Zimowe spacerowanie jest fajne. Trzeba się tylko przygotować :-)

Zimowe spacery są ważne - hartują zdrówko, pozwalają na chwilę wyrwania się z domu, w czasie spaceru można też spokojnie przewietrzyć mieszkanie. Czasem jednak ubieranie przed spacerem skutecznie niejedną Mamę zniechęci do wyjścia. Oto nasze sposoby na wyjście bez frustracji.


Każda Mama wie najlepiej, co jej Dziecko lubi, a co woli omijać szerokim łukiem. Z niektórych rzeczy jednak nie można czasem zrezygnować. Wtedy przydaje się dobra organizacja i przemyślenie, co trzeba, czego nie, i jak to zrobić.


Zosia nie lubi czapki


Pewnie jak większość dzieci. Jednak mieliśmy to szczęście, że Zocha urodziła się latem. Nie było więc potrzeby ubierania czapki na spacery w gondoli, gdzie była cała osłonięta przed słońcem.

Przyszła jednak jesień i czapka stała się niezbędna. Ja sama czapkę noszę, a jak nie czapkę, to kaptur mam na głowie, więc i Zośkę na czapkę przekonać musiałam... Zauważyłam, że najgorzej reaguje na nią w domu, dlatego czapkę zakładamy na samym końcu ubierania. Ale od początku...


Jak przygotowujemy się do spaceru?


Pisałam już, że mamy swój plan dnia. Zazwyczaj nasze dni wyglądają podobnie. Zosieńka po pierwszej drzemce bawi się trochę 'sama ze sobą', ja w tym czasie zbieram wszystko, co do wyjścia nam potrzebne, i nie muszą później latać i czegoś-tam szukać...

Kiedy Zosia zaczyna sygnalizować, że już na spacer czas, zaczynam szykowanie. Bo mi się wydaje, że ona już je, że to spacerowa pora ;-)

1) zmieniam pieluchę (używamy wielorazówek, więc zmieniam zawsze na czystą przed wyjściem)

2) smaruję buzię kremem - u nas krem Aquastop firmy Ziołolek - Nie ma on w składzie wody, dzięki czemu idealnie nadaje się na zimowe wyjścia. Kremem smaruję Zosię od kiedy temperatura spadła poniżej 10stopni i konsultowałam to z pediatrą, który wcześniej stanowczo odradził wszelkie kremy (na pierwsze miesiące zalecił staranne osłanianie przed słońcem bez zatykania porów niepotrzebnymi mazidłami)

Nasz kremik


3) Potem przygotowuję siebie. Ustawiam buty, zakręcam się w chustę (jeśli idziemy bez wózka - ostatnio najczęściej), lokalizuję czapkę, szalik, kurtkę, rękawiczki (chociaż i tak zawsze o czymś zapomnę :-P)

4) Zazwyczaj Zosia czeka już bawiąc się swoimi ubrankami. Szybko i sprawnie ją ubieram i zanim zacznie marudzić, wkładam do chusty, albo biorę na ręce (w przypadku wózka). Oczywiście zaczynam od rzeczy nie irytujących mojej Małej - dodatkowe skarpety, getry (idealne do chusty), bluza/kurtka i dopiero na końcu czapka i chustka :-)

Zosinkowy zestaw wyjściowy


5) Razem z Zośką idziemy otworzyć okna (zazwyczaj kiedy nas nie ma wietrzymy dom) i wciągam wszystko na siebie ja.

Teraz możemy bez nerwów wybrać się na spacer. Jeśli idziemy z chustą, to po prostu wychodzimy, jeśli z wózkiem czeka nas jeszcze wsadzenie do wózka i możemy spacerować :-)


Co jest ważne


Musimy się dostosować do naszego maluszka. Ubierając, zostawmy na koniec to, czego nie lubi, żeby nie wyło przez całe ubieranie.

Poza tym pamiętajmy, żeby dziecka nie przegrzewać! Naprawdę troszkę mrozu mniej dziecku zaszkodzi niż lekki wiaterek na spoconej szyjce...

A w ogóle pamiętajcie, że spacer ma być przyjemnością, i cieszcie się ze wspólnie spędzonego czasu z Maluszkiem - pokazujecie mu świat. Nie jest to piękne?


Pamiętaj o KONKURSIE 
możesz napisać kilka konkursowych komentarzy

Podobne posty:
Chusta elastyczna - wiązanie krok po kroku
TOP 5 - dlaczego zimą wybrałyśmy chustę?
Podróże z niemowlakiem - mamy swoje zasady


    Śledź nowe posty :-)
Follow on Bloglovin

Udostępnij to:

Komentarze

21 komentarze :

  1. Moja czapkę daje sobie zakładać bez problemu, ale jeśli już chodzi o kurtkę lub kombinezon to tragedia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ile mogę - noszę w chuście, co by nie ubierać godzinami... W ogóle w kombinezonie w wózku to taka obrażona siedzi :P, a w chuście w dresiku nie jest najgorzej... :D

      Usuń
  2. U nas na szczęście idzie jakoś bez większych problemów :)
    Choć zdarzały się wyjątki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas już też... chyba najgorzej, jak mi nagle czegoś zabrakło pod ręką... dlatego wolę się przygotować :)

      Usuń
  3. Ja mam maluszka ma 4.5 miesiąca ubieram w kombinezon i czapkę i do wózka nie ma żadnych problemów jednak za czapka nie przepada ale daje sobie zakładać wiec to robie przed samym wyjsciem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od dziecka, temperamentu i wieku - Zośka już wie, co można, a czego nie :D już zaczyna powoli uciekać :D

      Usuń
  4. Zośka szczęściara, urodzona latem, a nie to co ja... :D ciotki szykujcie się pewnie za 1,5 tyg wpadnę do Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak... Letnia z niej dziewucha, ale teraz musi pierwszą zimę przetrwać :D czekamy :D

      Usuń
  5. spacer to ważna sprawa i grunt to dobre przygotowanie ;) fajnie to opisałaś ;) a czy Zosia lubi swój wóz...potrafi tam dłużej wysiedzieć? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w wozie, to do godziny - dłużej staramy się nie trzymać jej na uwięzi :D

      Usuń
  6. B. Jeśli spacer z wózkiem, to czapka/kocyk/szalik/rękawiczki zakładam na parterze (mieszkamy w bloku). Czasem sąsiedzi robią wielkie oczy "A to bez czapki? Przecież wieje/leje/zimno/to dziecko".
    Jak w chuście - czapę zakładam w windzie, ale to nie dlatego, że Ąte nie lubi, tylko po prostu, żeby się nie spocił. Ja też dokańczam ubieranie w windzie lub na dole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zupełnie inne sprawa, nie ma co się pocić po drodze... Ja zamontowałam do wózka taki śpiworek (kołderkę), dzięki czemu nie musimy się martwić kocykami, które zawsze jakoś tak wypadają :D Popieram jednak ":doubieranie" na klatce :D (pamiętaj, że trzeba udostępnić na FB wpis konkursowy :D)

      Usuń
  7. B. Spacery w zimie to dla mnie osobiście udręka.Zanim ubiore dziecko w te miliony warstw,wysmaruję mazidłami i ogólnie ogarnę ze wszystkim to już czuję się jak po maratonie. Dobrze że mieszkamy na wsi bo jakby ktoś zobaczył mój zimowy spacerowy look to by się nieźle uśmiał. A teraz wyobraż sobie ze Zosia nie lubi się ubierac na dwór i tak ja jak biegam za swoją Julką i proszę: no szaliczek, rachu ciachu, no czapeczka i wszystko w biegu.No masakra.Lepiej rozgrzewa niż kieliszek wina!A jeszcze wyjąc sanki, zabrać dwa koce-matka wielbłądzica,już ledwo dyszy.Przy drzwiach wyjściowych kilogram mniej.Na dworze to już lajcik-bieganie za małą, oczy dookołą głowy sześć par, no i kot który zawsze ocierając się o córcię przewraca ją w śnieg. Może i byłabym zniechęcona takim wyjściem, gdyby nie to że Kocham Zimę.Śnieg, mróz to moj klimat. I widzę że córka ma to po mnie więc zaraz idziemy się ubierać bo zbliża się 11 czyli nasza pora spacerowa.Do Maratonu 1.....2....3....czas start! Udostępniam jako Karolek Karoluszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) no proszę... chyba żadne dziecko nie lubi się ubierać. I ja też wyglądam na tych naszych spacerkach słabo :P Ale nie wyobrażam sobie tych wyjść bez zorganizowania (choćby w głowie) czego mi potrzeba :) Bo to już by był maraton we dwie strony :) Już mi Zośka powoli zaczyna uciekać :D Pozdrawiam :* Nasz spacerek koło 13 :D

      No i nie ma się czym zniechęcać, te spacery są dobre i dla maluchów i dla nas :D (ja niejednokrotnie w ogóle bym nie wyszła z domu, gdyby nie Zośkowy spacerek)

      Usuń
    2. Ja też nie pracuję więc jakby nie spacerki to świeże powietrze znałabym z młodości:)(hehehe). Broń Boże się nie zniechęcam, bo jak tylko wróciłyśmy to wiem że teraz mam 2 godziny przerwy bo mała ma drzemkę. Pozdrawiamy

      Usuń
    3. Tak... ta drzemka po spaniu to nagroda za trudy związane z szykowaniem. A dzisiaj pierwszy raz na sanki się wybrałyśmy i Matka Wielbłąd była :D

      Usuń
    4. U nas sanki póki co po kafelkach jeżdżą,ale że mieszkamy u teściów to mi nie szkoda>Bo na dworze armagedon.

      Usuń
  8. B.
    Bardzo interesujący wpis na czasie. W trójmieście zima pełną parą. Starsza 6 letnia Olga nie ma problemu z ubieraniem i ochroną twarzyczki i rączek kremem. Za to roczny Kuba jak tylko widzi kurtkę to jestem bardziej spocony aniżeli byłbym w pracy ;) Za to wspólne spacery wynagradzają wszystkie niedogodności, tylko że zazwyczaj też jest płacz, ale z tego powodu, że trzeba wracać do domu. Bardzo się cieszę, ze mogę aktywnie uczestniczyć w wychowaniu dzieci i po zmianie pracy nie jestem już tylko tatą w weekend, ale tez żona może pomyśleć o swoich przyjemnosciach w wolnej chwili. Na spacerach mamy tylko problem z czapkami, zarówno Starsza jak i młodszy najlepiej czuliby się bez czapek ;) Pozdrawiamy z nad morza. Darek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, a nad morzem wieje, i bez czapki się nie da - bo głowę by mogło urwać :D Pozdrawiam :) (Zosia też bardzo lubi spacerki, ale na szczęście zazwyczaj głód ściąga ją do domku, bo po spacerku jemy obiadek :) )

      Usuń
    2. A bycie Tatą w pełnym zakresie popieram baaaardzo :D

      Usuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)