Poraczkujemy?

Nie jestem za parciem za kolejnymi zdolnościami, robi wszystko w swoim czasie, jeśli jednak z czegoś rezygnuje, sprawdzam, czy nie będzie to miało negatywnego wpływu na dalszy rozwój. Do tej pory Zośka szła miarowo, coś tam wyprzedzała, z niektórymi rzeczami się spóźniała... Ominęła kulanie, a teraz wymyśliła sobie sposób na przemieszczanie daleki od raczkowania :-) oczywiście, ma jeszcze czas, ale skorzystałam z okazji i...



Wybraliśmy się na Akademię Rodzice Malucha


Jak już pisała Przewijka Ania, spotkałyśmy się na chwilkę na wykładach Akademii Malucha w Poznaniu. Byliśmy całą rodziną ze znajomą, Zosia bawiła się świetnie w klockach lego nie tylko ze znajomym Przemkiem :-), nauczyłyśmy się wiązać chustę tkaną z dzieckiem na plecach (bo to już chyba powoli czas na zmianę środka transportu - i przy okazji pytanie, czy ma ktoś do odsprzedania takową chustę? Albo zna kogoś, kto zna kogoś kto chce sprzedać - bo Zośka ciężką dupkę ma, i elastyczna już powoli staje się przymaława...), i posłuchaliśmy (chociaż częściowo) p. Zawitkowskiego w sprawie dzieci starszych (bo wykłady były dla rodziców dzieci od pierwszego roku życia).

Basen z Lego Duplo - super sprawa :-)


Pewnie jeszcze nie raz wrócę do tych wykładów. Aktualnie najważniejsze jest dla mnie poruszanie się Zosi.


Zosia się porusza


No tak, bo raczkowaniem tego nazwać nie można. Ma prawie 8 miesięcy, ale nie potrafi raczkować. Ma jednak potrzebę poruszania się i świetnie jej to wychodzi, ale nie raczkuje. Jako, że (jak już pisałam TU) Zosia ominęła etap kulania, a teraz nie wychodzą jej raczki, postanowiłam p. Zawitkowskiego zapytać o to, jak mogę jej pomóc i czy to normalne.


Dowiedziałam się, że...


Jeśli chodzi o kulanie - Zośka ma prawo ominąć ten etap, kilka razy się kulnęła, nie spodobało jej się, i zrezygnowała, takie jej prawo, mądra jest, że nie robi czegoś, po czym się uderzyła...

Poruszanie się Zosi polega na suwaniu się po panelach. Pomimo zakładania rajstopek z ABSami, pomimo stymulacji zabawkami, Zosia raczkować nie umie :-P Co odpowiedział fizjoterapeuta? Zocha znów zabłysnęła inteligencją :-D bo skoro łatwiej jej się ślizgać, to po co ma podciągać dupsko do góry?


Nie ma się czym martwić


'Średnia krajowa' dla zdobycia umiejętności raczkowania to 8 miesięcy. Zośka z racji swoich rozmiarów, ma prawo tą granicę przekroczyć bez raczkowania, ale... Jeśli będzie mogła się poślizgać, to najprawdopodobniej ominęłaby etap raczkowania w ogóle, tym bardziej, że jeśli się ma czego złapać, to wstaje.

Nie jest to jednak dobre, ponieważ podciągając się, podkłada jedną nóżkę pod dupkę, wykrzywia kręgosłup, a to skutkuje dalszym pogorszeniem sytuacji.


Zalecenia dla Zośki


Pan Paweł podpowiedział zlikwidowanie śliskiej powierzchni. Zasugerował rozwiązanie dość drogie - mata antypoślizgowa pod sprzęty gimnastyczne (około 50zł/m^2), albo (opcja zdecydowanie tańsza) - kawałek wykładziny dywanowej. Już dzisiaj zaopatrzyliśmy się w wykładzinę (w Leroy Merlin - końcówka serii po 15zł/m^2), którą będziemy rozwijać Zosi na czas jej pobytu na podłodze (no bo przecież mamy ogrzewanie podłogowe, więc dywan na stałe odpada). Odliczanie więc zaczynamy i będziemy obserwować, jak nam to wyjdzie :-)


Zosia na dywanie - pierwsze starcie


 Mamo, a mogę tu rączki położyć?

i tak się przechylę...

Ale noga ciągle pod brzuszkiem, i nie mogę się przesunąć...



Trzymajcie za Zośkę kciuki, coby jej się zechciało ;-) i za mnie, żebym zdążyła wszystko zabezpieczyć :-) czas - start :-)

Udostępnij to:

Komentarze

21 komentarze :

  1. Hej no jasne, że nie musi raczkować! Moja mama mówi, że żadno z 3 mojego rodzeństwa nie raczkowało. od razu przechodziliśmy do pionu. Szymek od 6 m. ż. pełzał jak wąż, a potem długo raczkował, podobnie Julka. Każdy maluch rozwija się w swoim rytmie i w pewnych aspektach na swój sposób i to jego urok :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Monika Dętkoś9 lutego 2014 23:20

    oj ale słodko

    OdpowiedzUsuń
  3. Mama Calineczki10 lutego 2014 07:14

    Calineczka też nie umiała raczkować, ale to było powodowane jej krótkimi rączkami i nóżkami, po prostu jak stanęła na rączkach i nóżkach, to gdy chciała zrobić krok do przodu brzuch tarł jej o podłogę i się przewracała. Nauczyła się z kolei świetnie czołgać i nie jeden wojskowy mógłby się od niej nauczyć tej umiejętności. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Budująca Mama10 lutego 2014 08:54

    Tak, ulic jest od groma, i konik, i owieczki, jest co oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Budująca Mama10 lutego 2014 08:56

    Bardziej chodzi o to, żeby się nie pokrzywiła przy tym suwaniu, będzie miała jeszcze wieeeele okazji do tego :P Chodzi głównie o to, żeby niektórych rzeczy dzieciom nie utrudniać, tym bardziej niechcący :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Budująca Mama10 lutego 2014 08:56

    :) pewnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Budująca Mama10 lutego 2014 08:57

    Zośka próbowała się czołgać po łóżku - i to jej wychodziło, ale głowa była wtedy piątą kończyną, mocno używaną ;) ważne, żeby był sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Młody nie był na spotkaniu, ale od wczoraj zaczął raczkować. :D nie wiem, co mu się porobiło, ale kilka kroczków raczkujących robi. Bardziej mobilny się zrobił, jakby strasznie intensywnie słuchał Zawitkowskiego. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Budująca Mama10 lutego 2014 10:52

    Matka z mlekiem info przekazała ;) U nas dzisiaj próba sił, bo Zośka lekko gorączkująco - smarkająco - marudząca się porobiła, i jeszcze do tego zabraliśmy jej możliwość ślizgu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zosinka przebojowość ma po mamie wiec da radę szybciej niż się spodziewacie!:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Budująca Mama10 lutego 2014 14:22

    Ba! a jak... Musi, bo inaczej ją ojciec rozliczy za wykładzinę :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tam jestem zdania, że dziekco samo sobie krzywdy nie zrobi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój synek przemieszcza się łącząc elementy pełzania, czołgania się (takiego "wojskowego" na przedramionach) i raczkowania, z czego preferuje to drugie. Może po części wynika to z tego, że też mam panele w domu (unikam dywanów przez psa), ale dokładnie tę samą wykładzinę planuję małemu kupić, przez wzgląd na te uliczki, na których jak będzie starszy, będzie mógł się bawić samochodami, a wcześniej posłuży mu jako podkład do zabawy, zwłaszcza, że my podłogówki nie mamy. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Budująca Mama10 lutego 2014 19:44

    ważne, że robi to w miarę symetrycznie, bo Zośka tą nogę trzyma na środku ciała... Ale już dzisiaj widać postępy :) Będziemy informować o sukcesach :D A uliczki są super, i właśnie polecam polować na końcówki serii. Ja miałam do wyboru 3 różne rozmiary (1,3x4, 1,1x3 i 1,9x2,5) a byliśmy w dzień oblegany, bo w niedzielę. Jeśli chodzi o podłogówkę, to na szczęście teraz już w ciągu praktycznie się nie włącza, a na noc zwijamy :) Przynajmniej to mobilizuje do codziennego ogarnięcia zabawek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrobi się, zobaczysz. Ja panikowałam jak w pierwszym miesiącu synek się cały czas układał w banana (jak literka C), ale położna uspokajała, że się wyprostuje, widać sobioe tak w brzuszku siedział. :)

      Usuń
  15. Będzie dobrze, zobaczysz, poćwiczy i będziesz za nią biegać po całym domu. :) Mój synek w pierwszym miesiącu po położeniu na pleckach udawał banana (ciągle w jedna stronę, jak literka C), ale położna mnie uspokoiła, że mu przejdzie, widać tak w brzuszku leżał. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Budująca Mama11 lutego 2014 12:29

    no musi być dobrze :D Zośka też się zawsze wyginała, ale z tą nogą przesadzała. W zeszłym tygodniu potrafiła się "dociągnąć" wszędzie, i mnie śledziła po domu, a teraz znów się uspokoiła, bo musi nowy sposób znaleźć - Matka zła, dziecko ograniczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mamy takie same rajstopki :D
    Moja też nie raczkuje i do głowy mi nie przyszło, żeby się tym martwić ;) Pełza od 4 miesięcy, wstaje, chodzi przy meblach, jest bardzo mobilna i wszędzie jej pełno ;)
    Synek zaczął raczkować jak miał 11 miesięcy, wcześniej nawet nie pełzał. Trochę się suwał na jednym kolanku :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Budująca Mama12 lutego 2014 16:20

    Jeszcze do martwienia u nas było daleko. Martwić bym się zaczęła koło roczku ;) Jednak, jeśli mogę jej pomóc, to czemu ni. Inwestycję Ojciec poczynił - 72zł i teraz kontroluje postępy ;) (oczywiście żartuję). A tak naprawdę, to coraz fajniej się porusza, i coraz bliżej temu do raczkowania :D

    OdpowiedzUsuń
  19. No to powodzenia Zosiu, tyle tam ulic, skrzyżowań, musisz w końcu wystartować do przodu :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)