Wiosenne porządki - #1 - mycie okien

Chyba każdy coś tam w życiu przy okazji wiosny pragnie zmienić. Ja zaczęłam w tym roku dość wcześnie i mam parę rzeczy do ogarnięcia. Takich rzeczy, które gdzieś tam były, czekały, ale nie były robione. Dlaczego? Powodów było mnóstwo, bo budowa, bo po porodzie, bo Zosia mała. Potem? A potem zimno, co innego do robienia się znajdowało. I tak w kółko ciągnąć by można, ale nie! Dosyć, basta. Trzeba się wziąć za robotę, bo? Po tym wszystkim poczuję się lepiej. Tak! Otóż jestem po troszku egoistką, i zamierzam w moim domu czuć się coraz lepiej.



Od czego zacząć?


Nie jest potrzebny jakiś wielki plan, z rozpiską. Ja wybrałam metodę małych kroczków, żeby codziennie kładąc się wieczorem mieć poczucie, że posunęłam sprawy do przodu :)


Ale nie... Nie zamierzam się zajeżdżać :)


Zaczęłam od mycia okien. Pierwszego dnia umyłam dwa małe w kuchni, potem duże balkonowe, dzisiaj drugie podwójne balkonowe. Takie mycie zajmuje mi przedpołudniową drzemkę Zosi. Nie jest jeszcze tak ciepło, żeby tak szeroko otwierać okna przy małej, dlatego wykorzystuję czas, kiedy jest w drugim pokoju.

Mój sposób na szybkie i bezbolesne mycie okien


  • Odkurzanie. Z samego rana, przy odkurzaniu mieszkania przed Zośkowymi harcami odkurzam też dokładnie okolice okien i same ramy.

  • Ogarnięcie otoczenia. Przy oknach zawsze coś-tam się znajduje, a to kwiaty, a to ramka na parapecie. Wszystko oczywiście trzeba odsunąć, zastanowić się, czy jest to rzeczywiście tam potrzebne. Kwiaty wstawiam do wanny i delikatnym strumieniem wody spłukuję całe rośliny, usuwając kurz.

  • Mycie z brudu. Do tego wykorzystuję gorącą wodę z odrobiną płynu do mycia podłóg i łyżeczką sody. Tą wodą myję najpierw szyby, a następnie ramy. Jeśli okna są duże, trzeba w międzyczasie zmienić wodę. To mycie wykonuję zwykła ściereczką, taką jak do mycia naczyń.

  • Mycie szyb. Po usunięciu całego brudu myję szyby czystą wodą za pomocą ściereczki z mikrofibry z biedronki lub lidla. 

  • Polerowanie. Kiedyś polerowałam szyby wykorzystując ponownie ściereczkę z poprzedniego punktu, ale suchą. Teraz mam nową "przyjaciółkę" - rękawicę z mikrofibry, która świetnie się do tego nadaje :D (o tej koleżance chyba napisze oddzielny post. W ogóle - zakochałam się w mikrofibrze już dawno :D)
 
Mój zestaw - już trochę przetyrany

 I to wszystko. Bez problemu, bez bólu... Zostały mi jeszcze 3 okna, ale największe już za mną :D Czasem mi się Zośka obudziła za wcześnie, ale wysiedziała jeszcze zanim dokończyłam. Coraz grzeczniejsza ta moja dziewuszka :D

Co po oknach? Konkretne sprzątania wszystkich pomieszczeń. Jesteście ciekawi jak sobie radzimy?

Udostępnij to:

Komentarze

12 komentarze :

  1. pracowicie, to mi się podoba! już przebiśniegi kwitną, no wiosna w pełni!

    OdpowiedzUsuń
  2. Motywujesz mnie do działania :):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachęcona ostatnio zapachem wiosny który było czuć w powietrzu tak samo zabrałam się za mycie okien. Umyłam 2 i następnego dnia miałam walczyć z kolejnymi... tyle, że tego następnego dnia oczywiście padało ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja zawsze po umyciu całych okien, szyby myłam Lidlowym W5 (wcześniej Clinem) i gazetą typu "Wyborczej", bo ładnie potem błyszczały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię myć okien a myję bo muszę coś widzieć na zewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Budująca Mama25 lutego 2014 17:28

    oczywiście! Trzeba ruszać tyłek na wiosnę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Budująca Mama25 lutego 2014 17:28

    To chyba dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Budująca Mama25 lutego 2014 17:29

    oj... współczuję, bo żal, że już Ci na świeżo umyte napadało. Ale co już zmyłaś, nie dopada ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Budująca Mama25 lutego 2014 17:31

    Też kiedyś się w to bawiłam, ale ściereczki dają taki sam efekt. W trakcie studiów byłam sprzątaczką, i swoje się namyłam ;P (tamte okna były masakryczne, bo zamiast uszczelek miały silikon, którego nie można było dotknąć ściereczką, bo ciągnął się na szybę... i trzeba było go myć naftą)... Oj płakałam przy tych oknach... a były wielkie i było ich dużo... Za to teraz moje domowe to pikuś ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. super dzieciaczki25 lutego 2014 17:32

    Pracuś z ciebie, ja dostałam kataru więc okna chwilę poczekają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Budująca Mama25 lutego 2014 17:32

    Ja też nie jestem fanką, ale moje aktualne okna, to niczym zabawa klockami ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Budująca Mama25 lutego 2014 18:10

    U mnie czekały już sporo - wstyd się przyznać. Dzisiaj za to wyjazdowo i jeden dzień w plecy, ale nowości się pojawiły... Wieczorkiem opiszę :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)