Najlepszy Mężczyzna pod Słońcem

Czyli? Mój Mężczyzna. Najlepszy, najwspanialszy, kochany. Mistrz ciętej riposty, gustujący w angielskim poczuciu humoru. Broniący swojej rodziny jak lew, walczący z przeciwnościami, niejednokrotnie wchodzący oknem przy zamkniętych drzwiach... To ON! Mój Menżu!


Oczywiście wszystkim Panom Czytelnikom (a ilu ich jest?) Składam życzenia, żebyście mogli uśmiechać się każdego dnia szerzej, pokonywali przeciwności losu i żyli po swojemu ze swoją drugą połówką :)



Mój Mężczyzna


Jak w kilku słowach opisać człowieka? Myślę, że się nie da... I dobrze! Bo gdybym go tak dobrze opisała, mógłby zostać porwany przy najbliższym wyjściu z domu :-) ale jednak, wydaje mi się, że jestem Wam winna kilka słów o Nim. Co więc najbardziej świadczy o człowieku (oprócz oczywiście wspaniałej rodziny z żoną na czele :-P)? Jego czyny. Chciałabym opisać kilka sytuacji, dzięki którym lepiej Go poznacie.





Zanim zamieszkaliśmy razem


Pamiętacie te pierwsze miesiące Waszych związków? Godziny spędzone na przytulaniu, rozmowach... My musieliśmy się tym wspólnym czasem cieszyć szczególnie. On - student Szczecińskiej Politechniki, 4 rok. Ja - zaczynam Poznańską. Postanowiliśmy się nie przenosić. W każdą stronę byłoby to niezbyt udanym pomysłem. Mój Menżu nie raz jednak rozbroił mnie przed komputerem. Wysłał piosenkę, smsa, albo nie wysyłał nic... O zgrozo! To było straszne, za to wtedy pojawiał się po 3 godzinach w drzwiach pokoju w akademiku :-D (chyba dlatego współlokatorki za mną nie szalały :-P)


Wspólne mieszkanie


Jak teraz na to patrzę, nie wiem, jak to się udało! Menżu student piątego roku DZIENNIE w Szczecinie, ja w Poznaniu. Wiecie co? Można! Ja zaczęłam regularną (i to bardzo dobrą) pracę, On kończył mgr, robił zlecenia. Znaczną część pieniędzy wydawaliśmy na opłaty, ale BYLIŚMY ze sobą! Udało się, cały kolejny rok ogarnąć z rozkładem pkp w pamięci.


Rok później wzięliśmy ślub


Nie czekaliśmy na koniec studiów, nie czekaliśmy na to, aż zaczniemy takie propozycje słyszeć od rodziny. Ślub był wtedy, kiedy poczuliśmy taką potrzebę. I tu znów sytuacja opisująca Mojego Menża.

Ślub organizujemy sami. Pomaga nam głównie Teść i Brat. Już rok przygotowań za nami, a ostatni tydzień, to nawet nie wiemy kiedy przeleciał. Wracamy do mieszkania. Godzina drogi, żeby wyspać się w swoim łóżku dzień przed ślubem. Godzina 00:05. No pięknie, ja padnięta, chleba nie ma, pizzerie zamknięte... Co robi Menżu? Otwiera zamrażarkę, wyjmuje mielone i robi spaghetti. :-) czekamy krócej niż na pizzę :-) jak mogłam nie powiedzieć TAK? :P :P :P

No niby, że On taki niezadowolony - poprawiny - Game Over :D





Takich sytuacji jest mnóstwo


Drobnych gestów, szaleńczych zapałów, objawów wielkiej miłości... Kwiatek bez okazji, śniadanko z serduchem... To On!

Moje walentynkowe kanapeczki :)



I tak sobie myślę, w dzisiejszy Dzień Mężczyzny - 'Każdego dnia, dziękuję Bogu za to, że Cię mam'

Udostępnij to:

Komentarze

10 komentarze :

  1. Moja, nasza historia jest zupełnie inna, ale puenta jest taka sama: on jest najwspanialszy na świecie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak :) wstydził się powiedzieć pierwszy kocham, to pisał mi palcem po plecach gdy spaliśmy :) Ehhhh....

    OdpowiedzUsuń
  3. Budująca Mama10 marca 2014 20:22

    :) No, dobrze, że każda ma swojego :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Budująca Mama10 marca 2014 20:23

    Było kiedyś było :) I ktoś powie, że Mężczyźni nie są romantykami :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham kocham kocham ten kawałek Lauren hill!!PS.jeśli Twój jest najlepszy pod słońcem,to mój jest najlepszy na całym świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby wszystkie kobiety miały takie szczęście do partnerów jak my, a wszystkie dzieci takie szczęście do ojców, jak nasze pociechy. Taki toaścik. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Budująca Mama10 marca 2014 22:40

    :) hehe... Nie licytujmy się :P (zawsze wtedy przypomina mi się - "a ja, jak stąd do Słońca i z powrotem" :)) Może być kilka najlepszych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Budująca Mama10 marca 2014 22:41

    No to wznoszę sokiem grejpfrutowym :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie jest dowiedzieć się czegoś więcej o Tobie :) Monż wygląda bardzo sympatycznie, wszystkiego najlepszego dla niego, dla Was! Miło popatrzeć na Wasze szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  10. Budująca Mama11 marca 2014 09:39

    :) Czasem udaje mu się być sympatycznym :P Dziękujemy i postaramy się nadal tryskać szczęściem :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)