Pierwsze jedzonko, czyli jak rozszerzać dietę dziecka, nie zwariować i nie zbankrutować:-)

Od pierwszych chwil po narodzinach Zosia całkowicie zaakceptowała jedzenie z piersi i myślałam, że na pół roku mam spokój... Ale nie...

Po 4 miesiącu


Po ukończeniu przez Zosieńskę 4miesięcy dostałam nawsletter z BoboVity (zapisałam się tuż po porodzie do wielu takich dziecięcych newletterów, dzięki temu otrzymałam próbki z Bebiko, Bebilon i HIPP - tutaj "wyprawka" była najbardziej "wypasiona") z informacją, że dzieci karmione piersią od ukończenia 4miesiąca powinny dostawać gluten. Miała to być tzw ekspozycja na gluten, polegająca na podawaniu dziennie 2-3g glutenu w posiłku. I to odpowiada połowie płaskiej łyżeczki na dzień.



Dlaczego już teraz?

Od razu zapaliła mi się czerwona lampka - producent ciśnie, żebyśmy wcześniej zaczęli rozszerzać dietę, czyli wcześniej zaczęli kupować jego produkty. Ale nie... Poczytałam, poszperałam i znalazłam! Rzeczywiście takie są nowe zalecenia żywieniowe.

Od czego zaczęłam

Jako mama oszczędna, po sprawdzeniu ceny kaszek "dziecięcych", w których w większości jest cukier, postanowiłam nie płacić takich pieniędzy i zdecydowałam się na kaszkę manną błyskawiczną firmy Kupiec za około 2,5zł. Będąc w tym dziale w sklepie, zaopatrzyłam się też w kaszkę kukurydzianą i jaglaną - czyli kasze bezglutenowe.

Po powrocie do domu rozpoczęłam eksperymenty. Szukałam proporcji płynu do kaszy, bo na opakowaniu był przepis na szklanki :-S. Próbowałam gotować na wodzie - była obrzydliwa... W końcu zdecydowałam! Zosia całymi dniami wciąga cyca, który ma tak wiele wartości odżywczych. Wiem, że przez gotowanie mleka mamy, te wartości zostaną zabite, ale ona wiele straci na 50ml? Postanowiłam spróbować, w końcu taka kaszka powinna być i słodka i smaczna dla takiego malucha, poza tym, dziecko zna dobrze ten smak, zmieni się głównie konsystencja :*) dzięki czemu będziemy mieć większe szanse na powodzenie naszej misji :-D



Przepis na pierwszą kaszkę

mój przepis na pierwszą kachę dla Zosi:
  • 40ml mleczka z piersi
  • 20ml wody, którą przepłukujemy buteleczkę po mleczku i dolewamy do mleka do
  • najmniejszego garnuszka, jaki mamy w domu
  • do tego pół łyżeczki kaszki kukurydzianej, i pół łyżeczki kaszki manny.
Doprowadzamy do wrzenia i na maluteńkim ogniu pyrplamy 3minutki i gotowe!

Z czasem doszłam do tego, że przydają się miarki z IKEI (my mamy oczywiście z czerwonym akcentam) i tak pół łyżeczki, to 3ml. Czyli ogólne proporcje na 10ml płynu, 1ml kaszki i nie ma problemu z rozmyśleniami czy tym, że każda łyżeczka w domu jest inna i raz kaszka się leje, a raz wychodzi gęsta, że nożem kroić można :-)

Taką kaszkę zaczęłam podawać przed południem, żeby obserwować, czy nic się małej nie dzieje. Potem zauważyłam, że Zośka po tym lepiej śpi, więc przed kąpielą podawałam drugą kaszkę, już tylko kukurydzianą.

Około 6 miesiąca - pokarmy stałe, nie tylko ze słoiczków!

Po 24tygodniu życia Zośki zaczęłam wprowadzać inne pokarmy, głównie dlatego, że widziałam ogromne zainteresowanie z jej strony w stosunku do jedzących domowników :-)

Wszystkie nowe rzeczy podaję przed południem, żeby widzieć ewentualną złą reakcję na nowe danie. Aha! I nowości dostaje tak około 2łyżek stołowych. Zaczęłyśmy od ziemniaczka ugotowanego, "podeptanego" z mamy mleczkiem, potem była marcheweczka od Babci z ogródka, a potem zaczęłyśmy ze słoiczkami - groszek, dynia. Do kaszek też powoli próbujemy dawać owocki - jabłko, suszone śliwki. Słoiczki zazwyczaj kupujemy w Rossmannie, bo z programem Rossnę! mamy jedzonko w dobrych cenach. Już przymierzam się do gotowania dla Zosi. Na razie, tak małych ilości nie opłaca się gotować. Mięsko mam z dobrego żródła, marchewkę i ziemniaczki od sąsiadów :-) po inne warzywa zamierzam wybrać się do sklepu ekologicznego, bo nie znam innych źródeł.

Może ktoś mógłby coś zareklamować? Jakiegoś dostawcę warzyw nie nafaszerowanych wszechobecnymi ulepszaczami? Na razie szykuję się na sklep w Baranowie, choć ceny niemałe, to i tak wyjdzie taniej niż ze słoiczków sklepowych. A na czarne godziny (czyli nieoczekiwany brak czasu) mamy słoiczki od Babci :-)

Jak rozszerzaliście diety waszych maluszków? Co smakowało im najbardziej, a czego nie miały ochoty przełknąć?

Udostępnij to:

Komentarze

16 komentarze :

  1. ooo, ale super! Najbardziej podoba mi się przepis na pierwszą kaszkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecamy! Zosia bardzo lubi i je taką dwa razy dziennie. teraz już dodajemy do niej owocki (ze słoiczka) - po 4 łyżeczki na porcję. Bardzo lubi jabłuszka z jagodami czy suszone śliwki :-) Ostatnio odkryłam też, że jeśli wyjdzie troszkę za rzadkie, można dosypać trochę kleiku ryżowego (my mamy z bobovity) do już letniej kaszki i zagęścić w ten sposób :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może nie doczytałam, ale kiedy (o jakiej porze) podaje Pani kaszkę? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku podawałam samą kaszkę przed południem (żeby widzieć reakcję dziecka w ciągu całego dnia). Potem Zosia dostawała kaszkę rano (manno-kukurydzianą) i wieczorem (kukurydzianą). Aktualnie kiedy ma już 6miesięcy (http://budujacamama.blogspot.com/2013/12/poroczek-zosi-co-potrafi-6-miesieczne.html) mamy dokładnie 3 posiłki:
    - rano (8:30-9) Kaszka glutenowa z owocami (4 łyżeczki owoców na 60ml kaszki)
    - południe (tu rozpiętość jest większa i czasem "podchodzimy do obiadku kilka razy 12-14) Obiadek - warzywka, teraz już mięskiem lub rybką
    - wieczór (18:30-19 pół godziny przed kąpielą) Kaszka kukurydziana, czasem z płatkami ryżowymi albo klikiem ryżowym i też z owocami

    Zapraszam do czytania, niedługo dorzucę nowe przepisy na pierwsze dania dla Malucha. Pozdrawiamy (Mama z najedzoną już Zosią)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochane Mamy! (i nie tylko, może Babcie też powinny poczytać, jak nie zrobić dziecku krzywdy) Polecam bloga http://babyfirstspoon.blogspot.com/search/label/pierwsza%20%C5%82y%C5%BCeczka rzeczowo i w temacie żywienia bardzo fachowo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam;)
    moja dziecina ma 16 tygodni. Zastanawiam się nad podaniem kaszki.
    Pani sposob jest całkiem fajny;)
    Próbuje podawać gotową ( z te samej firmy Co mleko) łyżeczkę dziennie, ale nie smakuje jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmi Pani piersią, czy Mlekiem modyfikowanym? Gluten jest przewidziany tak wcześnie (po 4 miesiącu, my zaczęłyśmy koło 18-19 tygodnia) jedynie dla dzieciaczków na piersi.

      Usuń
  7. Nie widzę sensu podawania dziecku 6 miesięcznemu papek i przetartych warzyw. Zdrowiej i naturalniej stosować metodę BLW, przynajmniej nie popełni się tylu błędów żywieniowych co przy papkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nie ma co generalizować, co jest dobre a co nie, ja bynajmniej oceniać nie zamierzam. Dla każdego co innego jest odpowiednie. Wszystko jest kwestią wyboru odpowiedniego dla Mamy i dziecka. Ja nie mówię, że dziecko nie dostaje warzyw czy owoców do rączki. Dostaje i bardzo to lubi. Ale nie zamierzam iść w BLW całkowicie, Zosia je tyle, ile zechce, nie latam za nią z łyżeczką. Jedzenie odbywa się w spokoju i bez nacisku. Jeśli Mała nie che jeść - nie je. Nie mam dostępu do wszystkich warzyw ze sprawdzonego źródła, a nie chcę jej podawać w kółko tego samego. Ja tam lubię używać sztućców, dlatego i dziecku nie odmawiam :)

      Usuń
  8. Własnie znalazłam jak karmić Moją Amelcie ma 16 tyg i zastanawialam sie od czego zacząć a tu proszę i nawet przepis bardzo dokładny , Dziękujemy i pozdrawiamy serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. próbowałam już wszystkie mleka modyfikowane i oczywiscie Moja mała cwaniara nie bedzie jesc a to spróbujemy

      Usuń
    2. Pewnie, nie ma co Dziecko zmuszać :D Zośka zajada chętnie, jest już starsza, dlatego je kaszkę z owocami i płatkami - przepis tutaj: http://budujacamama.blogspot.com/2014/01/penowartosciowe-sniadanko-dla-dziecka.html Pozdrawiamy i zapraszamy :)

      Usuń
    3. ale najgorsze jest to ze mi dalej je co 2 godz. i nawet w nocy nie mam jak sie wyspac po prostu masakra

      Usuń
    4. Zośkę parę razy przeciągnęłam, ale też w nocy się budzi przynajmniej 3 razy (idzie spać o 20 i budzi się o 23, 1, 4 - zazwyczaj), a czasem nawet częściej, ja przysypiam z nią, i jest śmiesznie, czasem nawet nie wiem, że śpi z nami... Ale przeżyjemy... Kiedyś to przejdzie, tak się pocieszam :)

      Usuń
    5. no to dokładnie u Nas jej identycznie własnie prawie te same godziny sa , chociaz od wniedzieli idzie spac o 7 sama pada ze zmeczenia juz

      Usuń
    6. ja tam wolę Zośkę przeciągnąć - i niestety ona ze zmęczenia marudzi, a zasypia tylko przy Cycusiu :)

      Usuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)