Poniedziałkowe PITU PITU

źródło: http://urwij.pl/53717

Rozliczenie 2013. Jak tu się nie w*** mam?

 


Pisałam już jakiś czas temu, że w poniedziałek mamy ważny dzień, nie dlatego, że był do Dzień Mężczyzny (chociaż też go uczciliśmy :) ), ale... Złożyliśmy jakieś dwa tygodnie temu rozliczenie roczne, a tu po tygodniu wezwanie. Do Urzędu Skarbowego. O zgrozo! Niby nic konkretnego nie napisali, ale przed Skarbówką chyba każdy staje na baczność :-P Oczywiście. Jak każdy urząd, Skarbowy też staje 'frontem do klienta' - 'stawić należy się w ciągu 7 dni od otrzymania niniejszego pisma między 8 a 14' - czyli urlop jest konieczny. I dobrze. Kolejny dzień razem, bardzo dobrze nam zrobił i załatwiliśmy też parę innych spraw :-D




Wspólny PIT małżonków


Od jakiegoś czasu nie ma dla nas różnicy czy rozliczamy się razem, czy oddzielnie. Ale zaczęliśmy rozliczać się wspólnie i pewnie na razie tak zostanie. Dostaliśmy pity 11 od pracodawców i pit 11a z ZUSu i chcieliśmy mieć to jak najszybciej za sobą (przy okazji, zawsze się zastanawiam, na co ludzie czekają do ostatniego dnia :-P)


Ulga na dziecko 2013


Ulga na dziecko dotyczy niektórych rodziców. Wynosi ona 92,67 zł miesięcznie, jeśli ma się jedno dziecko i w małżeństwie suma dochodów nie przekracza 112 000 zł rocznie (ta sama kwota dotyczy rodzica samotnie wychowującego dziecko, a dla związków niemałżeńskich wynosi 56 000 zł). (przy dwójce dzieci kwota ulgi się nie zmienia , ale nie ma ograniczeń dochodów. Przy trójce i więcej dzieci zwiększają się kwoty ulgi).

My z ulgi skorzystaliśmy.


Program do rozliczania


Zabrał się za to Menżu. Wybrał program e-Pity. Jest dość przystępny w obsłudze, pit 'wypełnia się sam, a program jedynie 'zadaje pytania' i ciągnie nas krok po kroku. Więc poszło gładko. Jak zwykle, sprawdziliśmy, czy przypadkiem oddzielnie nie będzie korzystniej :-P. Potem doszło wybieranie OPP na 1% - u nas oczywiście Gabrysia. Ale UWAGA! W tym programie trzeba wybrać inny cel, bo standardowo wpisanych jest chyba z 10 pozycji...

Co mi się spodobało? Jeśli chcesz ominąć wybieranie OPP program jest płatny - świetny sposób dla tych, co chcieliby swój 1% oddać za darmo nikomu ;-)

Całość zajęła nam 45minut i pit poleciał internetem ;-) do urzędu, a tu po tygodniu zawiadomienie.


Odwiedziny w Urzędzie Skarbowym


Do przyjemnych nie należą nigdy. Te natomiast były dość irytujące...

Menżu zabrał ze sobą wszystkie dokumenty, akt ślubu, akt urodzenia Zośki, poprzednie pity... Załadowany był okropnie... Zestresowany pewnie delikatnie też... Zastanawialiśmy się, czy to standardowa procedura po urodzeniu dziecka...

Miał się stawić do pokoju 221, oczywiście tam, powiedzieli, że ma iść do 219. Dobrze, że na tym się skończyło i nie musiał latać po kilku pokojach, bo mogło by nie obejść się bez ofiar ;-) ale do sedna... Kiedy znalazł właściwą Panią, ona stwierdziła, że coś jej nie pasuje, no bo przecież Zosia urodziła się w czerwcu, to pół roku się ulgi na dziecko należy, a my mamy wyliczone przez program 7 miesięcy...


W urzędzie liczymy na paluszkach


W końcu Pani przy Menżu zaczęła liczyć na paluszkach:

  1. Czerwiec
  2. Lipiec
  3. Sierpień
  4. Wrzesień
  5. Październik
  6. Listopad
  7. Grudzień

O! Wyszło SIEDEM ... No to jest ok. To wszystko, może Pan iść.


Czaicie? jedzie człowiek, 20 km w jedną stronę - 40 km we dwie. Nie jestem sknerą, ale... 40km*6l/100km*5,5zł=13,2zł. Mało? Dużo? Na chleb na tydzień wystarczyłoby, a człowiek głupi jedzie tylko dlatego, że Pani w samotności nie umie na głos policzyć na paluszkach. Dodam, że oczywiście telefonu nie odbierała przez kilka dni, kiedy próbowałam dowiedzieć się o co chodzi.

Ważne jednak, że sprawa zakończona. Zwrot będzie na FOTELIK dla Zosi, bo już dotychczasowy się coraz bardziej kurczy. Miejmy nadzieję, że będzie jak najszybciej. A Wy? Czekacie z rozliczaniem? Macie już zaplanowane, na co przeznaczycie zwrot? Chcecie przeczytać o naszym wybranym foteliku?

Udostępnij to:

Komentarze

18 komentarze :

  1. Kurcze, a ja złożyłam po prostu przez internet z ulgą na dziecko i za internet, bez dostarczania żadnych papierów. Mam nadzieję, że się za pół roku nie okaże, że jednak muszę udowodnić, że mam dziecko. ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Mama Calineczki11 marca 2014 20:33

    O masakra, scena jak z filmu jakiegoś komediowego. :D I w takich momentach cieszę się, że mieszkam za granicą. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Budująca Mama11 marca 2014 20:59

    Jaak Twoja Urzędniczka nie będzie miała problemu z liczeniem miessięcy, to powinno być ok ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Budująca Mama11 marca 2014 21:01

    Tak, mieliśmy sposobność rozliczać się w UK. Zupełnie inny standard...

    OdpowiedzUsuń
  5. brr, urzędy.. nic miłego. Kiedy się da omijam szerokim łukiem, no ale Wy musieliście jechać. Wazne ze wszysko załatwione.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też bym się na twoim miejscu wk... ale na pocieszenie powiem, że we Włoszech lepiej nie jest ;) (widziałam komentarz pod spodem, że w UK jest OK, zazdroszczę) ja na ogół zakładam, że żeby cokolwiek załatwić będę musiała pojechać do jakiegoś urzędu co najmniej dwa razy i niestety rzadko się mylę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja mama miała w poniedziałek zawieźć PIT, ale kolejka niebotyczna, dala sobie spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  8. US brrrrrr, nie lubim ale muszim, "szczęście w nieszczęściu" ale znajoma-księgowa się tym zajmuje, dobrze, że Was szybko puścili tylko kurcze za paliwo mogli oddać, albo chociaż od podatku odliczyć prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Budująca Mama12 marca 2014 09:34

    Załatwione, czekamy na kasę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Budująca Mama12 marca 2014 09:35

    No ja z Urzędami mogę działać, najlepiej było w ciąży ;) bo jakoś tak lepiej szło :) Na szczęście jesteśmy już po budowie i najgorsze papiery za nami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Budująca Mama12 marca 2014 09:35

    Dlatego słaliśmy "internetem", żeby ominąć instytucję całkowicie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Budująca Mama12 marca 2014 09:36

    no mogli, na ulicy nie leży...

    OdpowiedzUsuń
  13. My zbieramy kwitki i szukamy motywacji do domknięcia rozliczeń.
    Moje doświadczenia z US są takie, że zmienia się jednak. Tylko, że idzie to poooowoooooliiii bardzo. Kiedyś nikt nie zadzwoniłby z sugestią rozwiązania 'poza protokołem' teraz zdarza się coraz częściej.
    A moja teoria jest taka:
    musi nastąpić wymiana pokoleniowa czyli trochę tak jak z biblijnym przejściem narodu wybranego przez pustynię.

    Tak czy siak można trafić na nadgorliwego urzędnika...

    OdpowiedzUsuń
  14. Alina Dobrawa12 marca 2014 13:45

    Jak to mówią: samo życie.
    Potem się dziwią, że ludzie mają dosyć urzędników :)

    OdpowiedzUsuń
  15. bernadetta bolek12 marca 2014 17:22

    Ja mam juz swoj zrobiony. W poniedziałek od ksiegowego odebrałam ( tak tak od czasu slubu mam ksiegowego od tego z racji ze prowadzimy z mężem działalności wolalam niczego nie pogmatwac) i tak dwa lata temu tez mialam wezwanie sie zestresowalam a tam historia podobna do waszej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Budująca Mama12 marca 2014 19:32

    taaak... dzisiaj kolejne starcie, w innej sprawie, budowlanej, na pewno niedługo się pochwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Budująca Mama12 marca 2014 19:33

    przy większym skomplikowaniu lepiej się nie gmatwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Budująca Mama12 marca 2014 19:48

    Tak, wymiana pokoleniowa to mus, ale nowe pokolenie co nieco przejmuje, więc nasze dzieci będą miały dopiero lepiej :) Chociaż ja już dzisiaj trochę lepszą sytuację miałam, związaną z budową. Jak załatwię, to napiszę :)

    Powodzenia w rozliczaniu

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)