Jakie jabłko taka skórka, jaka matka taka córka

Przygotowując ten wpis zajrzałam na Wikipedię i tam znalazłam to powiedzenie, którego wcześniej nie znałam i bardzo mi się spodobało... Jakie jabłko taka skórka, jaka matka taka córka

Moje ulubione jabłko Alwa



No właśnie, powiedzenia. W Polsce jest wiele powiedzeń "z jabłkami w tle", a dlaczego? Bo jabłko to owoc, który jest w Polsce od zawsze (prawda? :P) A tak naprawdę nasz klimat służy tym owocom i to jedna z tych naszych, najlepszych rzeczy :-)


Dobre nawyki żywieniowe


Spotkałam się z taką opinią, że najlepiej jeść rzeczy, które występują w danym czasie w danym klimacie. To ja Wam powiadam - teraz w Polsce nie ma świeżych pomarańczy, ale jabłka :)


Jemy owoce, jemy jabłka


Dlatego właśnie ja, i moja rodzina (a więc i Menżu i Zosia) jemy jabłka zimową porą. Czasem gruszki, ale tych trochę mniej, i nasz pojemnik owocowy zimową porą jest napełniony polskimi owocami. Z polskiego sadu, nie z marketu. Jabłka i gruszki są trzymane przez cały rok w hermetycznych chłodniach, dzięki czemu zachowują świeżość cały rok. W tym sadzie można też kupić soki z ich jabłek, tłoczone. Jabłka posiadają certyfikat ekologiczny (nie pamiętam dokładnie jaki), a kosztują tyle samo co w marketach :-)

Owocowe Love <3



Jabłka w diecie niemowlaka


Zosia codziennie je owoce - czasem ze słoiczka, czasem "prawdziwe". A właściwie inaczej - zazwyczaj dostaje prawdziwe :-) Jabłka lub gruszki, a ze słoiczka inne owoce. Ostatnio dostaje też maliny zamrożone od babci, a niedługo wprowadzimy truskawki. Wg schematu żywienia nie powinna przekraczać 100g owoców, i tego się trzymamy.

Na śniadanko i kolację Zocha szamie kaszkę (manną lub kukurydzianą z płatkami owsianymi lub ryżowymi), wg tego przepisu z dodatkiem owoców. Podwieczorek to owoce w formie "rzeczywistej", które dostaje do rączki - takie nasze małe BLW - Zośka bardzo to lubi i coraz lepiej radzi sobie z jedzeniem i dziamdzieniem kawałków owocków. Lubi też ciasteczka z jabłek.


To się opłaca!


Ja osobiście nienawidzę wydawać pieniędzy bez sensu, a takim wydatkiem są dla mnie owocowe słoiczki. Przynajmniej z owoców, które mamy. Tutaj, w Polsce, dobre, nasze :-) Słoiczek jabłuszka kosztuje około 3zł. Za tyle kupimy ponad kilogram jabłek, które posłużą całej rodzinie :-) to prosty rachunek i przepis na domowe finanse :-)


A jak u Was? Jecie polskie owoce? Lubicie jabłka? Jakie macie ulubione odmiany?

Pamiętaj o KONKURSIE 
    Śledź nowe posty :-)
Follow on Bloglovin

Udostępnij to:

Komentarze

13 komentarze :

  1. Odpowiedzi
    1. Czerwona czy żółta? Musze zobaczyć, czy jest u nas...

      Usuń
  2. Jemy, jemy :) głównie jablka, ale mamy też zamrozone maliny, truskawki, jagody i borówki :) i trochę przetworów z różnych owoców, ale że tam cukier, to Młody jeszcze nie dostaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przetwory odrzuciłam, chociaż Babcia robiła dla Zosi, to nie dam jej takiej bomby cukrowej. Dlatego używamy mrożonek... Ileż to jej potrzeba - 3 malinki do kaszki i git :) A jabłuszka tak pachną... mmmm :D

      Usuń
  3. Moja babcia zawsze powtarzala mi, ze najlepiej jesc "te swoje" owoce, czyli take ktore rosna w kraju w ktorym sie zyje.

    OdpowiedzUsuń
  4. ostatnio miałam fazę na jabłka pieczone, posypane cukrem pudrem mniam, ale na zatwardzonka u dzieci jak znalazł:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeszcze zatwardzonka nie mieliśmy - moze dzięki temu ;)

      A pieczonego jabłuszka dawno nie jadłam, polecasz jakieś konkretne?

      Usuń
  5. B. U nas jabłka muszą być w domu obowiązkowo. Szczególnie Szymek je uwielbia i często woła o "papo". Latem i jesienią mamy własne jabłka w sadzie, z których robię naturlany sok 100% i musy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo... U nas też może kiedyś będą... Na razie tylko pole wkoło :) Ja się bardzo cieszę z odnalezienia tego sadu, bo ponoć jabłka bardzo łatwo nafaszerować syfem

      Usuń
  6. B.Mieszkając na wsi w zagłębiu sadowniczym ciężko by było nie natrafić na te pyszne owoce.Ale jest też druga strona medalu. Może i te jabłuszka wyglądają pysznie i zdrowo,ale wiele osób nie zdaje sobie spawy ile chemii jest użyte aby tak jabłko wyglądały.Ile razy sa pryskane jeszcze na drzewie a ile już w przechowalni. Broń Boże nie odradzam,ale trzeba uważać,myć myć i jeszcze raz myć.A co do tych słoiczków,to szczerze wątpię żeby były takie EKo jak się promują,ale jest jeden plus.W mały słoiczku można mieć tyle różnorodnych owoców,za które w sklepie kupując każde osobno zapłacilibyśmy majątek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mycie to podstawa, i mam nadzieję, że jednak w takim sadzie z certyfikatem zachowują podstawowe zasady. Co do słoiczków też uważam, że można by tam wiele rzeczy znaleźć, ale zostaje nam zaufać... A myślę, że i tak bardziej mogą się opłacać owoce, bo i tak większość słoiczków jest z dodatkiem jabłek - jako wypełniacza... Sama jednak te "mniej posiadane" owoce dokupuje ze słoiczków , bo to bardzo wygodne, mimo wszystko

      Usuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)