Sezon budowlany rozpoczęty

Jak wiadomo, prace budowlane wewnętrzne najlepiej wykonywać zimą. Dlaczego? Bo nie można wykonywać wtedy prac zewnętrznych...

A tak na poważnie...



Nauczeni doświadczeniem

 

W zeszłym roku zabawa z budową i kończeniem parteru została odsunięta na 'po świętach'. Kiedy zorientowaliśmy się, że nie jesteśmy w stanie skończyć w tamtym roku, Piotrek dostał półpasiec, najprawdopodobniej pomógł w tym stres, postanowiliśmy odpocząć i przygotować dobry plan działania (kto ma ochotę przeczytać o naszych budowlanych początkach, zapraszam tutaj). No i się udało, bo byliśmy idealnie przygotowani, na pierwsze dni dobrej pogody do wylewania posadzki.

W tym roku było trochę prac zewnętrznych do ogarnięcia. Zakopywanie fundamentów, wykonanie instalacji na wodę deszczową razem z zakopywaniem zbiorników na deszczówkę...


Kończąc rozplantowaniem ziemi pozostałej z wykopów pod fundamenty... Było tego sporo, a ludzka wytrzymałość ma pewne granice. Ostatecznie otoczenie okołodomowe zostało doprowadzone do porządku :-)




Aaa... Jeszcze ostatkiem szczęścia tuż przed większymi opadami udało się Piotrusiowi przygotować podjazd i auto stoi juź w garażu :-D to taki nasz następny 'kamień milowy' rozwoju naszego domku ;-)


A więc po świętach zaczynamy... Możemy zaczynać, bo mamy dom drewniany, więc budowa jest możliwa w każdych warunkach, nie trzeba czekać na wyschnięcie tynków :-) Tzn. Mój Brat i Mąż zaczynają, bo przy wełnie (końcówka) i regipsach, ja odpadam. Jestem za mała...


Zakupy ostatniej szansy :-)

Poczułam już jednak atmosferę budowlaną dzięki ograniczeniom zwrotu VATu... Postanowiliśmy bowiem zakupić co droższe materiały, żeby jeszcze coś odzyskać ;-)

Dlatego ostatni tydzień zamiast pod znakiem zbliżających się świąt i pieczeniem pierniczków minął pod znakiem materiałów budowlanych i obliczeń. Mamy już zamówione płyty g-k, osb, panele, kompakt wc. Do końca roku chcemy się jeszcze uporać z płytkami i wanną... Płytki już właściwie wybrane, jednak chcemy troszkę poszaleć i musimy zatem troszkę policzyć... (3kolory).

I na tym koniec, koniec kasy oczywiście, bo zakupów jest 'niekończąca się lista' (jak w ikei :-P). Może uda się udziergać na listwy przypodłogowe, bo Zośka dupkę do góry podnosi, zaraz się zacznie raczkowanie, to dobrze by było ogarnąć te listwy... Ale to dla mnie tak bezsensowne pieniądze, że szok! (pewnie dlatego tak to odkładamy :-P) no, ale niech już będzie... Z odliczeniem VATu będzie mniej boleć :-) dzisiaj policzę ile tego potrzeba na parterze...


Cieszę się, bo idzie do przodu!

Ale już się cieszę na te zmiany, nie mogę się doczekać wykańczania naszego pięterka :-) mam nadzieję, że wszystko pójdzie sprawnie. Teraz mamy już schody, co prawda takie 'budowlane', ale zawsze to wygodniejsze niż drabina rozkładana za każdym razem, więc można iść na górę chociaż przykręcić jedną płytę :-) może Zosię weźmiemy w chustę i razem trochę pomożemy? Nawet podawanie wkrętów jest dla mnie przyjemnością, bo razem budujemy nasze :-) budujemy nasz dom, i to jest piękne. Jak leży się po takim intensywnym dniu, boli Cię wszystko, ale się cieszysz... Cieszysz się, bo zbudowałeś coś swojego i sam :-) dlatego warto się tak męczyć :-)

A jakie plany na zimową budowę macie Wy? A może boicie się w ogóle budować i wolicie spokojne mieszkanko?

Udostępnij to:

Komentarze

2 komentarze :

  1. A jak:) tylko w zime budowac bo gdy jest cieplo to jest czas na piwo po pracy we własnym ogrodzie przy grillu a nie na pieterku wśród plyt gipsowych i plytek bądź tez paneli:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam madzieje, ze mastepny sezon grillowy rozpoczniemy ze skonczona gora :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)