Podsumowanie naszego szczęśliwego 2013 roku cz.1 - Zima

Postanowiłam to podsumowanie podzielić na części. Niestety, ten rok był dla nas tak intensywny, że nie sposób zmieścić to w krótkim i lekkim poście ;-). Mam nadzieję, że zechcecie przeżyć razem z nami to nasze małe podsumowanko. Zatem...

Część pierwsza: Zima



1. Styczeń


Zosia jest w brzuchu i jest jeszcze Bąblem ma 250 g. 25 stycznia kończymy 20 tydzień ciąży, czyli jesteśmy na półmetku. W domu pełną parą idą przygotowania do szpachlowania ścian. Zdecydowaliśmy się na szpachlowanie całych regipsów, żeby na dole to dobrze wyglądało. W domu pojawił się też kominek, na razie dopiero w garażu, ale w domu już był ;-)



Kuchnia przed szpachlowaniem

Salon przed szpachlowaniem

Miejsce na kominek

Łazienka przed płytkowaniem

Kominek w oczekiwaniu na montaż



2. Luty


Jak każdy luty był krótki i minął szybko ;-) w lutym robiliśmy zakończenie budowy gazu, odbiory kominiarskie, próby szczelności i montowany był piec i komin do pieca. Poza tym trzeba było wylać pod kominkiem posadzkę, ale tym zajęła się firma,, która nam go montowała i zrobiła obudowę - zdecydowaliśmy się na najtańszą opcję bez żadnych belek, kamieni czy skosów. Ja miałam w głowie wizję, jak to załatwię farbą, ale o tym w maju ;-).

Kominek - stan zero

Komin turbo zamontowany

Kontrola Pani inwestor


Piec zamontowany
W lutym też mieliśmy USG anatomiczne. Pierwszy raz zobaczyliśmy Dzidzię, i wtedy też dowiedzieliśmy się, że będzie to Zośka :-D wyglądała strasznie, jak jakiś stwór, ale już wtedy była uśmiechnięta i dla nas najśliczniejsza :-)


Pierwszy uśmiech Zosi, jaki zobaczyliśmy. ("Tam na blokach mieszka demon" - DonGuralEsko)




3. Marzec


W marcu chłopaki ostatecznie zakończyli sprawę ze szpachlowaniem i posprzątali dół. Mieliśmy też kilka spotkań z wykonawcami posadzki. Jak pisałam tutaj, zdecydowaliśmy się na posadzkę anhydrytową. Nie można jej wylewać w niskiej temperaturze, a nawet nocą powinny być temperatury dodatnie, dlatego woleliśmy przeczekać, żeby pogoda nas nie zaskoczyła.

Rodzinka w komplecie :)


Zosia w brzuchu ostro fikała, ale była bardzo dzielna. Nadal chodziliśmy do lekarza co 4 tygodnie, wtedy też widywaliśmy na USG Zosię, i sprawdzaliśmy czy z jej serduszkiem wszystko ok.
W Wielki Piątek kupiliśmy dla Zosi wózek (jedna z naszych rzeczy używanych), dlatego pamiętamy, że jeszcze wtedy leżał, ba, nawet padał śnieg :-P


4. Kwiecień


Zaraz po świętach mąż miał urlop i zaczęliśmy nierówną walkę ze styropianem. Dlaczego nie równą? Otóż pan, który miał być docelowym wykonawcą, a ostatecznie uciekł, przed ucieczką zdążył wylać płytę fundamentową, która była tak krzywa, że było to widać gołym okiem. Pod posadzkę samopoziomującą powinien być w miarę równy poziom, dlatego poza styropianem właściwym, konieczna była warstwa wyrównująca, którą zapewniali mój brat i jego kumpel :-D ekipa nie do zajechania.

Nasza ekipa nie do zajechania

Mój mąż dzielnie walczył

Układał styropian między rurami

Układał styropian w gabinecie

a ja w styropianie układałam peszle

a jego już boli głowa - "o tu"


Tuż przed wylaniem posadzki odwiedził nas też wujek z teściem, którzy rozprawili się z piecem, przygotowując go do odpalenia, a ja z mężem zajęliśmy się rurkami. Na tak przygotowaną podłogę 21 kwietnia wylana została posadzka Agilia Sols A. Posadzka pielęgnowana była zgodnie z zaleceniami producenta. Przez 4 dni w ogóle nie wchodziliśmy (to były nasze 'wakacje od budowy'), potem rozpoczęliśmy zeszczotkowywanie powstałego osadu i włączyliśmy ogrzewanie - czyli zaczęliśmy naszą posadzkę wygrzewać. I tak pod znakiem żółtej posadzki minął nam kwiecień.


Wylewanie posadzki anhydrytowej

Szlifowanie

Trochę nam się ta zima przedłużyła, ale w końcu nadeszła wiosna, wiosna za dworze, wiosna w naszych sercach, Zośka była coraz większa i cięższa, ale było całkiem znośnie, a nawet intensywnie ;-) W końcu miała urodzić się w czerwcu, a przed nami jeszcze tyyyle pracy. Przeczytajcie dalej

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)