Podsumowanie naszego szczęśliwego 2013 roku cz.4 - Jesień

Jak zwykle w naszym życiu zbyt wiele spokoju objawia się nagłym zwrotem akcji i kolejnymi wrażeniami, zatem po spokojnym lecie przyszedł czas na

Część 4: Jesień


Jesienią pogoda nas oszczędziła i sprzyjała pięknym spacerom, dlatego chcąc wyciągnąć z przyrody jak najwięcej postanowiliśmy wybrać się na wakacje. Zanim jednak były wakacje, Zosia miała swoje pierwsze święto.




Przyjęcie Chrztu Świętego


Chrzest Święty Zosia przyjęła w dzień ukończenia 3 miesięcy, nie mal w tej samej godzinie (Msza Św. wieczorna o 19). Z racji tak późnej Mszy, podporządkowując się naszej filozofii - USTAWIAMY ŻYCIE POD ZOSIĘ, postanowiliśmy gości zaprosić przed uroczystością w Kościele. Przygotowaliśmy wspólnie z mężem obiad dla wszystkich gości (dziadkowie, wujkowie i najbliżsi kuzyni Zosi - razem z nami 15 osób). Serwowaliśmy lasagnę w trzech odsłonach. Babcia zrobiła ciasto, druga babcia fundnęła tort i wszyscy (a przynajmniej my) byliśmy zadowoleni :-) Zosieńka zniosła wszystko bardzo dzielnie, w Kościele zachowywała się świetnie (do połowy Mszy spała :-P). Z racji tego zasłużyliśmy na wyczekane wakacje :-)

Najpyszniejszy tort na świecie - Pani ze Środy Wlkp. go robiła - jak ktoś blisko, to polecam :-)

Zosia z Dziadostwem i kuzynostwem

Przed Mszą - Rodzice i Chrzestni

Nasza Księżniczka smacznie śpiąca



Pierwsze wakacje z Zosią


Na pierwszy wyjazd wybraliśmy czas mniej wyjazdowy. Nie wyobrażam sobie z trzymiesięcznym, albo młodszym Maluchem siedzieć na pełnej ludzi piaszczyste plaży w nadmorskim kurorcie.
Wybraliśmy okolice bardziej spokojne - Świętokrzyskie. Nad zalewem Chańcza, niedaleko miejscowości Raków w domku naszej Cioci (oczywiście drewniany). Byliśmy tam ponad tydzień, spędzając dużo czasu na spacerach po lesie i nad zalewem,. Wieczorami rozpalaliśmy w kominku. Wybraliśmy się też na Święty Krzyż, a jeden dzień spędziliśmy na zakupach w Kielcach (moja szafa jest tak przestarzała, że aż wstyd :-P). Na szczęście Zosia ciągle lubi podróżować w chuście, niektóre miejsca są dla wózków niedostępne.
Pomimo długiego czasu podróży (~400km) zaplanowaliśmy go na czas drzemki Zosieńki, planując przerwy na czas aktywności, dzięki czemu nie musieliśmy jechać "na syrenie".

Gołoborza - Góry Świętokrzyskie - wejście na Święty Krzyż

Zamek Krzyż Topór nie sposób zwiedzić z wózkiem



Koniec roku


Koniec roku upłynął już spokojnie, chociaż grudzień upłynął nam pod znakiem przychodni :-P Borykaliśmy się z infekcją, potem mieliśmy szczepienie, i nieszczęsna trzydniówka... Teraz jeszcze walczymy z ząbkowaniem (ostania noc była okropna). Ale znamy się z Zosią dobrze, wiemy, czego możemy się spodziewać. Mamy plan dnia, który weryfikuje głównie największa zainteresowana i nie boimy się już kolejnych dni :-) Chyba dlatego ząbkowanie jest dopiero teraz, kiedy rodzice są już pewniejsi w stosunku do maluszka ;-)

Przepraszam wszystkich znudzonych, ale uśmiech mojej Zosi jest najpiękniejszy na Świecie

Face to face z Tatusiem - taka już dorosła jest...

No i kolejny dowód na wspólne geny ;-)

Goni Zosia kuzynów goni i naśladuje



Materiały budowlane


W grudniu zajęliśmy się też nieco przygotowaniami do prac budowlanych (zaczynamy od następnego tygodnia). W związku z ostatnią szansą na odzyskanie VATu zrobiliśmy co większe zakupy, rzeczy, które i tak byśmy kupili, żeby troszkę jeszcze odzyskać :-) Tak więc ostatnie dni starego roku, to walka z regipsami, płytkami, panelami i wanną. Tylko się brać :-)


Kochani! To już całe podsumowanie naszego roku. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam zdjęciami i opowiadaniem o nas. Jak Wam się podobało moje streszczenie? Ściskam Wszystkich mocno i całą rodzinką życzymy Wam Samego szczęścia w Nowym Roku! Jeśli ktoś ma wątpliwości czy da sobie radę ze wszystkimi obowiązkami, odpowiadam DACIE RADĘ, jak my daliśmy, bo jak nie my to kto :-)

i na koniec słit focia z Mamą :-)

Mała kibicka

Udostępnij to:

Komentarze

4 komentarze :

  1. Noszenie w chuście to super sprawa! I nie wyobrażam sobie, żeby jej nie mieć (ewentualnie wymiennie ergonomiczne nosidełko) ;) I można zwiedzać cały świat! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, tak, chusty są the best! :) śliczne zdjęcia z "dziadostwem" i kuzynowstwem ma Zosia, no i niech goni to kuzynowstwo, bo się co poniektórzy nie mogą doczekać wspólnych zabaw i gonitw ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że gonimy :) wszystkich :P

      Usuń
  3. Dokładnie! ja dostałam w spadku chustę i "nosidło-wisidło" (nie-ergonomiczne), ale z tego od razu zrezygnowałam. Ergonomiczne mnie trochę kusiło, ale teraz już tak szybko wiążę chustę, że nie jest potrzebne :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)