Dlaczego warto wybrać dom drewniany szkieletowy?

Długo zastanawialiśmy się jak miałby wyglądać nasz dom... Braliśmy pod uwagę wszelkie możliwe technologie. Interesowało nas porównanie ceny do jakości oraz parametrów cieplnych jakie miałby osiągać nasz dom. Ważny dla nas był też czas, jaki będziemy musieli na tą budowę poświecić...

Szybka budowa

Wtedy przyszedł nam do głowy pomysł z prefabrykatami i naprawdę rozważyliśmy wiele opcji, w tym opcję zbliżoną do tradycyjnej - prefabrykaty styropiano-keramzytobetonowe, a także szkielety stalowe oraz drewniane.



Budowa na kredyt

Czas budowy był dla nas o tyle istotny, że byliśmy zmuszeni dom wybudować całkowicie go kredytując a czas budowy jest czasem jałowym dla spłaty takiego kredytu. Co to oznacza? Dopóki dom nie uzyska pozwolenia na użytkowanie od kwoty jaką fizycznie otrzymaliśmy od banku płacimy tzw. karencję, która nie pomniejsza kwoty zaciągniętego kredytu, ani żadnych odsetek. To jest po prostu opłata dla banku. Zatem, jeżeli nasza budowa trwała 10miesięcy, to i tak sporą kwotę w ten sposób 'przepuściliśmy'. Przy budowie tradycyjnej, murowanej ten czas znacznie by się wydłużył, co nas skutecznie zniechęciło.

Dlaczego dom drewniany?

Doszły też inne aspekty - dokładność wykonania domów murowanych... Jeśli chodzi o tą kwestię, kto na budowie był, ten wie, co się w takich miejscach dzieje... Trzeba bardzo długo szukać sprawdzonych wykonawców, a i wtedy dokładność jaką możemy uzyskać różni się od projektu znacząco. Nie mówię już nawet o prostych ścianach - bo pomimo tego, że każdy murarz lata z poziomicą, to poziom 'biorą z pola'. Ale wiadomo, że na takiej budowie wszystko robi się 'na oko'.





Poza tym parametry cieplne. Domy kanadyjskie cieszą się dużą popularnością w krajach zimnych, a dlaczego? Bo łatwo je ogrzać, są ciepłe, a do ich zabezpieczenia używa się innych materiałów niż do tradycyjnych murów. Każda ściana domu drewnianego posiada warstwę folii paroizolacyjnej (chroniącej konstrukcję przed wilgocią panującą wewnątrz budynku), a także wiatroizolacji, która otacza cały dom.

Ciepły dom

Co tu dużo pisać - zasada w takim domu jest prosta, grzejemy tyle, żeby ogrzać powietrze wewnątrz - nie musimy ogrzewać murów, które akumulują ciepło. My grzejemy powietrze, a ściany są po to, by zatrzymać to ciepło wewnątrz. I tyle.




Nie oznacza to, że nie mieliśmy wątpliwości, żadne z nas nie miało do czynienia z takimi budynkami. Postawiliśmy jednak na dom drewniany i nie żałujemy!

Pierwsze obserwacje i oceny

Nasze obserwacje z pierwszego kontaktu. Jeśli chodzi o technologię, nie mam żadnych zastrzeżeń. Czas budowy był imponujący, szkielet stanął w 3dni i nie musiał 'odstawać' ani schnąć... Jak pisałam tutaj, firma, która się tym zajmowała spisała się świetnie, zwracali uwagę na szczegóły np. w ociepleniu, które mają ogromny wpływ na szczelność budynku, bo jak wiadomo "diabeł tkwi w szczegółach". Całą poprzednią zimę mąż pracował na naszej budowie, dogrzewał tylko kominkiem (z DGP) i było znośnie. Teraz używamy ogrzewania podłogowego i jest cieplutko :-)

Latem też było super :-) Nasze pierwsze lato opisane tutaj.

Poza tym, jak już wspomniałam mąż razem z rodziną sami wykończyli dom. W domu murowanym jest to moim zdaniem trudniejsze. Tutaj ściany są proste, gładkie, a z elektronarzędzi najważniejsza jest wkrętarka, i można zrobić wszystko :-D żadnych udarów, młotów...

Ostatecznie WARTO!

Polecam takie rozwiązanie dla osób ceniących sobie wygodę, czas, ekonomię i ekologię. Nasz domek na wsi spisuje się świetnie i za cenę 3pokojowego mieszkania w Poznaniu mamy dom z garażem na małej działeczce na obrzeżach powiatu.



Co prawda jeszcze do wykończenia poddasze, ale mamy już swój kawałek nieba <3 a nigdzie nie widziałam tyyylu gwiazd...

Czy ktoś z Was zastanawia się nad budową domu szkieletowego? Służę radą i opinią, a także polecam naszego wykonawcę - buduje w całej Polsce :-)

Udostępnij to:

Komentarze

17 komentarze :

  1. Marzy mi się domek,ale też nie chcę się kredytować na następne 30 lat:(Ale może faktycznie sprzedam kiedyś 2 mieszkania i wybudujemy domek,musimy dojrzeć do tej decyzji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas kredyt był opcją jedyną. Decydowaliśmy między mieszkaniem w Poznaniu a domem niedaleko... Wybraliśmy dom. Niestety czeka nas 16 lat kredytu zżerającego większość zarobków, ale cóż... potem spędzimy sobie w nim starość :D

      Nasi sąsiedzi sprzedali mieszkanie i wybudowali domek - mały, parterowy :) i działeczkę urządzają :)

      Usuń
  2. jak już będę stawiać dom, to również drewniany. Wartościowy tekst, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i obiecuję, że będzie więcej :D

      Usuń
  3. Kubiczkowa Matka5 marca 2014 23:50

    Piękne musi to być uczucie mieć swój własny domek... my od 10 lat mieszkaliśmy sami w domu po babci męża, miał być naszą własnością... pieniądze utopione w remoncie, serce włożone i ciągłe uczucie, że u kogoś. Koniec końców mąż wyjechał do Norwegii, bo dość wkładania w cudze, obiecał mi, że albo mi kupi trzypokojowe mieszkanko, albo uciekniemy :( Smutne to, ale prawdziwe. Zazdroszczę strasznie. :* Dlaczego marzenia tyle kosztują. Najbardziej przerażają mnie kredyty i brak umiejętności dogadania się :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Budująca Mama6 marca 2014 08:28

    Marzenia nie kosztują. My 5 lat wynajmowaliśmy mieszkanie i koszt był nie mały, nawet porównywalny z kredytem, dlatego woleliśmy się zarzynać kredytem niż płacić na cudze. mamy za sobą doły finansowe, kiedy po zabraniu raty na koncie pozostało niewiele, ale? Ważne, żeby było dla Zosi, a my możemy wcinać "pyry na sucho" :) ważne, że u siebie ;P a potem okazywało się, że można gdzieś coś dorobić i złapać :) Czekaliśmy właściwie tylko na minimalną zdolność kredytową, już na studiach zaczęłam pracę, żeby na 5 roku w czerwcu mieć umowę na stałe i brać kredyt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kubiczkowa Matka6 marca 2014 12:41

    My bardzo się cieszyliśmy, że odkładane pieniądze przez 5 lat będziemy mogli włożyć w prezent jakim miał być 200 m2 dom z pięknym ogrodem. Włożyliśmy tam tyle pieniędzy, że mogłam wtedy kupić na własność mieszkamie m-5. Ale teściowa nie widziała innej opcji niż to, że my pójdziemy do tego domu, bo ona się "nie nadawała" z teściem do dbania cały rok. Mieszkaliśmy na piętrze, dół stoi do remontu... nie mogę go zrobić, bo oni przecież muszą mieć, gdzie wodę zagotować i obiad swój podgrzać, jak przyjeżdżają na całe dnie wraz z pierwszymi dniami marca do późnych dni wrześniowych. Nie kosili, nie sprzątali liści, nie ogrzewali domu, nie płacili za wodę, przyjeżdżali i siedzieli na ogrodzie pokazując ostentacyjnie, że są u siebie. Teraz nie rozumieją dlaczego ich syn pojechał za pieniędzmi i dlaczego ja przyjeżdżając do kraju mieszkam u mamy. Zabrałam meble, opłaciłam książeczki, podziękowałam. Meble na wymiar zostały, kafeliki, piękna łazieneczka i piękna moja kuchnia, wszystkie wykończeniówki, praca, sentyment, śmiech dzieci obija mi się w uszach po pustych teraz ścianach, żal. Miałam 18 lat jak zaczęłam ciężko pracować na marzenia, zrezygnowałam ze studiów, żeby później je zacząć, do sierpnia tego roku miałam ciągłość lat pracy nasze wspólne oszczędności wszystko przepadło. Teraz wiem, że nie ma w życiu sentymentów. Weszliśmy w maliny, żeby nie brać kredytu i co? I tak muszę go wziąć. Tylko teraz dwoje dzieci i ich potrzeby rosną, bo my jesteśmy nauczeni jajecznicę z czterech jajek jeść na czteroosobową rodzinę. Jestem zła, jestem bardzo zła na siebie, bo czułam, że to nie był nasz dom i nic z tym nie zrobiłam myślałam, że będzie dobrze. Jeszcze jest wiele osobistych rzeczy, których nie powinnam poruszać, a są przeszkodą. Wiem, że będę mieć te moje marzenia, że je złapię i nie zamierzam zrezygnować. Może nawet skuszę się na ten drewniany dom :D. Myśleliśmy w tamtym roku o takim rozwiązaniu. Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Budująca Mama6 marca 2014 13:46

    Kochana Moja! Bardzo mi przykro, że tak Wam się potoczyło, niestety nawet z rodziną trzeba z grubej rury, zapisać wszystko na papierze i egzekwować swoje!

    Mam nadzieję, że się odbijecie i jeszcze im wszystkim zagracie na nosie :) A w razie budowy, polecam się z pomocą, pamiętaj ;)

    Naprawdę mi przykro, kiedy czytam już 3 raz tą Twoją odpowiedź, bo Twój żal aż kipi, ale jedyne, co mogę zrobić to myśleć o Was pozytywnie i przesyłać dobrą energię :) Uda Wam się! Uda na pewno! Jak nie Nam, to komu? Uściski dla Was wszystkich i? POKAŻCIE IM :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kubiczkowa Matka6 marca 2014 15:13

    Jestem już na teściów obojętna, już nie chcę im pokazywać, chcę się od nich uwolnić i zrobiłam to! teraz kiedy ten żal kipi i oczyszcza mnie wiem, że złapię tego motyla szczęściarza i będzie dobrze! Z Twoich podpowiedzi skorzystam! Jesteś bardzo mądrą kobietą, a informacje jakie przekazujesz są w języku, jaki można przyswoić :D a nie te poważne urzędowe pisma. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  8. Budująca Mama6 marca 2014 17:23

    Będzie dobrze na pewno, a i wtedy nutka satysfakcji też się pojawi w związku z nimi :) zobaczysz. Dziękuję za te słowa, mam nadzieję, że dobrze jest to pisać, sama musiałam to wszystko ogarniać, dlaczego bym nie miała się podzielić. Ja całą budowę byłam w ciąży, sami robiliśmy wykończeniówkę z "brzuchem pod brodą" i wprowadziliśmy się tydzień przed porodem, więc była gonitwa, nieprzespane noce, z myślami czy zdążymy, płacz, że kasy nie wystarczy... Dlatego chcę te dobre myśli słać dalej, więc Proszę Bardzo :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzień dobry. Mam pytanie dotyczące hałasu wewnątrz takiego domu. Znajomi mają dom konstrukcji szkieletowej i narzekają, że wewnątrz domu "niesie". Gdy na przykład jest ktos na górze to na dole słychać jak chodzi itd.

    OdpowiedzUsuń
  10. Budująca Mama7 marca 2014 10:31

    My na razie góry nie mamy wykończonej, i nie jestem w stanie w 100% odpowiedzieć na to pytanie.



    Odpowiem tyle, ile na razie zauważyłam. Pomiędzy pomieszczeniami w ścianach wkładamy wełnę mineralną. Nasz parter wygląda tak: budujacamama.blogspot.com/2014/02/nasz-dom-projekt-cz1-parter.html i pomiędzy pomieszczeniami słychać bardzo słabo, natomiast przy zamkniętych drzwiach, to już możemy w salonie imprezkę robić, kiedy Zosia śpi w gabinecie :P Na górze w tej chwili jest pusto, trwają prace budowlane. Jest już włożona wełna między belki stropowe (20cm), co znacznie wygłusza, a na stropie będziemy również wylewać posadzkę - 5 cm, co powinno dodatkowo zminimalizować hałas i "niesienie się" po płycie OSB.



    Wysłuchując z dołu odgłosy budowy ciężko mi jeszcze o obiektywna ocenę. W kwietniu wylejemy posadzki i będę mogła ocenić. Jak na razie, po wspomnieniach z bloku z płyty - odgłosy budowy są znacznie cichsze :) Wszystko jednak zależy od wygłuszenia. My zarówno na ociepleniu zewnętrznych ścian jak i izolacji akustycznej nie oszczędzamy... Mam nadzieję, że temat na chwilę obecną wyczerpałam :) W razie pytań, proszę pisać dalej, a w okolicach maja proszę się spodziewać dokładnej relacji :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedź. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Budująca Mama7 marca 2014 17:15

    Polecam się na przyszłość :) Mam nadzieję, że niedługo temat będę mogła wyczerpać w 100%

    OdpowiedzUsuń
  13. Kubiczkowa Matka16 marca 2014 01:37

    Niesamowita Ty!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ostatnio wziąłem się za budowę altanki. Używam drewna konstrukcyjnego (modrzewiu): http://www.drewnokonstrukcyjne.com.pl/produkty/drewno-konstrukcyjne-lite-kvh/ Altanka jest na ukonczeniu. Czym ją impregnowac, tak by nie było trzeba tego robić za często???Czym wy konserwowaliście?

    OdpowiedzUsuń
  15. My kupowaliśmy drewno impregnowane ciśnieniowo. http://budujacamama.blogspot.com/2014/01/6-rzeczy-na-ktorych-nie-oszczedzalismy.html Jeśli chodzi o preparaty, to trzeba poszperać po producentach. Szkoda, że drewno nie zostało zaimpregnowane przed wykonaniem... Teraz to tylko malowanie malowanie... W zależności od warunków będzie trzeba to powtarzać raz na 2-3-5 lat... Pewnie najlepiej metodą prób i błędów. U nas podbitkę malowaliśmy zwykłą najtańszą bejcą. Po roku nie widać zmian, ale ona jest pod dachem

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)