Nasze pierwsze lato

Z racji pięknego słoneczka, tuż po spacerze postanowiłam napisać jak było u nas latem... (i jak zwykle kończę przed wieczorem - bo piszę podczas zasypiania Zosi)

To lato było pierwsze pod wieloma względami. Przede wszystkim to pierwsze lato Zosi, pierwsze 3miesiące życia Zosi. Było to też pierwsze lato w NASZYM DOMU, no i też pierwsze chwile w nim spędzone...




Wprowadziliśmy się tydzień przed narodzinami Zosi, tj. 7czerwca, pogoda była wspaniała. A ja miałam wreszcie czas, żeby odpocząć przed porodem... Hmm... Odpocząć? Pewnie - zajęłam się rozpakowaniem maneli, układaniem w szafkach, myciem okien po budowie... Zaczęłam się już nawet martwić, bo pomimo zbliżającego się terminu i obfitości wrażeń, Zosia się na świat nie spieszyła... Na szczęście, bo dzięki jej punktualności zdążyliśmy wszystko przygotować i poród nie był dla nas zaskoczeniem. Jak wyjeżdżałam do szpitala, to byłam spokojna, że bez nerwów mam gdzie wracać :-) łóżeczko z pościelą gotowe, fotelik w ubrankami na wyjście, pierwsze rozmiary ubranek poukładane i poprasowane... Wszystko jak należy! Hehe... tylko Zosia duża się urodziła i dwa rozmiary przeskoczyła od razu (wskoczyła od razu na 62-68).

W dniu narodzin Małej zaczęły się prawdziwe upały...

Jak ubierać noworodka latem.

Wszystkie ubranka, z grubej bawełny poszły w kąt, nie było mowy o śpiochach, pajacach i kołderkach ;-)
Pierwsze dni Zosia spędziła ubrana w zwykły bawełniany kaftanik i przykryta kocykiem, ewentualnie w rożku lub pod pieluchą tetrową - w zależności od natężenia gorąca, bywały też dni w sukience lub nawet samej pieluszce, kiedy było naprawdę nieznośnie gorąco.

Bardzo przydała nam się też poduszka C, nazywana przez mnie rogalem firmy Mothercare (mieliśmy używaną, porządnie upraną) - dzięki niej przy każdym karmieniu nie kleiłyśmy się do siebie :)

Zalety upałów

Czułam się w domku bardzo swobodnie, byłam szczęśliwa, że mam to wszystko teraz... Nie przeszkadzał mi żar z nieba, czasem nawet pomagał, bo w słońcu pieluchy schną szybciej a i cudowne zdolności wybielające mogłam poznać :-)

Wszystko schło rewelacyjnie, ja mogłam nie przejmując się strojem wyjść choć to pranie powiesić, kiedy Zosia przysnęła... (Oczywiście nasłuchując nianią, czy wszystko ok)

Lato na wsi

Potem były pierwsze spacery - super! Cisza, spokój, nie było problemów z tachaniem wózka po klatkach, czy harmidrem ulicy... Wystarczyło Zosię włożyć do wózka i mogłyśmy przemierzać nowe tereny :-) sąsiedzi patrzyli na nas dziwnie, bo Zosia (stale schowana przed słońcem) nie nosiła czapeczki, żeby nam się nie ugotowała - to ważne, bo przez głowę ucieka najwięcej ciepła... Ale wiadomo - jak to! dziecko bez czapki? Szok! :-D

Na takie upały świetnie sprawdził się nasz wózek BEBE BENI 4ROAN ze sztywną gondolą, w której Zosia miała wygodnie i przewiewnie. Koła poradziły sobie z naszymi wioskowymi bezdrożami, a nawet! Zaoranym polem :-)


Inna sprawa, że wioska mała i obawiałam się dłuższych wypraw do sąsiednich wsi... W następne lato nadrobimy ;-)

Dom termosik - trzyma zimno, trzyma ciepło

Poza tym nasz domek świetnie sprawdził się w upały... Mamy rolety zewnętrzne, dzięki czemu mogliśmy osłaniać się przed słońcem i gorącem z zewnątrz... A warstwa izolacji, która trzyma ciepło w domu zimą, pomogła na latem utrzymać możliwie znośną temperaturę. Nie wyobrażam sobie takiego upału z Maluszkiem w mieszkaniu, jakie wynajmowaliśmy w poznańskiej " desce", z oknami tylko na południe...

Pomimo wysokich temperatur daliśmy sobie radę ze wszystkim, Zosia nie miała odparzeń, ani wielu potówek.

Zaczęłam po spacerze, skończyłam przed zmrokiem :-) taka dziś ząbkująca Zosieńka marudząca...

Jakie macie patenty na przetrwanie upałów z Maluszkiem?


Pamiętaj o KONKURSIE 
możesz napisać kilka konkursowych komentarzy

Udostępnij to:

Komentarze

3 komentarze :

  1. Mama Calineczki30 maja 2014 08:19

    Ja tam lubię upały i mogłabym je mieć bez przerwy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też, ale dla Maluszków to czasem bardzo ciężki czas...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mama Calineczki30 maja 2014 10:26

    Budująca mamo odpiszę Ci tutaj na Twoje pytanie, bo nie wiem czy udałoby Ci się odczytać na moim blogu w komentarzu... ;)
    Mamy w sumie trzy spacerówki. ;)
    Ta na zdjęciu to http://www.babydesign.eu/walker/wozki-babydesign
    Poza
    tym mamy jeszcze małą, leciutką i składającą się do małych rozmiarów
    http://www.sklep-tosia.pl/abc-design-takeoff_p879 - naprawdę polecam ją
    na wyjazdy, bo zajmuje mało miejsca w bagażniku... :)

    A oprócz
    tego mamy jeszcze jedną większą spacerówkę, na zimne dni, czy deszcze bo
    jest dużo bardziej osłonięta, z przykryciem na nóżki. Ale zabij mnie -
    nie podam Ci nazwy a aktualnie wiosną stoi w piwnicy, pewnie dopiero na
    zimę wyciągniemy. ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)