Trzydniówka u niemowlaka

No i stało się! Jesteśmy po pierwszej chorobie zakaźnej okresu dziecięcego, a właściwie niemowlęcego, bo trzydniówka, zwana też rumieniem nagłym jest chorobą występującą u dzieci od 6 miesiąca do 2-3 roku życia.
Zdaniem naszego pediatry Zosia przeszła klasyczną, książkową trzydniówkę.



Przebieg trzydniówki

W nocy z poniedziałku na wtorek dostała wysoką gorączkę (do 39,5)

 

Temperatura dawała się lekko zbijać, ale po zakończeniu działania leków przeciwgorączkowych wracała ponownie. Nie należę do osób panikujących, zaopatrzyłam się w różne opcje leków (czopki z paracetamolu w różnych dawkach, kropelki z paracetamolem -najbezpieczniejsze dla maluszka oraz opcja z ibuprofenem -awaryjnie) i czekałam na rozwój sytuacji. Niestety, gorączka nie udawała się skutecznie zbijać, przy małej dawce paracetamolu (10mg na 1kg masy ciała) lek działał tylko 2 godziny po podaniu) przy dawce większej (15mg na 1kg masy ciała) byliśmy w stanie dotrzymać do następnego podania leku około 4-5godzin. Przy okazji chłodziliśmy Zosi nadgarstki zimnym ręczniczkiem.

W środę wybraliśmy się do naszego pediatry. Osłuchał Zosię bardzo dokładnie, łącznie z brzuszkiem (żeby sprawdzić jelitka, bo pojawiły się sporadyczne biegunkopodobne kupki), zajrzał do gardła i ocenił bolesność uszek. Nie znalazł nic, co mogło oznaczać, że organizm Zosi walczy z wirusem i jeszcze nic nie wyszło... Oddelegował nas do domu z zaleceniami regularnego podawania paracetamolu w kropelkach (chociaż czopki nam lepiej pasowały, jednak z powodu zwiększonej ilości kupek, ciężko było trafić na dobry moment do jego podania) co 8godzin. Jeśli paracetamol by nie zadziałał, pomiędzy dawkami mieliśmy się posiłkować ibuprofenem.

Na szczęści organizm Zosi przyjął taktykę obronną - spanie. Zosieńka spała nie 2, ale 3 razy w ciągu dnia, w nocy też była tylko jedna przerwa na podanie leków :-) spała właściwie około 18-20 godzin w ciągu doby... W piątek rano gorączka zniknęła, a pojawiła się...



Wysypka,

 

która obejmowała twarz, brzuszek i plecki. Początkowo spanikowałam, że to może być różyczka, więc od razu zadzwoniłam do przychodni i poinformowałam o przypuszczeniach. Zostałyśmy więc zapisane jako ostatnie, żeby uniknąć kontaktu z dziećmi zdrowymi. Lekarz usłyszawszy o wysypce, od razu zdiagnozował trzydniówkę, i ucieszył się (bo mamy takiego miłego lekarza, który ewidentnie cieszy się zdrowymi pacjentami), bo ta choroba nie niesie ze sobą żadnego zagrożenia. Wysypka nie jest swędząca, po prostu musi zejść, a temperatura nie powinna już wrócić. Nie występują też żadne powikłania.



Trzydniówka w skrócie

  • jest chorobą małych dzieci, 
  • przenoszona drogą kropelkową, 
  • wiąże się z wysoką temperaturą przez około 3dni, 
  • po czym temperatura samoistnie spada i pojawia się wysypka, najczęściej na korpusie. 
  • Po przejściu wysypki dziecko nabywa odporność na całe życie. Są też opinie, że można tą chorobę przejść dwa razy, ponieważ wirus ma dwa typy A i B. 
  • No i najtrudniejsze. Zdiagnozowanie trzydniówki może nastąpić dopiero przy końcu choroby, więc po ustąpieniu gorączki i pojawieniu się wysypki, tak, jak w naszym przypadku.

A wy? Mieliście do czynienia z tą chorobą? Jak Wasze maluchy ją zniosły? Jakie macie sposoby na gorączkę u niemowlaków?

Udostępnij to:

Komentarze

4 komentarze :

  1. My na szczęście nie mieliśmy problemów z trzydniówką. Całe szczęście, że tak szybko mija :) Zdrówka dla małej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Budująca Mama8 marca 2014 18:05

    Dziękujemy, na szczęście nie było z tym żadnych problemów. Najgorsze, że chorobę można zidentyfikować dopiero po jej zakończeniu. Ale za to wiosennie nic nas nie dopada :D

    OdpowiedzUsuń
  3. a może być trzydniówka trwająca dwa dni?:))) bo taką to mieliśmy
    Zosiaczek niech mi już nie choruje! nu nu nu

    OdpowiedzUsuń
  4. Budująca Mama8 marca 2014 20:04

    Pewnie może, bo temperaturę się może udać wcześniej zbić, albo organizm później walczyć zaczyna... Wysypka potwierdza w 100% trzydniówkę. My złapałyśmy ją w przychodni,l ale prawie 3 miesiące temu, teraz od miesiaca nawet katarku nie mamy :) tak się trzymamy :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)