Podróże z niemowlakiem? Mamy swoje zasady.

Co by nie było Święta minęły i dość już wszelkich rozjazdów... Dla nas wyjazdy są niemałym wyzwaniem, bo do rodziny mojej, i męża mamy dość długie trasy 1,5 lub 2,5 godziny w aucie. Wyjeżdżając staramy się, aby Zosia ucierpiała najmniej, dlatego wybieramy na podróżowanie godziny drzemki. Wtedy Zosia nie musi nudzić się w aucie, świetnie wysypia się w bujającym samochodzie, a i nam jedzie się przyjemniej.



Bezpieczeństwo w aucie z dzieckiem wpływa na jego komfort jazdy


Przede wszystkim dziecko. Dopasuj życie pod dziecko, a podróż będzie przyjemna. Zgodnie z zasadami bezpieczeństwa, o których Pan Proste pisze tutaj o wyższości fotelików RWF, dziecko powinno jak najdłużej jeździć tyłem do kierunku jazdy, bez grubej kurtki, czy kombinezonu (o tym możemy poczytać tu: foteliki i kurtki nie idą w parze). My do tej pory używamy pierwszego fotelika, choć przymierzamy się do następnego, w którym Zosi będzie również siedzieć tyłem, czyli RWF (polecam http://osiemgwiazdek.blogspot.com/). Do fotelika wkładamy Zosię ubraną normalnie, tak, żeby się nie zgrzała (jak w domu, np. body+śpioch).

Zosia w podróży na wakacje (3,5 miesiąca)


W chłodniejsze dni na główkę zakładam cienką czapeczkę, a na krótkie trasy (kiedy auto nie zdąży się nagrzać) przykrywamy ją śpiworkiem lub kocykiem i zakładamy dresik, czy grubsze spodenki (szczególnie na zakupy, bo w marketach bywają chłodniejsze miejsca). Sami też nie jeździmy w kurtkach, a w samochodzie mamy temperaturę około 20stopni.

Wprost nie mogę patrzeć na te Maluszki poubierane w kombinezony spacerujące z Rodzicami po galeriach! Czy Ci ludzie nie mają serca? No, ale nie mnie oceniać, może oni też chętnie chodziliby owinięci w kołdrę :-P

Znalazłam jednak sposób dla tych, który muszą z dzieckiem wybrać się na zakupy autem, nie do galerii, tylko w plener. Ocieplaczki do kupienia tutaj, to ciekawa alternatywa dla Mam, aktywnie używających fotelika podczas krótkich spacerów. Każda Mama wie, jak to jest z kocykami, dziecko się wierci, kocyk spada, potem jest brudny... a tu proszę - ocieplaczek wciągamy na fotelik i możemy śmiało śmigać z dzieckiem. Po powrocie auta ocieplaczek ściągamy i dziecko nie musi już się zagrzewać bez sensu. Nie musimy maltretować Maleństwa ciągłym przebieraniem. Super sprawa, polecam :)


Stanowczość przede wszystkim


Dla mnie bardzo ważny jest komfort Zosi, a mój szanowny małżonek na szczęście nie jest mi przeciwny. Dlatego nie uginamy się pod nagięciiami rodziny - a może zostaniecie dłużej, jak Zosia pośpi itp. Nie! To jest dziecko, ma swoje prawa, ale ono za siebie nie powie, a my - rodzice, mamy zatem obowiązki i musimy dbać o jego harmonijne życie. Sami też nie lubimy chodzić głodni, a jedzenie w aucie do najmilszych nie należy (chociaż i karmienia w aucie mamy zaliczone).


Staromodne podejście?


Może to nie na czasie, takie głaskanie dzieci i regularne życie. Mi jednak z tym dobrze, i myślę, że każde kombinowanie wiąże się z dyskomfortem dziecka, które potem daje nam popalić. Który rodzic nie złapał się na tym, że dziecko po dni pełnym wrażeń i zmian dało mu w kość w nocy? To są małe istotki, a wrażeń muszą przetrawić nawet więcej niż dorośli, dlatego dajmy im komfort i stabilizację a i nam będzie lepiej się żyło.


Sprostowanie - u nas też nie jest idealnie


Niestety, czasem trzeba zrobić zakupy, wyjechać autem bez Taty, albo pojechać do lekarza na konkretną godzinę. Ale myślmy o dzieciach. Kiedy Zosia się urodziła, było naprawdę bardzo gorąco. Jeździliśmy z nią na zakupy, ale przekładaliśmy z fotelika do przewiewnej gondoli. Jeździliśmy nad jezioro, ale nie siedzieliśmy na środku słonecznej rozhałasowanej plaży, ale na skraju, pod drzewkiem. Wszystko można pogodzić :-)


Bilans


Może tracimy cenne chwile przy rodzinnym suto zastawionym stole, może nie spacerujemy z Zosią godzinami bez sensu po galerii, może coś nam umyka? Ale nasza Zosieńka spokojnie rozwija się w harmonijnym świecie, codziennie odwzajemniając się pięknymi uśmiechami.


Jak myślicie? Warto?

Udostępnij to:

Komentarze

9 komentarze :

  1. nienawidzę patrzeć na rodziców z niemowakami chodzącymi po galeriach, wrrr! Ja po pół godziny jestem zła od tego natłoku hałasów, świateł, muzyki, a co dopiero taki maluch, jeszcze poubierany jak na wojnę... no i jeszcze klimatyzacja, która jest chyba w każdej galerii, natłok bakterii z tym związanych, wrr!

    Co do podróżowania - my jesteśmy za to specjalistami w jeżdżeniu pociągami... może jest nieco głośniej czasem (kiedyś były specjalne przedziały dla podróżujących z dziećmi, teraz już raczej się od tego odchodzi, a szkoda! bo nikt nie lubi, gdy ktoś patrzy na gołą pupę dziecka, gdy się je przebiera...), ale taka podróż daje moim zdaniem (mimo wszystko) niesamowity komfort i rodzicom i dziecku, którzy mogą zarówno pospać jak i wyprostować nogi ;) spokojnie się najeść, nawet podczas jazdy, a także poczytać (nie wszyscy mogą czytaćw samochodzie).

    Dla rodziców z takimi baaaardzo małymi maluszkami, na dłuższe trasy polecam szczególnie pociągi nocne, z przedziałami sypialnymi. Są droższe, ale warto sobie pozwolić na taki komfort podróży, szczególnie na te długie trasy właśnie (często wychodzi to i tak mniej niż za paliwo). Wiadomo - jak wszystko, taka podróż ma swoje plusy i minusy (pociągiem nie wszędzie dojedziemy, trzeba się trochę ograniczyć z bagażem czy też mogą nas denerwować inni ludzie, jeśli nie jedziemy w przedziale sypialnym czy dla matki z dzieckiem), ale my z Wiktorią jeździmy od kiedy skończyła 3 miesiące pociągiem, w trasy dłuższe i krótsze i jesteśmy baaaardzo zadowoleni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pociąg jest super, niestety, u nas pociągów nie ma, a dojeżdżać autem do miasta, zostawiać tam auto i jeździć drożej niż autem nie dla nas (wszyscy mamy już normalne bilety)

      Usuń
    2. przy podróży z dzieciem bilet rodzinny z 33% zniżki dla obojga rodziców ;) tak na przyszłość ;)

      Usuń
  2. Ile się placi za bilet dla 4 miesięcznego dziecka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego, co się orientuję, dzieci do 4 roku życia jeżdżą za darmo. Potem mają zniżkę 37%

      Usuń
  3. Moje dziecko ma wiele wrażeń, każdy dzień inny, żadnych schematów i na nie chyba to dobrze działa - jak wieczorem zasypia tak wstaje dopiero rano. Każde dziecko jest inne i każdy rodzic jest inny. Ja nie wyobrażam sobie abym miała CAŁE życie dostosować do planu dnia dziecka. Ale jak ktoś potrafi to zrobić to szacun dla niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gratuluję takiego dziecka :) My raczej sami sobie żyjemy w miarę regularnie. Tata pracuje zawsze od-do, więc wstajemy o tej samej godzince, śpimy tak samo, jemy tak samo. Oczywiście tak też się potem i dziecko ułożyło... Śpi, kiedy potrzebuje, je kiedy chce...
      Z tym CAŁYM życiem, to bez przesady, wszystko w granicach zdrowia psychicznego :D Nie siedzimy w tym samym pokoju, ani nie mamy nastawionych budzików na wszystko. Jak ładniejsza pogoda to spacerujemy pół dnia, a jak leje to idziemy na 10minut. Tak samo jak każdy, dziecko ma prawo do zmiany planów, ale robimy co możemy, np planując dłuższy wyjazd, bierzemy pod uwagę pory drzemek, żeby jej było wygodnie.

      Usuń
  4. mam takie samo podejście :) nasz plan dnia to podstawa....pory karmień i drzemek są najważniejsze choć oczywiście czasem trzeba się dostosować do innych spraw np. wizyta u lekarza ale wszystko można pogodzić ;) i najważniejsze to spokojna dzidzia :)
    wolimy z mężem dobry, stały rytm dnia bo nasz skarb jest wtedy spokojniejszy :)
    a komentarze dobrych ciotek....że niby się zbyt spinamy....puszczam mimo uszu ;) i nie naginamy się żeby innych zadowolić :P
    pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem jedyną osobą ustawioną przez dziecko ? :) Ale jak to miłe wiedzieć, że o 10, mogę już spokojnie wypić kawę, a o 20 ostatecznie odsapnąć po całym dniu (popołudniowa drzemka wypada różnie 14-16). lubię te pewniaki :D

      Usuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)