza tym, jako Mama, zmienia się trochę rozkład dnia. Ba! Nawet miejsca intymności się zmieniają :-)


Z racji tego, że ostatnio chciałam troszkę poczytać, a nie mogłam, chciałam się z Wami podzielić moimi doświadczeniami :D




1. Łazienka, toaleta


Jak już jesteśmy przy miejscach intymności, to będzie to jeden z przypadków. Spędzałaś kiedyś wieczory z książką w wannie? Teraz to, raczej nie możliwe. Wszystkie pozostałe czynności toaletowe dzieją się teraz szybko, bez czasu na relaks z książką. Nakładałaś maseczkę, po czym otwierałaś jakiś druk? Teraz idziesz sprawdzić, czy Dziecię nie postanowiło wysmarować masłem mebli. Nie ma mowy nawet o gazetce ;-)


2. Kuchnia, gotowanie


Są takie potrawy, przy których przyrządzaniu mamy sporo czasu dla siebie, ale? Jeśli jesteś Mamą lub Tatą wiesz, że zazwyczaj właśnie wtedy dziecko czegoś będzie od Ciebie chciało. A nawet nie będąc rodzicem, przy bardzo dobrej lekturze możesz zaczytać się tak, że z całego gotowania pozostanie Ci wyjście na spacer do spożywczego po pizze do mikrofali ;-)


3. Spacerowanie


Jakże przyjemna forma odpoczynku... Nie dość, że odpoczywasz umysłowo, to jeszcze zaznajesz ruchu, rozkoszujesz się widokami.... A jak przyspieszysz kroku, to i krążenie lepsze, i endorfiny zaczynają szaleć w Twoim ciele... Mmmm... Żyć nie umierać... Chciałoby się dodać do tego aspekt książkowy, ale... W ruchu czytanie, może skutkować wdepnięcie w niezłą psią kupę. Chwila na ławeczce? Podejściem jakiegoś śmierdzącego żula, albo rozmownej staruszki... Na spacerze czyta się ciężko. Szczególnie jeśli spacerujemy nie-sami... Nasz towarzysz może poczuć się ignorowany, szczególnie jeśli siedzi w wózku, i nie lubi w nim tylko siedzieć...


4. Popołudniowy odpoczynek *


To ten czas, kiedy Menżu wraca z pracy, akurat tego dnia nie idzie na budowę, tylko przejmuje dziecko. Ty siadasz, odsapujesz i delektujesz się chwilą... Dopóki? Czegoś nie będą potrzebować... Woda? Przekąska? Majty? Skarpetki? Słyszysz - Mamoooo.... I koniec czytania.


5. Usypianie dziecka *


Wszystko jest dobrze, dopóki dziecko jest warzywem i tylko leży. Jednak od kiedy dziecko interesuje wszystko wkoło, każde zaszeleszczenie kartką książki wiąże się z natychmiastową rezygnacją z dotychczasowych planów (spaniowych) i kolejną godziną zabawy, czyli dalszą niemożnością doczytania ;-).


Podsumowując. Z dzieckiem jest trudniej. Ale czy to oznacza, że należy odpuścić? Nie czytać wcale? Najlepiej jeszcze wyłączyć tv i stale na nie patrzeć? Nie! Znajdźmy chwilę dla siebie każdego dnia. Niekoniecznie na czytanie, być może masz coś innego swojego. A ewentualne? Nie jest przeszkodą :-) jest wspaniałym małym człowiekiem, który będzie brał z Ciebie przykład :-D bądź więc taką osobą, jaką chciałabyś zobaczyć przed sobą za lat kilkanaście :-)

Zosia książeczki uwielbia, więc czyta i sama, i czytamy razem :)

Popatrz co tu napisali...

Zaraz Ci pokażę :)



* ten punkt nie dotyczy osób bezdzietnych. Ci mogą delektować się popołudniową chwilą z książką bez konieczności irytacji ze 'stosunku przerywanego'.


EDIT: Chcesz poznać mój sposób, żeby te sytuacje ogarnąć? w tym poście o tym, że JA CZYTAM!
 

Udostępnij to:

Komentarze

35 komentarze :

  1. Hmmm. ... mam 8 miesięczne dziecko i czytam książki ... dużo mniej ale jednak najczęściej w wannie o 23;) albo na spacerze w formie mp3 czyli bardziej słucham ale jednak:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie konkretnie chodzi mi o czytanie, bo słuchanie, to jednak co innego ;) a o 23 - to ja już odpadam :) Nie napisałam, że nie czytam, ale wymieniłam sytuacje, w których nie czytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jestem mamą 10 mce gwiazdy i nie mam kiedy czytać :( a w ciąży byłam na l4 i tylko czytałam i czytałam ;) jeszcze zdarzało się jak Sara była noworodkiem i ciągle spała na spacerku to wtedy faktycznie siadałam na ławeczce i książka w ruch ;) Ale teraz nie ma mowy o tym żeby usiąść na spacerze a jeśli już to z córką na kolanach i pokazuje świat :)) Mała faktycznie chodzi mi spać o 19 więc teoretycznie czas jest ale zawsze wtedy już padam bo dzień zaczynamy wcześnie a i tak zawsze coś się znajdzie do zrobienia :) Także u nas te sytuacje gdzie czytać nie ma jak sprawdzają sie w 100% :) niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie odpuszczam, czytam w każdej wolnej chwili:) Drzemka młodego, wieczór kiedy młody zasnął, spacer- młody zawsze go przesypia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohoho. Mamy podobny gust. Marzy mi się zebranie wszystkich książek napisanych przez Kinga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Długą kąpiel biorę często po 22, a wtedy Polka śpi, więc ja obowiązkowo do wanny wchodzę z książką :)
    I czytam w pociągu, codziennie w drodze powrotnej, ponad pół godziny wolnego czasu, a czasem i dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakiś czas temu stwierdziłam, że jednym z najgłupszych błędów, jakie popełniłam w pierwszym roku życia Nicko, był kompletny brak czasu dla siebie... o czytaniu nawet nie marzyłam, no chyba że jakieś poradniki na świeżo upieczonych mam...
    Teraz próbuję nadrabiać, ale i tak czytam zdecydowanie mniej niż kiedyś...
    W każdym razie, zgadzam się z tym wzorem dla dziecka: jeśli chcemy, żeby czytało, to musimy mu pokazać, że czytanie jest fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. też do czytania lubię być wypoczęta :) a w ciąży? książki leciały niesamowicie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ale nie powiesz, że czasu jest równie dużo... W niektórych sytuacjach trzeba odpuścić :) Nie powiesz Małemu, że teraz idziesz do kibelka, i sobie rozdział walniesz :D

    OdpowiedzUsuń
  10. zebranie zebraniem, ale przeczytanie. Na fotce akurat Doktor sen. Ja jeszcze nie przeczytałam, ale Menżu poleca :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlatego lubię pociągi. Sama dojeżdżałam codziennie do liceum - świetna sprawa. Po podróży nie miałam już nic do robienia - wszystkie zadania zrobione w trasie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mniej... No chyba nigdy do emerytury nie będę mieć tyle czasu na czytanie co w ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja obecnie czas na czytanie mam głównie wieczorem jak Córcia pójdzie spać. Jeszcze jak nie pracowałam to czasem też do południa jak była w przedszkolu. W innych sytuacjach nawet nie próbuje, bo jak mam przerywać co 5 zdanie to nie ma to sensu :P

    http://pomieszane-z-poplatanym.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurde, nie zgodzę się z ani jednym aspektem.... bo... czytam zarówno w łazience, w kuchni (wieczorkiem przy herbatce), na spacery zabieram audiobooki, popołudniami czytamy przy kawce, a przy usypianiu?! Bez książki nawet do tego nie podchodzę :) Także uważam, że trochę zgeneralizowałaś, bo się da! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Aha - staram się czytać 1 książkę na tydzień, czytam też wieczorami pod odłożeniu komputera. :) I muszę powiedzieć, że czytam więcej, niż np. w ciąży, bo wtedy mnie książki jakoś odstręczały :P

    OdpowiedzUsuń
  16. ciocia Marzenka21 kwietnia 2014 23:07

    Polecam audiobooki - to do kuchni i na spacer oraz książki elektroniczne (i np. Kindle) - to do usypiania, żeby kartki nie szeleściły :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hehe trafiłaś w samo sedno:) Jako mama mogę co najwyżej w ciągu dnia zaczytywać się literaturze dziecięcej, a wieczorem jestem już na tyle zmęczona, że przysypiam po pierwszej kartce książki wymagającej ode mnie czytania ze zrozumieniem:) Ale nie poddaję się bo na pewno przyjdzie taki dzień, że skończę książkę, którą zaczęłam rok temu;) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety nie da się tak powiedzieć:) hehe chyba dopiero jak pójdzie do szkoły czy przedszkola to będzie to możliwe:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja artystka idzie spać o 20:00. Tak jest nauczona od urodzenia. Wiec jak zaśnie a ja w miarę ogarnę nas na jutro zasiadam na kanapie i czytam. Mąż czasem na pretensje, że wolę czytać niż z nim gadać ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja czytam przy karmieniu, jak idę "pograć o tron", jak jedziemy samochodem (ave komórka!).
    Ale i tak najlepiej mi się czytało w pociągu/tramwaju/autobusie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. też nie lubię przerywać... ale można? http://budujacamama.blogspot.com/2014/04/ale-ja-czytam.html

    OdpowiedzUsuń
  22. ja w ciąży czytać uwielbiałam :) czytałam książki po kilka godzin :) tzn w całości jedną dziennie :) a teraz troszkę mi ilość spadła, ale? czytam :) http://budujacamama.blogspot.com/2014/04/ale-ja-czytam.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana! Idealnie wbiłaś się w temat następnego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  24. W ciągu dnia, to tyle razy czytam o kucykach i innych zwierzątkach, że czasem oczy same zamykają się przed drukiem ;) Pozdrawiam, może poszukaj wersji elektronicznej :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ha ha ha :) No to powinien mieć pretensje do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Właśnie o komórce pisałam dziś :) http://budujacamama.blogspot.com/2014/04/ale-ja-czytam.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Też uwielbiam czytać :)
    Teraz rzeczywiście z czasem kiepsko. Ja w ogóle zawsze czytałam do snu już w łóżku w sypialni. Teraz jak Lili śpi to nie mogę już światła zapalić :(.
    Takiego czytania właśnie najbardziej mi brakuję.

    OdpowiedzUsuń
  28. ja najczęściej czytam:
    - jak babcia łaskawa
    -jak mężu przejmie pałeczkę
    - po 23 a wtedy oczy mi się same lepią i 1/3 rozdziału ogarnę no ale ogarnę :)
    tylko wiecznie muszę płacić "karę" za przetrzymywanie książek :/

    OdpowiedzUsuń
  29. Kobieta blogująca22 kwietnia 2014 16:13

    Hehe no mam prysznic... Reszta się zgadza. Może z wyjątkiem spacerów, bo na mojej wsi to mało kogo zaczepiającego można spotkać, czytałam jednak rok temu, gdy syn jeszcze lubił spać w wózku, teraz rzadko kiedy w dzień śpi, a ja wieczorami padam, albo robótkuję sobie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. A to nie po to się zbiera książki, żeby je przeczytać?

    OdpowiedzUsuń
  31. wiesz, różnie bywa ;) ja chętnie korzystam z gminnej biblioteki, gdzie wiele ciekawych pozycji mają :)

    OdpowiedzUsuń
  32. oj, ja też zwykle wieczorami w łóżku książkę okupywałam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Też płacę :) kary i ja, to para chyba na zawsze :P dobrze, że u nas niskie stawki ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. U mnie na wsi nie ma ławeczek - po prostu :) na placu zabaw są dwie, ale jeszcze za młoda jest Zosia, żeby się tam sama bawiła :0 A jak kiedyś wyłożyłam się na swoim podwórku, wzięłam leżaczek i książkę, to? Mała się obudziła i tyle z tego ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)