TOP 5 - Nasze nafajniesze używane zabawki.

Chcielibyście, żeby Wasze dzieci miały wszystko najlepsze? Marzą się Wam zabawki dobrej jakości, które jednak nie zrujnują Waszego domowego budżetu? Jak pisałam w tym poście, mamy dużo rzeczy używanych, które ułatwiają nam życie :) Oprócz tego, mamy też używane zabawki.

Chociaż bym chciała inaczej, to się nie da, i ten post jest mocno naznaczony Fisher Price'em. Te zabawki są naprawdę niezniszczalne i dzieci mogą korzystać z nich jedno po drugim.



Mata Edukacyjna


To jedyny produkt innej firmy. U nas Brights Starts - Żyrafka. Polecam. Produkt uszyty z wysokiej jakości materiałów. Nawet po przeciąganiu przez Zosię nie widać żadnych śladów zniszczenia, po praniu i intensywnym używaniu. Matę bez jednej zabawki (poduszeczki) kupiłyśmy za 50 zł (cena sklepowa około 200 zł). W zestawie jest mata, kilka zabawek do powieszenia na pałąkach (gryzaki, grzechotki, dzwoneczki i kotek z pozytywką - bombowy :D ). Bawimy się do dzisiaj, w różny sposób, nawet do góry nogami. Świetnie sprawdza się jako "przewijak", kiedy Zosia próbuje uciekać przed zawinięciem w pieluchę ;P. A pozytywka? Jest z nami w każdej podróży :)

Zosia - 5 miesięcy




Garnuszek na klocuszek 


To zabawka wszech czasów :) pewnie każdy o niej słyszał. Zosia ma ją w swojej kolekcji od Świąt. Co prawda nie umie jeszcze wykorzystywać jej w sposób dedykowany, sorter to jeszcze zbyt wiele dla jej małej główki, choć coraz częściej się tym interesuje. Lubi pukać klocuszkami, wkłada i wyciąga klocuszki z garnuszka, naciska nosek i chętnie słucha co zabawka "ma jej do powiedzenia" :) Nasza cena 50 zł. Całość umyta dokładnie nawilżanymi chusteczkami. Cena nowego to około 100zł.

Leżaczki bujaczki


Mamy dwa, oba pożyczone. Jeden Fisher Price, z pałąkiem i zabawkami, drugi z Chicco, bez żadnych bajerów. Oba się przydały. Ten bez zabawek przydał się przy początkach rozszerzania diety, kiedy to jeszcze Zośka nie siedziała, i na samym początku, kiedy Mała była jeszcze Malutka :) Mogłam wsadzić ją do leżaczka (Oczywiście na płasko - bo ten leżaczek ma regulację poziomów) i ze spokojem pobujać w trakcie korepetycji. Czasem nawet udało się Zośce w nim zasnąć :P Ten z Fisher Price przydał się do zabaw. Do tej pory Zosia się nim bawi, chociaż troszkę inaczej - co widać w poście z 7 miesiąca :) Jeśli miałabym je kupować, musiałabym decydować, a tak? Nie muszę :P

Książeczka Liczymy zwierzątka


To mała zabawka też otrzymana w spadku. Jest idealna do chwilowego zajęcia dziecka, ma sztywne "kartki", które łatwo przekładać małym rączkom. Z tego co wiem, większość dorosłych nie rozumie jej fenomenu, jednak dzieciom bardzo się podoba. Cena nowej około 40 zł.



Gąsienica Gawędziarka 


Ta zabawka to spadek po znajomych dzieciaczkach. U nas przeżyła już bardzo dużo bo jest z nami od samego początku. Nie ma co się w niej zepsuć. Wszystkie dzieci, które nas odwiedzają, chętnie za nią łapią :) Tutaj sytuacja jest jasna - nowych już nie ma. Jeśli chcecie mieć swoją cudownie śpiewającą przyjaciółkę, musicie szukać używek :) Zabawka mówi i śpiewa w zależności od wybranego trybu.

Zosia i jej Gąsienica - 6 miesięcy

Oprócz tego mamy jeszcze świetną huśtawkę firmy Ania - za 50 zł (ten produkt opiszę oddzielnie), szczeniaczka za 50 zł.


Dlaczego używane zabawki są super?


Przede wszystkim dajemy dzieciom to, co najlepsze, i nie mówię tu o tym, że zabawki tańsze zrobią dziecku krzywdę. Jednak zabawki "markowe" mogą pochwalić się lepszymi materiałami. Poza tym, zabawka, która przetrwała jedno dziecko, zazwyczaj przetrwa ich wiele :)

Do tego dochodzi aspekt ekologii. Bo czy jest sens produkować te same zabawki i wyrzucać po każdym dziecku? Oszczędźmy też góry piętrzących się śmieci i kupmy czasem coś nie nowego, a w idealnym stanie :)


 A wy? Macie jakieś godne polecenia niezniszczalne zabawki? Korzystacie z zabawek przechodzonych? 

Udostępnij to:

Komentarze

14 komentarze :

  1. Agnieszka - Mama Lenki2 marca 2014 19:28

    Też właśnie poluje na tą dżdżownice dla Lenki, żeby od kogoś odkupić :)
    nowe zabawki niestety sporo kosztują :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mama Calineczki2 marca 2014 23:21

    Korzystamy zabawek przechodzonych, matę edukacyjną np. też mieliśmy przechodzoną.
    :)
    Lubię firmę Fisher Price.

    OdpowiedzUsuń
  3. No pewnie! i też są to zazwyczaj "fiszery". Lila ma ich kilka po Elizie i myślę, że albo zostaną u nas i poczekają na ewentualnego, kolejnego niszczyciela :) albo pójdą do kogoś w świat

    Bardzo podoba mi się Twój tekst, że skoro zabawka przetrwała jedno dziecko, przetrwa i kolejne- 100% prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z FP używanej zabawki chyba akurat nie miałyśmy ale inne owszem i nie widzę w tym nic złego... Jeśli są w dobrym stanie to czemu moja Dusia miała by się nimi nie pobawić? Tylko u nas na ogół po kimś z rodziny dostajemy w tzw "spadku". Co do samego FP to większość zabawek rzeczywiście super ale ceny... Miałyśmy garnuszek i krzesełko uczydełko i taką świnkę ale Córcia dostawała w prezencie od innych Osób.

    OdpowiedzUsuń
  5. A nie... Przypomniało mi się... Z FP miałyśmy przecież używany leżaczek bujaczek... Jest tak solidnie zrobiony, że spokojnie mógłby posłużyć jeszcze jakiemuś Dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  6. bernadetta bolek3 marca 2014 07:24

    My też mamy uzywane zabawki, są fajne. I niedrogie. Moim największym łupem jest stojak gimnastyczne playskool za 9 zł a nowy kosztuje około 100zł

    OdpowiedzUsuń
  7. Budująca Mama3 marca 2014 09:57

    Ja poluję na tablica.pl i na gumtree.pl w Poznaniu królują te dwa portale. Najlepiej szukać czegoś niedaleko, tak, zeby koszty transportu czy dojazdu nie podrażały nam samej rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Budująca Mama3 marca 2014 09:57

    ja też lubię, choć czasem już przesadzają - widziałam nocnik z miejscem na iPada ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Budująca Mama3 marca 2014 09:59

    My nawet z siostrą dla swoich dzieci kupujemy na prezenty używki, bo ileż można na te zabawki wydawać. Ostatnio znalazłam takie żelazko jak ma Lilka z deską do prasowania i suszarką i klamerkami za 50 zł. Czterolatka cieszyła się przeogromnie, a ja nie zbankrutowałam :) Do tego szwagier ze szczecina odebrał i przywiózł do teściów, więc nie było problemu z transportem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Budująca Mama3 marca 2014 10:01

    Nasze leżaczki już kilka dzieci przeszły :) To świetna sprawa. Ja nawet wolę dostać zabawkę używaną, a dobrej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Budująca Mama3 marca 2014 10:03

    Wow! To rzeczywiście szok :) ja teraz poluję na fotelik na rower i chustę tkaną :) Zabawki na razie idą w odstawkę. Na roczek mam nadzieję, na jakiś sprzęt podwórkowy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też kupuje przechadzane zabawki, czasem wystarczy tylko przetrzeć szmatką, a wyglądają jak nowe:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Budująca Mama6 marca 2014 08:29

    :) dokładnie. Ja mam też za sobą wtopy z używkami, np pianinko FP - zupełnie się Zosi nie spodobało i kojec, który musiałam sporo poczyścić, żeby się nadawał, ale za 20% ceny, więc w sumie in plus :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ta gąsienica świetna. Z okresu kiedy Ksania była mała chwaliłam sobie bardzo leżaczek bujaczek z wibracjami. Kochałam go.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)