Czy badania wywołują choroby?

File:Myosotis palustris a1.jpg
źródło: http://tnij.org/niezapominajka
W tym tygodniu będę obchodzić urodziny. Żadne okrągłe, wyjątkowe. No, może troszkę, bo pierwsze z Zośką pod pachą ;-)

Od 4-5 lat przed urodzinami zaczynam myśleć o zdrowiu. Tzn, oczywiście myślę o nim cały czas, jednak, w czasie okołourodzinowym mam do odhaczenia kilka rzeczy, które warto sprawdzić. Przejść przegląd i tyle.

Ale często spotykam się ze zdaniem, że...


Badania wywołują choroby

Z takim przekonaniem spotkałam się nie raz. No bo, ilu z Was słyszało: 'a jak coś będzie nie tak?' od swoich koleżanek, żon, matek, ciotek, babć? A może czytają to ludziska, które właśnie takie zdanie mają? No i jeszcze 'dopóki się nie zaczniesz badać, nie będziesz chorował.'

Kochani! Otrząśnijcie się! Musimy się badać, żeby wygrywać z chorobami. Musimy się badać, żeby wiedzieć z czym walczymy, żeby ta walka była wyrównana...

Bo czy wyrównaną jest walka z przeciwnikiem którego nie znamy? Czy wyrównaną jest walka z zawiązanymi oczami? Czy chcesz oddać walkę walkowerem? Nie?

To się badaj!


Jedno badanie - wiele nawróconych, czyli historia pewnej choroby


Kobieta - przeurocza, pełna pozytywnej życiowej energii. Lat trochę ponad 50. Silna. Posiadająca kochającą rodzinę, własny mały biznes wystarczający na jej potrzeby i męża z świetnie prosperującą firmą. Ukochaną Córkę, wkraczającą właśnie w dorosłe życie i mnóstwo planów.

Miała wszystko? Wszystko... Hmm... A może o czymś zapomniała? Tak! O badaniach. U ginekologa była ostatnio... kilka lat temu. Przecież nic ją nie bolało. Nie miała dolegliwości, miała inne rzeczy na głowie...

Grudzień 2011r. - list skrzynce. Zaproszenie. O! Jak miło... Nie... To zaproszenie na cytologię...

A może pójdę? Nigdy nie byłam... No, ale jeśli coś będzie nie tak? A co tam - pójdę!

i poszła. Na szczęście poszła. Nawet odebrała wyniki.

Były złe. Bardzo złe. I się zaczęło - lekarz jeden, drugi, porady, konsultacje... Diagnoza brzmiała jak wyrok. Rak szyjki macicy. Zaawansowany. Rozległy. Są nacieki. Nie będzie operowany. Jest ZA PÓŹNO.

Możemy Pani zaproponować radioterapię, czyli naświetlania.


Leczenie


Wiecie, jak się wtedy zmieniło życie? Nic nie było ważne, tylko leczenie, kolejne diagnozy, kolejni lekarze. A było ich mnóstwo. Dochodziły też myśli zwątpienia, po co? Po co kolejne badanie? Po co walczyć, skoro jest za późno na operację. Przecież lampy, to tylko lampy.

W końcu udało się trafić do szpitala w lutym. Cały styczeń upłynął pod znakiem szukania rozwiązania. Szpital Onkologiczny w Poznaniu (na Garbarach), pierwsze badania. Tomograf, rezonans, osoby wykonujące badania można liczyć w dziesiątkach... Kobieta jednak chce walczyć. Po raz kolejny słyszy od ordynatora - 'To jest rak, ale damy sobie z nim radę. Postaramy się.'

Pierwsze dni w szpitalu skutkują ustalonym planem leczenia. I kolejny wyrok. W każdym tygodniu 4 razy radioterapia i raz w tygodniu lekka chemia. Przewidujemy 7-8 tygodni. Szok - 'chemia? Jaka chemia? Przecież po niej wypadną mi włosy!' To zdumiewające, ale większość kobiet tak odbiera wiadomość o konieczności chemioterapii i tak też było w tym przypadku.


Choroba od strony bliskiego obserwatora


Przez pierwsze tygodnie widziałyśmy się codziennie. Dużo rozmawiałyśmy. Nie było w niej widać cierpienia. Pozytywne myślenie jest bardzo silnym lekiem, a Ona potrafiła ten lek dawkować. Widać było ból, fizyczny ból wynikający z walki z chorobą. Ciężkie chwile, kiedy organizm walczył z chemią. Dochodził dyskomfort. Rak był duży, a organizm musiał go z siebie wyrzucić. Do tego irytujące podrażnienie, zmęczenie i niepewność.

Pomogła również wspierająca rodzina. Kochający Mąż, Córka. Cotygodniowe przepustki do domu na weekendy. Przed Świętami Wielkanocnymi wypis ze szpitala i wyznaczona wizyta kontrolna.


Wygrała


Ona wygrała. Jest 2014 rok. Niedługo miną dwa lata od wygranej. Tak! Bo była to walka. I to walka wygrana. Oczywiście przeciwnik się czai, a każda wizyta kontrolna to stres. Coraz mniejszy. Kontrole coraz rzadsze.

Pozytywne moje spojrzenie


To się stało obok mnie, brałam w tym wszystkim udział. Ze swojej strony, zrobiłam wszystko co mogłam. Mam przynajmniej taką nadzieję.

Kto jeszcze zyskał? Wszystkie kobiety w rodzinie! Od razu pobiegła się zbadać córka, siostry. Ja osobiście wysłałam na badanie moją Mamę jeszcze w marcu tego samego roku!

Czy było warto? Warto! Kolejne kilka kobiet na stałe wbiło sobie do głowy konieczność wykonywania badań, a i mężczyźni w rodzinie częściej interesują się własnym zdrowiem. To nasza Niezapominajka.


Na szczęście cała sytuacja ma więcej pozytywnych niż negatywnych stron. Zachęcam jednak wszystkich do regularnych badań i przedstawiam moją listę badań obowiązkowych:

  • cytologia, 
  • usg piersi,
  • morfologia,
  • badanie ogólne moczu.

To takie podstawy podstaw.

A wy? Chętnie się badacie? wykonujecie badania regularnie, czy zdoskoku? A może jesteście z tych opornych? Też jesteście niezapominajkami? A może macie swoje Niezapominajki? Pamiętaj, że niezapominajki żyją dłużej.


niezapominajki żyją dłużej
Bransoletka, którą dla was przygotowałyśmy ma dużo większe znaczenie, niż biżuteria od światowych projektantów – jest od nas dla Was. Od normalnych kobiet – dla normalnych kobiet.
Każda z nas jest inna: bez względu na to czy jesteś mężatką, partnerką, mamą czy singielką; bez względu na to czy pasjonuje cię wspinaczka górska czy gotowanie; bez względu na to czy jesteś mała i okrągła, chuda i wysoka; ruda, blond czy czarna; w okularach czy bez – i najważniejsze:

BEZ WZGLĘDU NA TO CZY WALCZYSZ Z CHOROBĄ, WYGRAŁAŚ Z NIĄ CZY SIĘ PRZED NIĄ CHRONISZ
– jesteś piękna i warta wszystkiego co najlepsze. Zasługujesz na to aby żyć ze sobą w harmonii, czuć się dobrze, dbać o siebie i rewelacyjnie wyglądać. Lubisz mieć żółte paznokcie? A może jednak tradycyjna czerwień? A może masz na paznokciach gwiazdki? To bez znaczenia, dlaczego? Dlatego, że jesteś wyjątkowa! Być może nie biega za tobą chmara paparazzi, ale to nie oznacza, że nie jesteś gwiazdą! Jesteś gwiazdą własnego życia, grasz w najpiękniejszym filmie i tylko od ciebie zależy jakie on będzie miał zakończenie.
Chcemy Wam się pokazać, dumnie zaprezentować nasze nieidealne sylwetki, ale idealne uśmiechy, bo to co robimy dla Was w Kwiecie Kobiecości ma większy i zupełnie inny sens dla każdej z nas. Brakowało nam ‘łącznika’ – piszecie do nas, rozmawiamy, spotykamy się na wielu akcjach . Chciałyśmy czegoś więcej. Chcemy pokazać światu ile nas jest i jaką mamy siłę! Siłę zdrowia i piękna. My już jesteśmy zrzeszone, mamy bransoletkę, która przypomina nam o regularnych badaniach – dołącz do nas i stań się Niezapominajką.



Udostępnij to:

Komentarze

46 komentarze :

  1. Racja trzeba się badać!! Wczesna diagnoza czasem ratuje życie i pomaga szybciej przezwyciężyć chorobę!!! Popieram w 100%!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie podejście, "a jak coś wyjdzie" to mają głównie kobiety starsze, boją się badań, żal im pieniędzy na wizyty czy dojazdy. Na szczęście rośnie świadomość i konsekwencja nie badań, a ich braku.
    Cytologię robię raz do roku, bo tak chodzę na kontrole do gina, a on już sam o tym pamięta :) Morfologię przyznam, że dość rzadko, raz na rok czy dwa, ale jeśli coś mnie niepokoi to nawet po skierowanie nie idę, tylko lecę zbadać. Do lekarza prawie nie chodzę, bo i na razie (odpukać) wszystko jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się badam regularnie i kazdego też do tego namawiam! trzeba byc siwadomym i nie zapominać o tak waznych badaniach jak np cytologia... mamy dzieci, mamy dla kogo żyć, być silne, jeszcze tyle lat przed nami! ale trzeba o siebie zadbać! Dziękuję za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety u mnie kiepsko z badaniami...

    OdpowiedzUsuń
  5. Magdalena Stajszczak17 marca 2014 21:39

    Przeciwnik został przegnany na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Budująca Mama17 marca 2014 22:06

    Na szczęście coraz więcej kobiet o tym pamięta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Budująca Mama17 marca 2014 22:08

    Ja też nie wystaje nie wiadomo ile. Ale nawet bez kolejek można zapłacić te 9 zł za morfologię i 11 za badanie moczu :) Tak jak piszesz. Coś Cię niepokoi - lecisz się zbadać. Dobry lekarz kontroluje regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Budująca Mama17 marca 2014 22:09

    Dokładnie! Dbajmy o siebie dla naszych rodzin, nie tylko dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Budująca Mama17 marca 2014 22:09

    Wiesz jak szybko można to nadrobić? Trzeba jutro zadzwonić i zarejestrować się na wizytę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Budująca Mama17 marca 2014 22:09

    Oczywiście! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. bernadetta bolek17 marca 2014 22:13

    U nas dzisiaj w domu podobny temat przemyśleń. Moj maz w tyk roku bedzie miał
    40 urodziny a dzisiejszej nocy zginął w wypadku jego sąsiad bliski przyjaciel kumpel z jednej ławy szkolnej i mąż od rana chodzi struty co tu zrobic i jak zadbać o siebie żeby rodzina mogla dluzej razem być

    OdpowiedzUsuń
  12. bernadetta bolek17 marca 2014 22:18

    A dodam jeszcze że choc powtarzam mojej mamie jakie to ważne i że jest w grupie podwyższonego ryzyka (cukrzyk z nadciśnieniem) to slysze od niej no przecież byłam dwa lata temu i bylo ok. Wtedy było a teraz?????
    Dziewczyny nie znamy dnia ani godziny. Dbajmy o siebie

    OdpowiedzUsuń
  13. Cytologia przede mną, w kwietniu. Robię co roku...
    Moja mama za to uważa, że skoro nic się nie dzieje ( a skąd Ona to wie?!), to Ona nigdzie chodzić nie będzie... I nie przetłumaczysz :(

    OdpowiedzUsuń
  14. bernadetta bolek17 marca 2014 22:21

    A no właśnie. I nie przetlumaczysz takiej. Moja
    Babcia wygrała walkę z nowotworem piersi tylko dzięki szybkiej diagnozie i mastektomi

    OdpowiedzUsuń
  15. Budująca Mama17 marca 2014 22:24

    Warto chociaż podstawowy przegląd co jakiś czas przejść. Starajmy się czerpać z takich sytuacji coś dobrego dla siebie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Budująca Mama17 marca 2014 22:25

    No to rzeczywiście oporna materia. Moja na szczęście świadoma. Ale... Po pierwszej mammografii konieczna biopsja, oprócz tego co rusz jakieś problemy. Ja jestem w grupie ryzyka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Budująca Mama17 marca 2014 22:26

    No to współczuję. Może z jakąś koleżanką by się wybrała? No nie wie nigdy co się dzieje po okładce...

    OdpowiedzUsuń
  18. Budująca Mama17 marca 2014 22:27

    Szybka diagnoza to podstawa. Twojej Mamie sytuacja Babci nie poukładała myślenia o badaniach?

    OdpowiedzUsuń
  19. Tosia Lewandowska17 marca 2014 23:31

    Witam, nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award! :) Zapraszam do siebie! :)

    http://bedemamaa.blogspot.com/2014/03/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Alina Dobrawa17 marca 2014 23:32

    Ważne że z roku na rok jest coraz lepiej w tej sprawie!
    U mnie jest różnie, ale staram się by raz na 1,5 roku zrobić podstawowe badania.
    Teraz kiedy jestem Mamą mam większą motywację :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ech no do gina to ja się wybiorę, ale na badanie piersi się nie odważę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Budująca Mama18 marca 2014 07:59

    Nawet tak nie pisz. W takich sytuacjach utwierdzam się w przekonaniu, że opuszczanie badań powinno być karalne

    OdpowiedzUsuń
  23. Budująca Mama18 marca 2014 07:59

    Drugi raz pod rząd? No daj spokój... ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Budująca Mama18 marca 2014 08:00

    Niektóre kobiety młode z dobrą cytologię, mają nawet zalecania co dwa lata, ale ważne by o tym pamiętać ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale to nie chodzi o jakieś ryzyko, tylko o mój ogromny kompleks.

    OdpowiedzUsuń
  26. Budująca Mama18 marca 2014 08:16

    Ale to jest lekarz, on musi patrzeć i na młode laski8 i na staruszki, jak na swoje pacjentki. Niezależnie od wieku, wagi, pryszczatowości czy innych cech. Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Niby tak, ale wątpię, bym się przełamała. Chyba, że naprawdę byłaby taka konieczność.

    OdpowiedzUsuń
  28. Budująca Mama18 marca 2014 08:49

    Każdy dobry lekarz powinien do tej konieczności doprowadzić co jakiś czas. A każda kobieta powinna o tym pamiętać!

    OdpowiedzUsuń
  29. No to widze kochana że jedziemy na tym samym wózku. Ja to przerabialam w 2008r. Miałam usuniety kawałek szyjki macicy. W Poznaniu - szpital św. Rodziny. Wspomnienia okropne. Do dzisiaj jestem pod stałą kontrolą.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja się staram chodzić na badania, za to nie potrafię "zmusić" do tego mojej mamy :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Budująca Mama18 marca 2014 11:13

    No to świetnie! to już 5 lat! Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Budująca Mama18 marca 2014 11:14

    Daj jej do przeczytania i zapisz do lekarza. Jaz moją postąpiłam krótko ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Warto się badać ...najtrudniej zrobić ten pierwszy krok ...sporo na ten temat wiem jestem nosicielką wysokoonkogennego wirusa hpv ...półtora roku temu przeszłam operacje amputacji szyjki macicy ...na szczęście z uwagi na regularne badania był to tzw. rak przedinwazyjny ... Dziś nadal jestem pod stalą opieka lekarza ... Nagrodą za to wszystko był fakt że cztery miesiące po operacji ku zaskoczeniu wszystkich zaszłam w pierwszą ciąże...jakimś cudem szczęśliwie donosiłam i mam teraz piękna zdrowa półroczną już córeczkę :) jest dla kogo żyć więc tym bardziej trzeba pilnować badan... Bycie mamą i kobietą zobowiązuje ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja jeszcze rozumiem (ale nie popieram i nie tłumaczę), że kobieta ma problem pójść na badania, bo to czas trzeba znaleźć, dziecko z kimś zostawić albo urlop wziąć, ale wiecie ile kobiet nie wykonuje nawet tak prostego badania jak samobadanie piersi, które przecież można zrobić w domu? Nadal najczęściej rak piersi jest wykrywany przez facetów w trakcie igraszek łóżkowych z partnerką, a znacznie rzadziej przez samą kobietę. O tym też pamiętajmy.


    http://ja-pasjomatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie wiedziałam o tej bransoletce, ale aby zjednoczyć sie w celu zakupiłam ją:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Budująca Mama18 marca 2014 12:41

    Super! Ja na razie wspieram słowem. Chwilowo mam dołek, ale akcję popieram całą sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Budująca Mama18 marca 2014 12:42

    Wspaniale, że Ci się udało! Jesteś kolejnym przykładem świadczącym o konieczności i słuszności badań. A córeczka - największa radość :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Budująca Mama18 marca 2014 12:44

    Ale to właściwie wystarczy na to jeden dzień w roku. Na to nie ma wytłumaczenia. A mogę się założyć, że w awaryjnej sytuacji, kiedy bym do lekarza poszła z Małą, to pielęgniarka jakaś by się nią zajęła przez te 10 minut.


    A samobadanie, choćby to podprysznicowe, to konieczność!

    OdpowiedzUsuń
  39. Piękna akcja, a kto lepiej zna chorobę od osoby, która ją przechodziła:)

    OdpowiedzUsuń
  40. cytologia tak, mocz też, ale usg piersi? w ogóle się nie badam pod tym względem...ehh dzięki za post

    OdpowiedzUsuń
  41. Córeczka jest boska to taki nasz mały cud i największy motywator we wszystkim

    OdpowiedzUsuń
  42. Tosia Lewandowska18 marca 2014 17:18

    a na to jest reguła? bo chyba nie, zabawy są co jakiś czas (:
    ja też zostałam nominowana przez blogi z którymi się bawiłam.
    po za tym to nie obowiązek tylko zabawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja mam duże pierwsi, mój lekarz co 2 lata proponuje. I powiedział, że mammografię też lepiej wcześniej zacząć w moim przypadku, tym bardziej z powodu grupy ryzyka - mama po biopsji

    OdpowiedzUsuń
  44. :) haha :) nie widziałaś uśmiechu na końcu :) Bardzo mi miło i z pewnością odpowiem na pytania w wolnym czasie :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja robiłam poprzednią cytologię po porodzie ale przed miesiączką i wyszła zła, ale lekarz nie kazał się martwić. Teraz juz po kolejnej kontroli - czekam 3 tygodnie na wynik. Mam nadzieję, że będzie dobrze, ale piszę to po to, żebyś sie nie wystraszyła złym wynikiem po porodzie. Postaram się opisać wszystko na blogu :) Sama mam tłuszczaka w piersi, sprawdzony na usg, bezpieczny.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja po ciąży pierwszy raz zrobiłam cytologię i czekam na wyniki badań, które będą na dniach. Nawet przez głowę mi nie przechodzi, że może być coś nie tak, wiem że wszystko będzie w porządku. A jak przestane karmić piersią to wybieram się na mammografię.
    Nie trzeba było mnie długo namawiać na badania, mama przekonała mnie do tego, żebym zaczęła się badać. Niestety u niej w piersiach wykryto guzki. Niewielkie, ale są. Musimy jeszcze przekonać do badań moją najstarszą siostrę.
    KOBIETY TO NIC NIE BOLI, BADAJMY SIĘ!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)