Mamo bądź kobieca #1 Mama odpuszcza zbędne domowe obowiązki, czyli ile dasz radę nie sprzątać?

Niby dwie, a jak jedna :)
Kiedy dostałam maila od organizatorki z zaproszeniem do udziału w zabawie/projekcie Mamo bądź kobieca pomyślałam - będzie świetna zabawa ;-) nie załapałam się na samo-się, bo mnie jeszcze wtedy na blogowym świecie nie było, a bardzo mi się to podobało.

Projekt Mamo bądź kobieca, to trochę inna sprawa, ale idea jest podobna. Zadania wyznaczone na każdy kolejny tydzień, tylko że tutaj chodzi o NAS, o MAMY, o KOBIETY.


Dlaczego się zdecydowałam?


Od jakiegoś czasu zauważyłam, że macierzyństwo i ja, to dwie nierozerwalne rzeczy. Śmiem nawet twierdzić, że mi się udało już przywyknąć do tej przewrotki, jaki w naszym życiu urządziła Zosia, i jest mi z tym dobrze :)

Jeśli więc jest już wszystko ułożone, mamy plan dnia, wiemy (oczywiście z grubsza) czego możemy się po sobie spodziewać, i (co najważniejsze) jestem już pewna tego, że się znamy i damy sobie radę. Bo wiadomo, na początku były wątpliwości, jak to będzie, jak sobie poradzimy, czy podołamy. Poza tym trzeba było dom doprowadzić do stanu normalnego użytkowania (przecież wprowadziliśmy się tydzień przed porodem), więc nie było czasu na kobiecość...

Ale właśnie jakiś czas temu, zaczęłam coraz częściej myśleć o sobie Mamie, jak o Kobiecie (nawet na blogu przygotowałam taką zakładkę ;) ). Dlatego postanowiłam spróbować, i wiecie co? Damy radę, bo? Jak nie my, to kto? :D

To tyle kwestią wstępu, teraz opis mojej realizacji zadania na ten tydzień :)

Tydzień #1 - Mama odpuszcza zbędne domowe obowiązki


Pierwsza myśl - super :D Potem chwila zastanowienia... Hmmm... Chyba się nie da, potem myśl, przecież mam Najwspanialszego Mężczyznę na świecie :) który bardzo dużo pomaga mi w domu :)


Co się działo w tym tygodniu?


No to od początku. Początek tygodnia, to były wspólne chwile, a więc nie było podziału na zadania, po prostu robiliśmy wszystko razem, a nawet śmiem twierdzić, że ja robiłam mniej ;) mieliśmy do załatwienia kilka spraw, dzięki czemu nie spędzaliśmy nawet dużo czasu w domu. (o tym TU i TU)


Przypadkowo zostałam zmuszona do odpuszczenia


Potem "z pomocą" przyszła konieczność. Konieczność przyjmowania leków, po których wypadałoby chwilę poleżeć. No a godzinę to przynajmniej ;) I tak dwa razy dziennie, po nakarmieniu Zosi. Od razu pomyślałam, o przedpołudniowej drzemce Zosi. Wieczorem nie widziałam problemu, ale przedpołudniowa drzemka, to czas, kiedy dom, dochodził do siebie :) Zazwyczaj latałam wtedy jak z poparzonym tyłkiem. No nic. Jest konieczność, możemy to połączyć z zadaniem :)


Obowiązki niezbędne


Ponieważ do odpuszczenia były zbędne obowiązki domowe, trzeba było określić te niezbędne.
  • pranie, bo używamy wielorazówek
  • poranne odkurzanie, bo Zosia już raczkuje, a dzięki odkurzeniu ograniczamy pranie ;) bo wystarczy lekkie pranko, a nie szorowanie brudu z kolan
  • gotowanie - bo przecież jeść trzeba (choć to ominęliśmy w poniedziałek, kiedy skorzystaliśmy z opcji "na mieście")
  • kuchnia. Tu chyba o komentarz prosić nie będziecie. Kuchnia po kilku dniach bez ogarnięcia wyglądałaby jak wysypisko śmieci, szczególnie, że nie odpuszczamy gotowania ;)
  • ogólne ogarnięcie. To tak, żeby czuć się dobrze.

Podział obowiązków


Z racji mojego częściowego uziemienia w czasie najbardziej produktywnym, moje obowiązki ograniczyły się do prania, odkurzania i gotowania. A resztą zajmował się Menżu :) Tak mi się udało i tak:
  • przez cały tydzień nie zajmowałam się zmywarką
  • przez cały tydzień to On ogarniał kuchnię
  • przez cały tydzień nie martwiłam się tym, jak bardzo rozwalone są zabawki, bo wychodziłam z pokoju usypiać Zosię, kiedy wyglądało jak na zdjęciu nr1, a rano wyglądało jak na zdjęciu nr 2 :D
zdj. 1 wieczorny sajgon w salonie
zdj. 2 poranny spokój





















Podsumowując


Warto było :) Udało się wspólnymi siłami. Co prawda robiliśmy trochę wspólnie, nie można całkowicie odpuścić, ale po tym tygodniowym odpuszczeniu, oprócz tego, że czuję ile bym chciała zrobić ;) czuję też jak wielkim wsparciem jest dla mnie mąż i jak bardzo mogę na nim polegać :) Polecam KAŻDEJ MAMIE - KOBIECIE

I niech myślą przewodnią będzie to co na tym obrazku:
Zdjęcie


W kolejny tygodniu: Mamo bądź kobieca #2 Mama pracuje nad swoją sylwetką


Pozostałe wpisy z tej serii:
#1 - Mama odpuszcza zbędne domowe obowiązki
#2 - Mama pracuje nad swoją sylwetką
#3 - Mama zdrowo się odżywia - WYGRAŁAM - dziękuję :)
#4 - Mama sprawia sobie przyjemność 
#5 - Mama we własnym świecie
#6 - Mama idzie na zakupy 
#7 - Mama idzie się wygadać 
#8 - Mama idzie do spa



Udostępnij to:

Komentarze

32 komentarze :

  1. Szkoda, że ja nie dostałam takiego maila ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Budująca Mama15 marca 2014 20:43

    Kochana! Do jutra można się zgłaszać. Tzn do jutra trzeba zdać relację. Może jutro zrobisz sobie wolny dzień i jeszcze się zgłosisz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna akcja:) Naprawdę masz cudownego menża:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poczytałam i zainteresowała mnie ta akcja! Już piszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Alina Dobrawa15 marca 2014 23:47

    Wspaniały mąż :)
    I rzeczywiście jak jest się mamą to nie można już ze wszystkiego zrezygnować :) Nawet na jeden dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kubiczkowa Matka16 marca 2014 01:33

    Ha! To ja jestem dobrą mamą :) odnośnie tekstu z obrazka :D Chociaż kiedy moja Zonia była maleńka w domu był błysk, podłogi lśniły obiady ciasta pachniały a Zonia nie mówiła :( bo zanim zdążyła cokolwiek chcieć wszystko miała pod noskiem.
    Lubię do Ciebie zaglądać jesteś dla mnie optymistyczna ułożona mama namber łan :D Podziwiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Budująca Mama16 marca 2014 09:34

    Super - im nas więcej, tym weselej. U mnie baner już tydzień wisiał, i nikt nie widział?? Oj nie ładnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomysł świetny. I myślę, że bez sprzątania dałabym radę przeżyć :) Tyle, że za stan domu wtedy nie ręczę, bo mój mąż fanem sprzątania nie jest i jak już głośno mówię, że TRZEBA to z wielkim bólem zrobi to, o co Go poproszę, ale sam? Zabiłby się o brud a nie wziąłby się do roboty :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Budująca Mama16 marca 2014 10:14

    ten podział był pierwszy. A kolejny, to podział na obowiązki moje i Menża. Nie ukrywam, że Menżu zawsze się wykazuje w tych kwestiach, ale tym razem ani paluszkiem nie kiwnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Budująca Mama16 marca 2014 10:15

    No tak... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Budująca Mama16 marca 2014 10:24

    :D U mnie jak jeszcze Zosia nie dokładała się do bałaganu, to było nieźle, teraz też nie ma jakiejś masakry, ale czasem warto odpuścić :D
    I się zarumieniłam, ale bardzo mi miło, Dziękuję za dobre słowo :D i życzę miłej niedzieli :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Czerwonowłosa16 marca 2014 21:41

    Motto na obrazku jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
  13. O ja chyba też się dołączę, świetna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze, że coraz więcej się mówi o tym, że mama powinna zadbać również o siebie, a nie tylko o dziecko i dom. :) W całej rozciągłości popieram akcję, choć z drugiej strony troszeczkę mi przykro, że potrzeba takich akcji, by niektóre mamy przypomniały sobie, że po porodzie nadal pozostały kobietami - całkiem fajnymi babkami. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Budująca Mama17 marca 2014 13:56

    No to nie, mój brudu nie lubi na szczęście. Choć też zależy w jakim pojęciu. Mój nie toleruje brudu dużego, niepoukładanych rzeczy itp, ale osad czy smuga to dla niego abstrakcja mimo wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Budująca Mama17 marca 2014 13:58

    Bardziej chodzi o to, że jest motywacja i takie jasne postawienie sprawy. Ja czasem robię sobie wolne, czy odpuszczam. Poza tym Menżu naprawdę sporo obowiązków przejął na swoją głowę i tak razem w symbiozie trwamy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny projekt! super, że twój mąż się w to wkręcił... Mój ma alergię na zmywarkę, więc pewnie naczynia by mu z rąk powypadały, tak przypadkiem...

    OdpowiedzUsuń
  18. Super dzieciaczki17 marca 2014 18:51

    każdemu trochę odpoczynku i luzu jest potrzebna :) Fajnie, gdy mąż jest pomocny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Budująca Mama17 marca 2014 19:21

    A nie! mój nie dotyka pralki (ale to moja decyzja). Za to ja nie przepadam za zmywaniem, i tak to była jego broszka zmywanie, potem kupił sobie zmywarkę ;) i teraz zazwyczaj to on jej dogląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Budująca Mama17 marca 2014 19:21

    Oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
  21. To chyba zgłoszę się do Ciebie na korepetycje ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Budująca Mama17 marca 2014 19:38

    Zacznijmy od tego, że to on zmywarkę sobie wybrał, jak auto ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie by to nie przeszło, ale to temat rzeka... jedyna moja satysfakcja, to to, że kawę mam codziennie do łóżka ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja skupiam się na tym co muszę zrobić, a zbędne od początku odpuszczam, bo i dla dziecka by mi czasu brakło, a co dopiero dla siebie. ;D Mam tego ciut więcej niż Ty w jednych kwestiach, bo mam psa. A w innych mniej, bo nie używam wielorazowych pieluszek. ;D Ale mojego Męża nawet nie angażuję, bo ostatnio bardzo dużo pracuje, więc chcę, żeby wolne chwile spędzał ze mną i synkiem, no i żeby nie musiał rezygnować ze swojego biegania. Ale on w niedzielę i tak sam się rwie do pomocy.

    Ale taka akcja jest potrzebna, bo znam mamy, które prócz opieki nad dzieckiem w ciągu dnia strasznie się narobią w przekonaniu, że jak "siedzą w domu" to wszystko ma być na błysk (któraś z Was myje okna co tydzień?) jak w muzeum, wiecznie ze ścierką, do tego obiad z trzech dań - bo tego społeczeństwo po nich oczekuje. Jako aktywna mama nie raz się spotkałam z krzywymi spojrzeniami, że robię coś dla siebie i zarzutami, że pewnie dziecko przez to zaniedbuję i nie sprawdzam się jako "pani domu". Takie akcje to nie tylko krok w stronę mam - to również krok w stronę zmiany myślenia społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja w zasadzie z tego powodu zaczęłam blogować - żeby pokazać, że matka jest kobietą, a nie kurą (domową).

    OdpowiedzUsuń
  26. Budująca Mama18 marca 2014 12:34

    U nas też głównie ja zajmuję się domem, ale Mąż dużo robi sam :) Co lubię. Bardzo lubię, kiedy wracam z usypiania Małej, to nie muszę już ogarniać kuchni, bo On to robi :) działamy razem. U mnie w domu nic nie jest wylizane, choć czasem robię akcję błysk - w tym tygodniu działam w kuchni. Każdy czasem to robi :) Ja też oprócz blogowania, "podpracowuję" w domu, przez co nie mogę latać ze ścierą. Ba! nawet nie chcę - przecież ważniejszy jest spacer :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Budująca Mama18 marca 2014 12:36

    I bardzo dobrze :D Widać konsekwencję. U mnie jest wszystkiego po trochu. Nie ma kompletnego syfu, jest przyjazny dom, bez wylizywania każdej gałki i cotygodniowego mycia okien. U mnie są myte, jak już widać, że brudne... ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Widzę, że mąż się przydaje i bardzo pomaga :) A podział obowiązków na zbędne i niezbędne świetna sprawa ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tak, Zapraszam serdecznie :) Chciałabym móc poinformować wszystkie Mamy o akcji, ale niestety sama jestem mamą i nie mam tyle czasu. Jednak do jutra możesz się zapisać :) Prześlesz od razu krótki wpis i od przyszłego tygodnia ruszysz pełną parą ;) Napisz do mnie na e-mail: kobieta-mzik i wszystko Ci opowiem :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)