Plan dnia niemowlaka. Zosia rządzi :)

http://www.akordgadomski.neostrada.pl/013_zegary/zegar_duzy%20%5B640x480%5D.jpg
źródło


Długo nam nie zajęło, zanim się ułożył. 
Dlaczego piszę, że SIĘ UŁOŻYŁ? Bo nikt go nie układał, po prostu jakoś nam się tak ułożyło, a teraz się tego trzymamy, bo nam tak wygodniej. Stopniowo niektóre pozycje się zmieniają, poza tym dochodzą nowe atrakcje, jedzonko, teraz też nocniki i (w związku ze zmienną pogodą i coooraz dłuższym dniem) różnie zaczynają wypadać spacery.






Nasz dzień powszedni


Rozpoczynamy dzień równo z pobudką Zofii i to ona decyduje o czasie pobudki. Zazwyczaj jest to około 7-8 godziny. Były tygodnie, kiedy przesypiała ładnie do 9, ale i takie, że w okolicach 6 miała już ochotę na harce... Taty już nie ma zazwyczaj, kiedy wstajemy, więc rządzimy się same :-P

Zosia po pobudce ma najlepszy humor :)


Używamy już nocnika, więc po krótkim przytulaniu Zośka siada sobie na tronie, ja szykuję ubranko. Odprawiamy poranną toaletę, zakraplamy nosek solą fizjologiczną, ewentualnie oczyszczamy aspiratorem.

Ubieramy się i wędrujemy do dużego pokoju, tam Zochna wbija się w wir zabaw (przynajmniej tak bym chciała :-P) a ja zajmuje się przygotowaniem siebie, ułożeniem pościeli, otwieram okno w sypialni, bo u mnie zawsze musi być dobrze wywietrzone. Następnie przygotowuję nasze posiłki, bo matka czasem też jada ;-)


Śniadanko jemy razem. Trochę Zosia, trochę ja.


Po śniadanku mamy jeszcze chwilę na zabawy i około 10 idziemy na nocnik, i na drzemkę (zasypiamy przy cycusiu).

Pierwsza drzemka kiedyś trwała 2 godzinki, obecnie skróciła się do godzinki, ubolewam... :-/ a czasem trwa nawet tylko pół. Nie budzę dziecka. Śpi, ale chce i potrzebuje. czasem 20 minut, czasem ponad 3 godziny...

Po drzemce znów zabawy, i koło południa, po nocniku wybieramy się na spacer, czasem w odwiedziny i na zabawę do sąsiadów. Spacer trwa od 15minut (przy największych mrozach) do 2-3 godzin. Wszystko zależy od naszego nastroju, pogody itp.


Spacerek to nasz czas oddechu


Po spacerku Zośka zjada obiadek. Nasz obiad robi się jakoś 'w międzyczasie' (czasem przy śniadaniu, czasem dopiero po spacerze)...

A po obiadku? Najczęściej przychodzi czas na kolejną drzemkę, oczywiście po nocniku i cycusiu.
Nikt Zosi nie budzi, ostatnio najczęściej budzą ją zębole...

W międzyczasie wraca Menżu, jemy obiad


Po drzemeczce Zośka znów się bawi, bo co ma robić :-) wędruje po pokoju, szaleje z zabawkami, czasem czytamy, czasem odkrywamy jakieś niesamowite domowe różności. Coraz częściej, jeśli pogoda pozwala wychodzimy jeszcze raz na powietrze.


Zabawy są przeróżne - o, na przykład takie

Gdzieś tam pomiędzy grzechotką a gryzakiem dziabniemy chrupkę, jabłuszko, czy inny podwieczorek (około 17)... I tak do 19, kiedy przychodzi pora na kaszkę, o 19:30 nocnik i kąpiel.


Kąpiel to czas Taty


Tak, wiem, już o tym pisałam, ale będę pisać dużo. Bo to czas tylko z Tatą, i Mama w łazience jest gościem kończącym zabawę... Podczas kąpieli jest szaleństwo, zabawek mamy już ilość pokaźną, bo się namnożyły ostatnio, więc trzeba je dawkować, bo się w wanience nie mieszczą :-) Zosia sięga bo żabki i samoloty, karze Tacie całować rybki i inne wodne stwory... Coś wspaniałego.


Na dobranoc


Po kąpieli idzie szybkie ubranie i spacer po domu, oczywiście z Tatą. Zosia żegna się ze wszystkimi sprzętami domowymi i 'robi papa' - zabawkom, wujkowi, obrazkowi, samej sobie w lustrze... Po rzewnych pożegnaniach pora tylko na wit. D i cycusia podczas projekcji gwiazd i z cichą muzyką w tle :-)


Odstępstwa


Oczywiście, że są, bo przecież nie można każdego dnia przeżywać tak samo, czasem robimy zakupy, odwiedzamy rodzinę... Staramy się jednak planować takie atrakcję pod Zosię, żeby mogła się wyspać po drodze w aucie. Żeby wizyty nie trwały zbyt długo i nie kolidowały z drzemką.


Macie plan dnia, czy wolicie iść "na żywioł"?

Udostępnij to:

Komentarze

13 komentarze :

  1. nigdy nie idę na żywioł bo by mnie Zośka rozniosła dom , a ja bym w życiu na nic sobie nie mogła pozwolić! Jesli żywioł to i owszem ale w kontrolowanych warunkach !

    OdpowiedzUsuń
  2. Budująca Mama17 lutego 2014 20:55

    cała, nie cała :) to się co rusz zmienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Budująca Mama17 lutego 2014 20:55

    Kontrola musi być :D

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie jest różnie, reguły gry są tylko wtedy, kiedy nie mamy planów wyjazdowych i nie gościmy gości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Budująca Mama17 lutego 2014 22:13

    :) my dopasowujemy wyjazdy do Zośki. Albo śpi w aucie, albo w wózku. A gościmy gości po naszemu - czyli pomiędzy drzemkami. Chyba, że goście są dłużej, to muszą chwilę się pogościć beze mnie. Zośka odpływa w 10 minut, i możemy gościć się dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas nie mamy ułożone go planu dnia:) Michas ma 5.5 miesiąca wstaje między 7 a 9:) wiec reszta dnia jest zależna od tego kiedy wstanie bo jednego obiadek jest później innego wcześniej ale zauważyłam że zupełnie to mu nie przeszkadza jednego dnia idziemy na spacerek innego nie bo mama robi porzaaaaadki;) i bawi się przy mamusi:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mama Calineczki17 lutego 2014 23:10

    My mamy plan dnia ustalony co do godziny, nauczyłyśmy się tego będąc w szpitalu te kilka miesięcy i tak się go trzymamy. Liczymy go od danego lekarstwa, do innego lekarstwa, bo jedno przed jedzeniem, inne pojedzeniu, jeszcze inne nie może być z niczym łączone... Więc pilnujemy tego naszego planu bardzo dokładnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Budująca Mama18 lutego 2014 09:29

    U nas też oczywiście wszystko przesuwa się w zależności od pobudki - też ma taki rozrzut. Ale mniej więcej wszystko dzieje się po kolei - a porządki? Dzieją się w międzyczasie, bo u nas spacerek to podstawa zdrowia psychicznego :P no i zdrówka Zosi

    OdpowiedzUsuń
  9. Budująca Mama18 lutego 2014 09:33

    Nie zazdroszczę aż takiego poukładania, ale może dzięki temu temperament Calineczki troszeczkę jest w ryzach :D Ja wiem, że bez planu bym się pogubiła. Kiedy na początku Zosia jadła nieregularnie spała co chwilę po pół godziny - byłam zmasakrowana... Zapisywałam sobie na kartkach kiedy jadła i spała, i szukałam prawidłowości, żeby ten dzień się ustabilizował. Pomogła znajoma sąsiadka z synkiem 2 miesiące starszym, to u nich podejrzałam 2 drzemeczki :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam, czytam i próbuję przypomnieć sobie jak to było przy naszej pierwszej pannie. Inaczej niż teraz :) przy trzeciej ... .
    Fajnie jak maluch może sobie pozwolić na porządkowanie dnia innym, no może nie we wszystkich punktach planu, ale takie poranne wstawanie, czy pora drzemki (o ile jeszcze jest ;) ).

    OdpowiedzUsuń
  11. Budująca Mama18 lutego 2014 12:23

    Oczywiście, że jak się idzie do pracy, a dziecko do przedszkola, to nie ma że boli... Chociaż kiedy ja wstawałam razem z mężem (na początku Zosia spała pięknie, więc wstawałam razem z nim i robiłam mu śniadanie), to Zosia budziła się razem z nami. Poza tym, jej plan powstał na bazie naszego, bo przecież najdłuższą aktywność ma po południu, kiedy w domu są już wszyscy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja też jakoś specjalnie się nie starałam a plan się sam zrobił choć trochę do trwało a córcia to cała Ty prawda?:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)